Chociaż złoty w ostatnim czasie głównie porusza się w rytm tego, co dzieje się na globalnych rynkach i jak zachowuje się amerykański dolar, to są takie momenty, kiedy czynniki lokalne również dają o sobie znać albo przynajmniej przykuwają nieco większą uwagę. Dzieje się to głównie za sprawą Rady Polityki Pieniężnej. W tym tygodniu (w środę) poznamy jej grudniową decyzję w sprawie stóp procentowych. Czy wpłynie ona na notowania naszej waluty?

RPP bez zaskoczeń

Postawione wyżej pytanie pewnie nie miałoby racji bytu, gdyby nie fakt, że RPP potrafiła już zaskakiwać rynek. A przecież zaskoczenie to jest woda na młyn dla większej zmienności rynkowej. Decyzje Rady potrafiły w nieodległej przeszłości mocno osłabić złotego, ale też i go umocnić. Czego należy spodziewać się teraz?

Ekonomiści i analitycy są w zasadzie zgodni: w tym tygodniu RPP zapewne pozostawi stopy procentowe na niezmienionym poziomie.

Foto: fot. w. kompała

– Rada prawdopodobnie będzie czekać z decyzjami do momentu, gdy zostanie uchwalony nowy budżet i będzie już wszystko wiadome na temat polityki fiskalnej, czyli zmian w podatkach, w tarczach czy wynagrodzeniach. Do tego czasu będziemy prawdopodobnie mogli się cieszyć z dobrych danych z polskiej gospodarki, a złotym na tej fali może wciąż pozostawać silny – uważa Daniel Kostecki, analityk CMC Markets.

Bartosz Sawicki z firmy Cinkciarz.pl zwraca z kolei uwagę, że w przeszłości RPP bardzo rzadko decydowała się na zmianę stóp w grudniu.

– W najbliższą środę nie zrobi wyjątku od tej reguły. Rynkowe prognozy jednogłośnie zakładają, że stopy procentowe zostaną utrzymane na dotychczasowym poziomie 5,75 proc. W listopadzie zasugerowano, że najwcześniejszym możliwym terminem wznowienia cyklu obniżek będzie marzec. Wówczas znana będzie nowela budżetu oraz uwzględniająca jej wpływ kolejna edycja projekcji inflacyjnej. Wydaje się jednak, że przedwyborcze obniżki, czyli ostry ruch z września, gdy stopy zredukowano o 75 pkt baz. i o 25 pkt baz. z października, w znacznym stopniu wyczerpały potencjał do kontynuacji luzowania. W pierwszej połowie 2024 r. inflacja spadnie na moment poniżej 4 proc. Później jednak, m.in. pod wpływem postępującego odbicia konsumpcji i rozpędzania się tempa wzrostu gospodarczego powyżej 2,5 proc., dynamika CPI może ugrząźć w okolicy 5–6 proc. W takim scenariuszu w najbliższych kilkunastu miesiącach RPP co najwyżej symbolicznie zetnie koszt pieniądza – twierdzi Sawicki.

– Biorąc pod uwagę ostatnią deklarację utrzymania stóp co najmniej do marca, każdy komunikat o możliwych wcześniejszych cięciach mógłby wywołać osłabienie złotego. Ale nie wydaje się szczególnie prawdopodobny, choćby z uwagi na wiele proinflacyjnych czynników obecnych w polskiej gospodarce – podkreśla z kolei Eryk Szmyd, analityk firmy XTB.

Zagranica znów pozostaje kluczowa

Znów więc wszystko sprowadza się do ogólnej zasady: brak zaskoczeń ze strony RPP, to brak większej reakcji na rynku złotego. Jeśli więc Rada pozostawi stopy na niezmienionym poziomie, to znów inwestorzy większą wagę mogą przywiązywać do tego, co będzie się działo w otoczeniu.

– Złoty powinien być w najbliższym czasie stabilny z tendencją do lekkiego osłabienia. Na wykresie EUR/PLN potencjalnie rysuje się formacja podwójnego dołka, która może skorelować się ze szczytem na EUR/USD. Prawdopodobna większa korekta spadkowa na głównej parze walutowej będzie stanowiła czynnik uniemożliwiający dalsze umocnienie złotego – uważa Łukasz Zembik, analityk Oanda TMS Brokers. Jak dodaje, jeśli chodzi o czynniki lokalne, to na ten moment trudno znaleźć jakiś impuls do większego umocnienia złotego.

– Rynek w dużej mierze wycenił wyniki wyborów parlamentarnych. Być może kolejnym zrywem aprecjacyjnym dla złotego będzie dopiero uformowanie się nowego rządu Donalda Tuska. Z pewnością zmienność dostarczy piątkowy raport NFP, a następnie posiedzenia EBC oraz Fed (w przyszłym tygodniu). Środowa decyzja RPP jest już w cenie. Rynek zakłada brak zmian i prawdopodobnie otrzymamy taki wynik. Zatem to ponownie polityka krajowa oraz sytuacja globalna będzie wpływać na siłę złotego. Mniej tym razem decyzje RPP – w tym wypadku niespodzianek nie oczekiwałbym – mówi Zembik.