Ostatnie odbicie notowań funduszy obligacji mogło wywołać u wielu inwestorów przekonanie, że po wielu ciężkich miesiącach tego typu produkty zaczną w końcu zarabiać. Przyszłość może być jednak nadal trudna do przełknięcia dla właścicieli jednostek tych niegdyś bardzo stabilnych produktów.

W połowie czerwca trend wzrostu rentowności papierów dziesięcioletnich zakończył się w okolicach poziomu 8 proc., po czym wskaźnik ten spadł o około 2,5 pkt proc. Zarówno tak wysoka zwyżka, jak i następująca po niej korekta wymykały się prognozom zarządzających. Trudno się jednak temu dziwić, bo zmienność na rynku długu w tym roku jest najwyższa w historii.

W ostatnich dniach dochodowość papierów dziesięcioletnich utrzymuje się wokół 5,5 proc., jednak w pierwszych dniach sierpnia także obserwowaliśmy skokowe zmiany. W środę bodźcem do spadków rentowności (wzrostu cen) długu skarbowego na całym świecie stał się odczyt inflacji w USA, z którego wynikało, że dynamika wzrostu cen zatrzymała się w porównaniu z czerwcem, choć oczywiście nadal jest wysoka, na poziomie 8,5 proc. rok do roku.

Czytaj więcej

fot. mat. prasowe
Trend wzrostu rentowności może wrócić w najbliższym czasie

– W ostatnich tygodniach za sprawą napływających danych makroekonomicznych obawy o recesję zaczęły przeważać nad obawami o wysoką inflację i presja na kolejne podwyżki stóp procentowych m.in. w naszym regionie spadła – zauważa Bartosz Tokarczyk, młodszy zarządzający funduszami Noble Funds TFI. Zaowocowało to niższymi rentownościami polskich obligacji. – Dodatkowo, były one wspierane przez lepszą pozycję płynnościową krajowych funduszy dłużnych czy też sytuację techniczną. Obecnie spodziewałbym się pewnej stabilizacji na krajowym rynku długu. W dłuższym terminie wydaje się, że ruch w dół na rentownościach może się powoli wyczerpywać. Szerokie wsparcie fiskalne, planowane podwyżki płac, waloryzacja emerytur, ciasny rynek pracy czy kalendarz wyborczy sprawiają, że nawet jeżeli szczyt inflacji jest bliski, to jej istotne obniżenie nie będzie łatwym zadaniem – przewiduje ekspert Noble Funds TFI. Jak zauważa, historia pokazuje, że nawet w przypadku recesji normalizacja inflacji jest długotrwałym procesem. – Obligacjom nie będzie pomagać również ponowne nasilenie antyunijnych narracji. W momencie kiedy niepewność dotycząca przebiegu i dotkliwości recesji się zmniejszy, nie wykluczałbym, że ponownie na pierwszy plan mogą wyjść obawy o procesy inflacyjne, co sprzyjałoby wyższym rentownościom – twierdzi Tokarczyk.

Podobnie Filip Nowicki, zarządzający Superfund TFI, przewiduje, że na rynku długu utrzyma się wysoka zmienność. – Ryzyka dla ścieżki stóp procentowych są nadal rozłożone w górę. Z jednej strony na rentowności krajowych obligacji będą oddziaływać decyzje głównych banków centralnych na świecie, czyli Fedu i EBC. Z drugiej strony w kolejnych kwartałach zostanie utrzymana ekspansywna polityka fiskalna, co sprawia, że RPP może być zmuszona do podejmowania bardziej radykalnych kroków – tłumaczy Nowicki. Według niego trudno dziś z dużym prawdopodobieństwem prognozować inflację na początku II kwartału 2023 r., a tam leży odpowiedź na pytanie, czy rynek ponownie zacznie wyceniać wyższą ścieżkę stóp procentowych.