Rynek czeka na kolejne publikacje wyników finansowych spółek za pierwszy kwartał. Jeśli rozczarują, na warszawskich indeksach możliwe są spadki.
O godzinie 15.17 indeks największych spółek na GPW WIG20 spadał o 2,3 procent do 1.822,54 punktu. We wtorek WIG20 wzrósł o 2,2 procent. Od początku roku indeks ten zyskał ponad 4 procent.
"Na początku sesji mieliśmy do czynienia z korektą po wczorajszym wzroście. Potem, po publikacji danych w USA, spadki się pogłębiły" - powiedział makler z jednego z biur maklerskich w Warszawie.
Sprzedaż detaliczna w USA spadła w kwietniu, choć analitycy spodziewali się, że nie uległa zmianie.
Inwestorzy czekają na wyniki kolejnych spółek za pierwszy kwartał. W czwartek raporty kwartalne opublikują PKN Orlen, Grupa Lotos, bank PKO BP, TVN i Agora.
"Sądzę, że PKO BP może zaskoczyć pozytywnie. Z kolei rynek spodziewa się słabych wyników PKN Orlen - dlatego też dziś znacznie spada kurs. Obawiam się, że większy wpływ na indeks mogą mieć słabe wyniki Orlenu" - dodał makler.
Także w czwartek rynek pozna dane o inflacji, jednak według maklerów nie zmienią one specjalnie oceny sytuacji gospodarczej i planów Rady Polityki Pieniężnej (RPP) dotyczących cięć stóp, więc i inwestorzy giełdowi nie przejmą się nimi specjalnie.
Na tle spadającego rynku w środę pozytywnie wyróżniały się akcje ING Banku Śląskiego, które po południu zyskiwały około 5 procent. Rano bank podał wyniki, które były znacznie lepsze od oczekiwanych.
W dłuższym terminie nie można wykluczyć wzrostów na GPW, uważają niektórzy zarządzający.
"Ostatnio rynek urósł pod nadzieje, że najgorsze w gospodarce USA mamy już za sobą. Teraz jesteśmy na etapie 'sprawdzam' i trwamy w konsolidacji w wyczekiwaniu na nowe dane makroekonomiczne" - powiedziała zarządzająca w Millennium Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych (TFI) Anna Otręba.
"Logika wskazywałaby, że powinniśmy skorygować wzrosty z ostatnich miesięcy, jednak twarde stwierdzenie, że taka korekta spadkowa będzie jest trochę ryzykowne. Jeśli dane makroekonomiczne potwierdzą, że sytuacja w gospodarce się polepszą możliwe są nawet dalsze wzrosty na GPW" - dodała.
Od tegorocznych minimów z przełomu lutego i marca indeks największych spółek wzrósł już ponad 30 procent. Zdaniem zarządzającej coraz większą uwagę inwestorzy zaczynają przywiązywać do małych i średnich spółek, które bardziej odczuły skutki bessy na giełdzie).