Słabość krajowych indeksów kontrastowała z kolorem zielonym obecnym na zachodnioeuropejskich rynkach akcji, gdzie inwestorzy przejawiali dużo większą ochotę do zakupów solidnie przecenionych dzień wcześniej akcji. Ich zapału nie studziły słabsze nawet od oczekiwań wskaźniki PMI, obrazujące kondycję sektora przemysłowego, opublikowane dla czołowych europejskich gospodarek oraz Chin. Największe giełdy Starego Kontynentu nie miały jednak większego problemu, by zakończyć notowania na plusach. Pierwsze godziny handlu w Warszawie też nie wskazywały na spadkowy scenariusz. Sprzedający uaktywnili się dopiero w drugiej części handlu. Rodzimym indeksom wyraźnie ciążyło ochłodzenie nastrojów wokół rynków wschodzących. Spadki zanotowały także giełdy w Stambule, Moskwie czy Budapeszcie. WIG20 zakończył notowania 1,45-proc. spadkiem.