Kurs EUR/USD ma problemy z zejściem poniżej bariery 1,1460. Jak dotąd argumenty w postaci: jastrzębiej wymowy posiedzenia Fed, wciąż niestabilnej sytuacji na Bliskim Wschodzie, czy najnowszej rundy osłabienia japońskiego jena nie są w stanie przełożyć się na kontynuację trendu umocnienia dolara. W rezultacie niewielką aktywnością cechują się także notowania EUR/PLN, które tkwią w wąskim przedziale 4,35 – 4,3680 rozbudowując trend boczny.
Rynek złotego ze spokojem przyjął weekendową informację o obniżeniu ratingu Polski przez agencję Moody’s, co częściowo wiązać należy z kolejnym dniem spadku cen ropy. Krajowe dane o sprzedaży detalicznej pozostaną bez wpływu na złotego. Polska waluta jest zdominowana przez czynniki globalne i w informacjach z Bliskiego Wschodu, czy kształtowaniu się ryzyka wojny hybrydowej z Rosją na terenie Europy dostrzegamy najpoważniejsze argumenty za zmiennością notowań. Przed nami liczne komentarze przedstawicieli EBC i Fed. Będą one pomocne w budowaniu konsensusu rynkowego przed kolejnymi posiedzeniami banków centralnych. Nie uważamy, by rynek mógł istotnie nasilić swoje przewidywania dotyczące ruchów EBC i Fed, gdyż rynkowe wyceny obecnie są już zbyt agresywne.
Na gruncie danych makroekonomicznych najważniejszym wydarzeniem będzie środowy, wstępny odczyt indeksów PMI w strefie euro. Tego dnia 3-dniową wizytę w USA rozpocznie przywódca Chin, który w Donaldem Trumpem omawiać będzie m.in. kwestie handlowe, czy rozwoju AI.