SSI, po słabych 2009 i 2010 r., wypracowuje wyraźnie lepsze wyniki finansowe. – Gruntownie zreorganizowaliśmy dział sprzedaży. Dokładnie analizujemy kontrakty przed ich podpisaniem, aby uzyskać zadowalającą rentowność. Staramy się budować długoterminowe relacje z dużymi i renomowanymi firmami budowlanymi w Polsce. To procentuje – tłumaczy Waldemar Garwol, prezes spółki. Jego rodzina jest największym akcjonariuszem spółki. Kontroluje ponad 43 proc. kapitału.

 

Prezes deklaruje, że kryzys w branży budowlanej, w żaden sposób nie odbija się na kondycji spółki. – Nie budujemy dróg. Pracujemy przy wyposażaniu galerii handlowych, biurowców i co najważniejsze, dla szpitali. W tym segmencie nie ma żadnego kryzysu i zleceń jest bardzo dużo – twierdzi.

 

Przyznaje jednak, że pewnym problemem w prowadzeniu biznesu, tak jak w innych branżach, jest wydłużanie terminów płatności. – Selekcjonujemy zleceniodawców. Wybieramy tylko najbardziej pewne i rentowne kontrakty ale niestety wydłużane terminy płatnicze są normalną praktyką – mówi Garwol.

 

Na koniec I kwartału, który był również końcem I półrocza w roku obrotowym 2011/2012, SSI miało 28 mln zł należności. Na podobnym poziomie było też zadłużenie firmy.

 

Po sześciu miesiącach wrocławska grupa miała 29,5 mln zł przychodów (161 proc. więcej niż rok wcześniej) i 1,24 mln zł zysku netto (wzrost o 25 proc.). Dlatego prezes jest przekonany, że firma bez problemu zrealizuje prognozę finansową na bieżący rok obrotowy. – Nasz portfel zamówień to przeszło 60 mln zł z tego zlecenia do realizacji do końca września mają wartość 40 mln zł. Nie chcemy jednak już teraz podnosić prognozy bo zawsze może się zdarzyć, że jakiś projekt się  nieznacznie się opóźni – tłumaczy Garwol. Przyznaje, że decyzja, co do ewentualnej korekty prognozy powinna zapaść w trzecim kwartale 2012 roku .