Reklama
Rozwiń
Reklama

Niemiecki dieselgedon. Co dalej?

Po informacji o celowym zaniżaniu wyników emisyjności tlenków azotu produkowanych samochodów koncern Volkswagena stracił na wartości ponad 26 mld euro. Czy jeśli chodzi o spółkę i sektor, może się wydarzyć coś jeszcze gorszego, co w przyszłości trwale zmieniłoby branżę samochodową?
Piotr Grzeliński, zarządzający aktywami, MetLife PTE

Piotr Grzeliński, zarządzający aktywami, MetLife PTE

Foto: Archiwum

Niestety, nie jest to wykluczone. Silniki Diesla zużywają mniej paliwa oraz emitują mniej tlenków węgla niż silniki benzynowe. Jednak ze względu na wyższą temperaturę spalania w naturalny sposób emitują więcej bardzo toksycznych dla zdrowia tlenków azotu. W USA normy emisyjności tych gazów spalinowych są bardziej restrykcyjne niż europejskie, a 10–15 proc. nowych modeli pojazdów poddaje się kontroli emisyjności, która deklarowana jest przez producentów. Taki podwójny system sprawdzający nie obowiązuje w Europie. Według organizacji Transport & Enviroment na Starym Kontynencie pojazdy są co prawda testowane przez certyfikowane organizacje badawcze, ale opłacają je same koncerny samochodowe. Próby odbywają się w idealnych warunkach, co sztucznie zaniża emisyjność i zużycie paliwa.

Wiosenna promocja -50% na Parkiet.com z NYT!

Wiosenna promocja dotyczy rocznej subskrypcji Parkiet.com w pakiecie z The New York Times.

Kliknij i poznaj warunki

Reklama
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama