Trwające tydzień uderzenia USA–Izrael na Iran podbiły indeks VIX do najwyższego poziomu od listopada, a rynek wciąż kalkuluje wpływ drożejącej energii na perspektywy inflacji i termin ewentualnych cięć stóp przez Fed. Rosną także rentowności obligacji – dziesięciolatki wzrosły w tym tygodniu o 5 proc., odsuwając moment wybicia z długoterminowej konsolidacji. Wsparcie w postaci dolnego ograniczenia trójkąta zadziałało więc książkowo, a „magnesem” dla rynku staje się przeciwległy bok ww. formacji, czyli okolice 4,40 proc. Realizacja takiego scenariusza teoretycznie oznaczałaby dalszą eskalację konfliktu na Bliskim Wschodzie. Amerykańskie indeksy giełdowe wykazują się jak dotąd względną odpornością na tle zagranicznych benchmarków, podczas gdy rynki europejskie wyraźnie ucierpiały. Po gwałtownym tąpnięciu z pierwszych dni marca CAC 40 zawrócił z historycznych szczytów i dziś trwa walka o zanegowanie potencjalnej pułapki hossy. Jeżeli piątkowa sesja nie przyniesie wyraźnego odreagowania, do weekendowej szatni zwycięsko wejdą niedźwiedzie, a biorąc pod uwagę dwa dni bez handlu, przerwa może okazać się wyjątkowo nerwowa.

Dynamika wydarzeń na Bliskim Wschodzie jest tak wysoka, że rynki finansowe mogą obudzić się w poniedziałek w zupełnie nowym układzie sił. Do tej pory hossa była naturalnym tłem handlu, ale obecnie jej kontynuacja ponownie staje pod znakiem zapytania.