Kurs akcji Polenergii spadał od początku sierpnia, z poziomu 65 zł do lekko powyżej 52 zł w ostatni piątek. Zdaniem analityków to nic dziwnego, że część inwestorów nastawionych na szybki zysk rezygnuje z posiadania akcji tej spółki, jednak nie tylko to wpływa na jej notowania, zwłaszcza w długim terminie.
Niepowodzenie wezwania
Przypomnijmy, że 10 lipca BIF IV Europe Holdings (posiadający 33,4 proc. akcji Polenergii) należący do globalnego funduszu inwestycyjnego Brookfield oraz Mansa Investments (44,5 proc. akcji Polenergii), kontrolowana przez spółkę Kulczyk Holding, ogłosiły wezwanie do zapisywania się na sprzedaż 17,1 mln akcji Polenergii, tj. 22,12 proc. kapitału i głosów na walnym zgromadzeniu. Zaproponowali 59,1 zł za walor. Na początku sierpnia Polenergia otrzymała oświadczenie Allianz Polska Otwartego Funduszu Emerytalnego oraz Nationale-Nederlanden Otwartego Funduszu Emerytalnego, zgodnie z którym w ocenie funduszy na 31 lipca 2026 r. cena zaproponowana w wezwaniu na sprzedaż akcji spółki z 10 lipca 2026 r. nie odzwierciedla wartości godziwej akcji. W związku z tym fundusze deklarowały, że nie sprzedadzą akcji po cenie wskazanej w wezwaniu. Te dwa fundusze kontrolują 13 proc. akcji Polenergii. W efekcie do zakończenia okresu przyjmowania zapisów 12 sierpnia łączna liczba akcji objętych wezwaniem nie osiągnęła wymaganego progu 95 proc. ogólnej liczby głosów. – W związku z tym oferenci nie podejmą działań w celu nabycia akcji objętych wezwaniem, a Polenergia pozostanie spółką publiczną notowaną na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie – wskazywała Mansa Investments w sierpniowym stanowisku. Jak zapewniają wzywający, wynik wezwania nie zmienia strategii operacyjnej i inwestycyjnej Mansa Investments ani Brookfield wobec Polenergii. Spółka nadal będzie realizować kluczowe projekty, w tym inwestycje w morskie farmy wiatrowe na Morzu Bałtyckim.
Dlaczego do transakcji ostatecznie nie doszło? Analitycy podkreślają, że musimy poruszać się w świecie przypuszczeń. – Najprawdopodobniej wzywający nie podniósł ceny z powodu nieakceptowalnych oczekiwań sprzedających. Właściciele Polenergii organizujący wezwanie mogli nieformalnie poznać oczekiwania cenowe strony sprzedającej i uznać je za nieakceptowalne, co ograniczyło pole do porozumienia – mówi Michał Sztabler, analityk Noble Securities. W rezultacie cena nie została podniesiona w trakcie wezwania. Ponawianie wezwania na takich samych warunkach doprowadziłoby do powtórki nieudanej próby. – Ogłoszenie kolejnego wezwania miałoby sens tylko przy akceptacji żądanych warunków, co dla wzywającego może być biznesowo nieakceptowalne – wskazuje Sztabler.
Zdaniem Andrzeja Kędzierskiego, analityka z Biura Maklerskiego Pekao, prawdopodobną przyczyną braku podwyższenia ceny w wezwaniu na akcje były rozbieżne oczekiwania funduszy i głównych akcjonariuszy. – Wydaje się, że główni akcjonariusze Polenergii mogli uznać, że mają silniejszą pozycję negocjacyjną. Główny akcjonariusz, nie przejmując spółki teraz, zawsze może wrócić do tematu przejęcia w przyszłości, gdy warunki w jego ocenie będą bardziej sprzyjające – mówi Andrzej Kędzierski, analityk z Biura Maklerskiego Pekao.
Czytaj więcej
Mimo dużego przekonania rynku w wiarę i determinację dotyczącą zdjęcia Polenergii z giełdy przez największych udziałowców firmy, ostatecznie do teg...
Przyczyny gorszych notowań nie są oczywiste
Po ogłoszeniu decyzji, że kolejnego wezwania nie będzie, kurs Polenergii spadał do poziomów sprzed wezwania w okolice 52 zł. We wtorek 18 sierpnia notowania zaczęły wreszcie rosnąć, nawet o blisko 4 proc. do 56 zł. Przed wezwaniem kurs Polenergii wynosił ok. 50 zł, a po ogłoszeniu wezwania wzrósł, przekraczał 60 zł a chwilowo sięgał nawet 65 zł. – Po niepowodzeniu wezwania kurs wrócił w okolice poziomu sprzed jego ogłoszenia. Takie zachowanie kursu odpowiada typowej reakcji rynku na wezwania i ich fiasko – mówi Sztabler. Dodaje, że być może – a tego wykluczyć nie można w przyszłości – rynek może grać pod to, że strony jednak się dogadają. – Mimo deklaracji braku kolejnego wezwania w najbliższym czasie, część inwestorów może traktować to jako „zasłonę dymną”. Tego typu spekulacje są częste wśród inwestorów detalicznych i mogą wspierać krótkoterminowe odbicie kursu – mówi analityk Noble Securities.
Powrót kursu akcji do poziomów, które obserwowano przed ogłoszeniem wezwania może być po części powiązany z odpływem inwestorów, którzy wiązali nadzieje z wezwaniem na akcje, które ostatecznie się nie powiodło. – Spadek kursu nie jest jednak spowodowany tylko tą jedną przyczyną. Postrzeganie potencjału morskiej energetyki wiatrowej (offshore) pogorszyło się. Inwestorzy, którzy początkowo mieli większe nadzieje, teraz chłodniej oceniają perspektywy biznesowe. Nakłady inwestycyjne okazały się zauważalnie wyższe niż pierwotne szacunki, co może budzić wątpliwości, na ile atrakcyjne są te projekty, w szczególności z perspektywy akcjonariuszy mniejszościowych – mówi Andrzej Kędzierski, analityk z Biura Maklerskiego Pekao.
Czytaj więcej
Allianz Polska OFE i Nationale-Nederlanden OFE oświadczyły, że cena 59,10 zł zaproponowana w wezwaniu za akcję Polenergii nie odzwierciedla wartoś...
Jak przypomina, projekty offshore będą finansowane nawet w ponad 80 proc. długiem. – Przy mniej sprzyjających warunkach, niemalże cały przepływ pieniężny (cash flow) generowany przez te projekty może być przeznaczany na spłatę zadłużenia. W rezultacie nawet jeśli projekty wystartują zgodnie z planem w latach 2027–2028 i będą generować zyski, z uwagi na spłatę zadłużenia, akcjonariusze mniejszościowi mogą jeszcze długo nie doczekać się dywidendy – wskazuje analityk.
W segmencie lądowych farm wiatrowych, stanowiących obecnie podstawę działalności spółki, zaobserwować można stabilizację, ale z uwagi na słabsze wyniki, ostatnie kwartały mogły przynieść pewne wątpliwości. Produkcja energii z wiatru spada drugi rok z rzędu, co może rodzić pytania o wietrzność. – Inwestorzy mogą się obawiać, że nie jest to jednorazowa sytuacja i zmiany klimatyczne mogą trwale negatywnie wpływać na wietrzność, co negatywnie wpłynęłoby na rentowność lądowych farm wiatrowych. Dodatkowo nowe inwestycje w moce wytwórcze w Polsce przyczynią się do spadku cen, po których Polenergia sprzedaje energię, przez co zysk generowany z farm wiatrowych w przyszłości pogorszy się – dodaje analityk z BM Pekao.