[b]Właśnie wrócił pan z Chin. Szykują się nowe kontrakty?[/b]
Rozmowy, które prowadziliśmy, pozwalają mieć takie nadzieje. Chińczycy są zaintere- sowani naszymi kombajnami wysokich mocy. Pierwsza taka maszyna, szykowana specjalnie na chiński rynek, trafiła tam w ubiegłym roku, za miesiąc wyjeżdża kolejna. W tym roku powinno być ich więcej.
Na razie jesteśmy na etapie rozmów.
[b]Które kontrakty zagraniczne, oprócz tych z rynku chińskiego, są realne? [/b]
Wszystkie, na których rozstrzygnięcie czekamy, czyli w Argentynie, Bośni i Hercegowinie, Rosji i Australii. Niektóre naprawdę się już przybliżają.
[b]A co z budową kopalni w Indonezji?[/b]
Budowa trwa, tylko nasi partnerzy nie mają zgody na dalsze prace, więc czekamy z kolejnym etapem. W międzyczasie podpisaliśmy jednak kolejne umowy w tym kraju, m. in. z koncernem Bayan Resources na usługi konsultingowe.
[b]Które spółki z grupy wypracują w tym roku zyski?[/b]
Przede wszystkim Przedsiębiorstwo Budowy Szybów, które oprócz nowych umów z KGHM ma kontrakt m.in. z Jastrzębską Spółką Węglową na drążenie szybu oraz liczy na prace w Południowym Koncernie Węglowym zapowiadającym, że jeszcze w tym roku ogłosi przetarg. Na pewno również Zabrzańskie Zakłady Mechani- czne, które będą mieć więcej kontaktów w kraju, a mogą dojść też kontrakty chińskie. No i cała dywizja elektroniczna ma przed sobą dobry rok.
[b]Spółki zagraniczne też będą miały zyski?[/b]
W tym roku już wszystkie, bo każda jest już rentowna, nawet australijska Waratah. Szacuję, że te firmy wypracują dla Kopeksu nawet kilkanaście milionów euro zysku w 2011 r.
[b]Pozostaje jeszcze Tagor...[/b]
Tak, trzeba go ustabilizować. Jeśli będą nowe kontrakty w Australii, to na pewno się uda. Poza tym startujemy w przetar- gach ogłaszanych przez JSW, gdzie jest szansa na zlecenie warte 200 mln zł. Chodzi o obudowy i dwa kompleksy ścianowe. Liczymy, że je wygramy te przetargi.
[b]Podobno Kopex ma też pracować w Turcji.[/b]
To prawda. Jesteśmy blisko sfinalizowania umowy na drążenie szybu w kopalni cynku. To byłaby także praca dla PBSz.
KBAC, fot. t. jodłowski