Otwarcie nowego tygodnia na giełdach, w tym również tej warszawskiej, miało dwa oblicza. Początkowo dominował strach. Był on napędzany wydarzeniami z piątku. Wtedy to poznaliśmy dane z amerykańskiego rynku pracy, po których rynek zaczął odważniej wyceniać podwyżki stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych. Na to wszystko nałożyła się kolejna odsłona ataków na Bliskim Wschodzie. W drugiej części dnia strach jednak zaczął ustępować, a powodem znów były doniesienia o zbliżającym się przełomie na Bliskim Wschodzie.

Efekt był taki, że w pierwszej części dnia przeważał u nas kolor czerwony, a WIG20 momentami spadał około 1 proc. Jeszcze mocniejsze spadki notowały średnie i małe spółki. Podobnie zachowywały się inne europejskie parkiety, gdzie również mieliśmy wyraźną przewagę czerwieni. Warto jednak dodać, że i tak europejskie wyniki były niczym wobec blisko 8 proc. spadku koreańskiego indeksu Kospi.

Inwestorzy znów mają apetyt na ryzyko. Akcje wracają do łask

Tak jak jednak zostało to już wspomniane, w drugiej części dnia inwestorzy wzięli się za odrabianie strat. To, co jeszcze rano wydawało się niemożliwe, na ostatniej prostej notowań stało się faktem. WIG20 zaświecił na zielono. Nie był on może zbyt oszałamiający, ale po słabym otwarciu dnia trzeba się cieszyć z tego, co udało się osiągnąć. Wsparciem okazali się dla nas też Amerykanie, którzy zaczęli dzień od wyraźnych wzrostów. Strach znów więc szybko ustąpił. Po raz kolejny mieliśmy do czynienia z „turbo korektą”. Rynek chwyta się każdej sposobności, by rosnąć dalej.

Czytaj więcej

Stabilizacja po wcześniejszej rotacji. Chemia nadal silna

Zmianę nastawienia w ciągu dnia widać było także w przypadku innych aktywów. Rano mocno drożała chociażby ropa naftowa, a po południu po tym wzroście niewiele już co zostało. Dolar także zatrzymał swoją aprecjację. Do gry próbują też wrócić kryptowaluty, które po ostatnich ciężkich dniach znów zyskiwały na wartości.