Reklama

Plotki i fakty

Nie wiadomo – śmiać się czy płakać. „Puls Biznesu” lubi o nas pisać. Tym razem dowiedział się, kto wprowadza inwestorów w błąd i czasem nawet steruje notowaniami na giełdzie – niektórzy dziennikarze „Parkietu”.

Publikacja: 25.07.2009 12:54

„Różowa gazela”, od lat słynąca powszechnie z rzetelności, obiektywizmu, wiarygodności i solidności, z troską pochyliła się nad takim stanem rzeczy.

Co do siły naszego tytułu – pełna zgoda. Cieszymy się szacunkiem i uznaniem, a uczestnicy rynku liczą się z nami. Ciężko na to pracujemy, aby tak właśnie było. Co do reszty, poprzestańmy na kilku uwagach. Po pierwsze, cieszymy się, że Koledzy z „PB” wymienili nazwę naszej gazety, co nie przychodzi im łatwo. W internecie np. posługują się niemal wyłącznie skrótem „GGP”, licząc chyba, że Czytelnicy nie rozszyfrują go i nie zmienią źródeł informacji.

Po drugie, uspokajamy Kolegów, że do żadnego z tekstów opublikowanych w „Parkiecie”, o których wspomnieli, nigdy nie nadesłano nam żadnego sprostowania, nie stwierdzono, że informacje zostały wyssane z placa, a rozmowy na temat fuzji i przejęć się nie toczyły. Trudno sobie wyobrazić, że tak może być? A jednak. Dla porządku dodać trzeba, że w każdym przypadku wykonaliśmy normalną (dla większości gazet), dziennikarską robotę, badając temat, weryfikując informacje w różnych źródłach, prowadząc korespondencję i dziesiątki rozmów.

Owszem, zdarza się czasem, że transakcja, którą negocjowano, zawierana jest później niż się spodziewano, nie dochodzi do niej wcale albo jej warunki są inne, niż zapowiadane wcześniej. Tak to już jest w biznesie (biznesowa gazeta powinna to wiedzieć) i tak jest na rynku. My żyjemy tym, czym żyje rynek, dociekamy przyczyn, dla których notowania na nim się zmieniają i chcemy, żeby wszyscy wiedzieli to, o czym wiedzą i mówią tylko niektórzy. Każdej gazecie, nawet konkurencyjnej, której informacje potwierdzałyby się tak często, jak nasze, należałoby tylko pogratulować. Do dzieła więc.

Po trzecie, od jakiegoś czasu zdarza się, że dziennikarze „PB” dzwonią do naszych rozmówców i pytają, czy wszystko, co napisaliśmy, jest prawdą, czy coś może jednak przekręciliśmy. No cóż, drodzy Koledzy, wyobraźcie sobie, że tak można – pisać prawdę i niczego nie poplątać. To nic trudnego. Wystarczy plotki nazywać plotkami, o pogłoskach mówić, że to tylko pogłoski, a fakty wymieniać jako fakty, ponadto nie mieszać tych pojęć i wszystkie zainteresowane strony zapytać o zdanie. I jeszcze – zanim cokolwiek się napisze, sprawdzić plotki, pogłoski i fakty w różnych źródłach, na różne sposoby, no i informacji nie wyrywać z kontekstu tylko po to, aby udowodnić jakąś tezę. A potem można już – jak „Parkiet” – zbierać laury za rzetelność i obiektywizm. Prawda, że proste?

Reklama
Reklama

Sytuacja na rynku prasowym jest trudna. Sprzedaż spada, przychody z reklam topnieją. Kryzys. Gazety walczą o Czytelników, niektóre o przetrwanie. Cóż, jedni walczą ciekawymi informacjami, a inni walczą tak, jak potrafią.

[link=http://pb.pl/a/2009/07/24/Kupuj_plotki_sprzedawaj_fakty2]Link do materiału Pulsu Biznesu, w którym zarzuca Michałowi Śliwińskiemu nierzetelność: Kupuj plotki, sprzedawaj fakty » [/link]

Firmy
Spółki nie wydają zbyt dużo pieniędzy na sponsoring sportów zimowych
Firmy
W tym roku trwa gra o rekordy. W puli jest ponad 20 mld zł
Firmy
Ciekawe zjawisko: shorty odpuszczają? Pięć spółek zniknęło z rejestru
Firmy
Nadchodzi rewizja indeksów MSCI. Czego spodziewają się analitycy?
Firmy
Kurier nie doręczy Orlen Paczki Poczcie Polskiej. Spółki kończą rozmowy
Firmy
To nie korekta cyklu, ale systemowy kryzys
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama