WIG20 spadał w ubiegły poniedziałek nawet do poziomu 3182 pkt. Pogłębił zatem dołek trwającej korekty. Jej skala – licząc od szczytu hossy do poziomu dołka – to 8,7 proc. Indeks kończył tydzień wyżej. W piątkowe popołudnie oscylował przy 3280 pkt. Notowania są w strefie między średnimi z 50 i 200 sesji, ale bliżej im do tej pierwszej linii, niż do umownej granicy hossy. Innymi słowy – mimo utrzymującej się awersji do ryzyka i wrażliwości dużych spółek na przepływy kapitału zagranicznego – WIG20 na ten moment pozostaje w fazie korekty trendu wzrostowego z wciąż sporym marginesem bezpieczeństwa.
W jego portfelu najlepiej w minionym tygodniu radził sobie Orlen, który zdaje się korzystać na rosnących cenach ropy naftowej. Na drugim biegunie były Budimex i Modivo. Oprócz nich stan krótkoterminowego wyprzedania według oscylatora RSI sygnalizowało też PZU.
mWIG40 do końca tygodnia pogłębiał trwającą przecenę. W piątkowe popołudnie jego kurs sięgał poziomu 8267 pkt. Tak nisko nie był od 2 stycznia. Skala korekty wynosi 9,8 proc. Więcej niż na WIG20 i w przeciwieństwie do indeksu blue chips, indeksowi średniaków bliżej do średniej 200-sesyjnej, niż do 50-sesyjnej. Mimo to – wciąż skala strat i położenie notowań uprawniają do nazywania sytuacji na wykresie korektą.
W portfelu mWIG40 nie brakuje ciężaru. Słabością w minionym tygodniu raziły Tauron, Enea i Rainbow Tours, a więc spółki tracące bezpośrednio przez sytuację na Bliskim Wschodzie i jej wpływ na ceny nośników energii i ruch turystyczny. Pod presją jest też Vercom, nad którym wciąż mogą wisieć ciemne chmury sztucznej inteligencji. Zwyżkująca najmocniej Grupa Azoty nie dała rady zrównoważyć takiego balastu. Jej udział w mWIG40 to zaledwie 0,7 proc.
sWIG80 jako jedyny z trójki głównych indeksów GPW dołka korekty w minionym tygodniu nie pogłębił. Skala jego przeceny to wciąż tylko 6,3 proc. Notowania pod koniec tygodnia oscylowały przy 30 000 pkt, a granica hossy jest niespełna 250 pkt niżej. Długoterminowa linia wsparcia, podobnie jak na wykresie mWIG40, jest blisko. To stwarza szanse na odbicie w nadchodzącym tygodniu. Z drugiej strony – przebicie granicy przy obecnej skali spadków nie będzie przesądzać o losach hossy. Będzie technicznym ostrzeżeniem, że zasięg przeceny może się zwiększyć.