Rubel rosyjski kontynuował w poniedziałek przecenę wobec dolara. W ciągu sesji za 1 USD płacono nawet 58 rubli, czyli najwięcej od ponad miesiąca. Rynek nie przyjął więc z entuzjazm kolejnego zwycięstwa Władimira Putina w wyborach prezydenckich. Zwycięstwo to było zresztą już od dawna uznawane za pewnik. Rublowi zaciążył za to kryzys w relacjach Rosji z Zachodem, będący skutkiem otrucia w Wielkiej Brytanii Siergieja Skripala, dawnego oficera rosyjskiego wywiadu wojskowego, który szpiegował dla Brytyjczyków.
Wybory mało znaczą
Kryzys związany z zamachem na Skripala oddziałowuje negatywnie na rubla, gdyż pojawiła się groźba nałożenia nowych zachodnich sankcji na rosyjskich oligarchów. Niezależnie od tego, w zeszłym tygodniu amerykański Departament Skarbu ogłosił sankcje na grupę Rosjan podejrzewanych o próbę wpływania na amerykańskie wybory prezydenckie z 2016 r. Obawy przed pogłębianiem się kryzysu w relacjach Rosji z Zachodem przeważyły nad stosunkowo dobrymi sygnałami z rynku naftowego. Co prawda w poniedziałek wzrost cen ropy wyhamował, ale za baryłkę surowca gatunku Brent płacono 66 USD, o prawie 2 proc. więcej niż tydzień wcześniej. Droższa ropa zwykle sprzyja umocnieniu rubla.
Część analityków wskazuje, że obawy inwestorów związane z nowymi sankcjami mogą być przesadzone. – Inwestorzy generalnie przeceniają ryzyko wprowadzenia nowych amerykańskich i międzynarodowych sankcji na Rosję. Rubel daje zaś wysokie oprocentowanie w strategii carry trade. Rosja ma też nadwyżkę na rachunku obrotów bieżących, co jest pomocne w środowisku rosnących amerykańskich stóp procentowych. Ożywienie gospodarcze oraz rosnące ceny ropy, które rekompensują międzynarodowe sankcje, oznaczają, że rubel może być o 30 proc. niedowartościowany wobec dolara – uważa Luc de la Durantaye zarządzający w kanadyjskiej firmie CIBC Asset Management Inc. (Wcześniej za pomocą swojego modelu zdołał on przewidzieć zeszłoroczne umocnienie korony czeskiej.)
Choć rosyjski bank centralny luzuje politykę pieniężną (czemu sprzyja hamująca inflacja), to realne stopy procentowe w Rosji wciąż pozostają na stosunkowo wysokim poziomie, zbliżonym do 5 proc. To powinno być jednym z czynników sprzyjających umacnianiu się rubla.
Wynik wyborów prezydenckich sam w sobie ma bardzo ograniczony wpływ na rosyjskie aktywa. Zwłaszcza że nie zapowiada się na to, by doszło do znaczących zmian w polityce gospodarczej. (Minusem jest jednak to, że szanse na poprawę relacji ekipy Putina z Zachodem również są małe.) – Wynik wyborów nie był dla nikogo niespodzianką i w związku z tym nie powinien mieć większego wpływu na rynki. Niepokoje społeczne po wyborach z 2012 r. wywołały nieco zmienności na rosyjskich rynkach, ale powtórka tego scenariusza wydaje się mało prawdopodobna. Rynek powinien być w nadchodzących miesiącach i kwartałach kształtowany przez zmiany cen ropy naftowej. Na podstawie naszych prognoz dla surowców spodziewamy się więc, że rubel i rosyjskie akcje powinny się w tym roku nieco osłabić, ale obligacje denominowane w walucie lokalnej powinny radzić sobie dobrze – prognozuje Neil Shearing, ekonomista z firmy Capital Economics.
Perspektywy dla kursu
Prognozy większości analityków dla rosyjskiej waluty w średnim i długim terminie są dosyć konserwatywne. Mediana prognoz analityków zebranych przez agencję Bloomberga mówi, że na koniec roku za 1 dolara będzie się płaciło 56 rubli, czyli nieco mniej niż w poniedziałek. Spośród dużych instytucji finansowych, najbardziej „byczo" nastawieni są wobec rosyjskiej waluty analitycy Standard Chartered. Spodziewają się oni 52 rubli za 1 dolara na koniec czwartego kwartału. Największymi rublowymi "niedźwiedziami" są zaś eksperci Mizuho Banku. Ich prognoza mówi o 63 rublach za 1 dolara na koniec roku. Jeśli spełniłaby się najbardziej „bycza" prognoza, to rubel byłby najmocniejszy od lata 2015 r. Gdyby spełniła się zaś najbardziej „niedźwiedzia" prognoza, to rubel byłby najsłabszy od jesieni 2016 r. Do kursu z 2013 r., zbliżonego do 30 rubli za 1 dolara wciąż jest mu bardzo daleko.