Będziemy się nad tym zastanawiać – powiedział „Parkietowi" Piotr Mikrut, prezes Fabryki Farb i Lakierów Śnieżka.

Uznał nawet taki scenariusz za „dość prawdopodobny".

Według niego podkarpacka spółka mogłaby się zdecydować na buy back, jeśli giełdowy kurs jej papierów dłużej znajdowałby?się na niskim poziomie. Na wczorajszym zamknięciu

– po spadku o 0,31 proc. – akcje Śnieżki kosztowały 25,5 zł.

To oznacza, że kapitalizacja?firmy zniżkowała w ciągu?zaledwie trzech miesięcy o jedną trzecią. Jeszcze pod koniec czerwca za papiery Śnieżki?płacono bowiem blisko 40 zł.

Ten spadek, szczególnie zaś sesja z 9 września, podczas której akcje spółki potaniały aż o 25 proc., zaniepokoił zarząd spółki aż do tego stopnia, że przed tygodniem zdecydował się wystosować oświadczenie. Napisano w nim, że przecena nie jest wynikiem fundamentalnej sytuacji firmy. Prezes upatruje powodów ostatnich spadków w niskiej płynności akcji Śnieżki. Ponad 81 proc. papierów należy do kilku kluczowych akcjonariuszy (w większości założycieli lub spadkobierców założycieli firmy). Zarząd, aby przekonać inwestorów o dobrej sytuacji spółki, ujawnił również jej wyniki za okres od stycznia do sierpnia 2011 r. Oświadczenie zarządu na niewiele się jednak zdało. Kurs podkarpackiej firmy nadal spadał.

Śnieżka w przeszłości już kilkakrotnie skupowała własne akcje w celu umorzenia. Ostatni raz akcjonariusze spółki podjęli decyzję o buy backu w połowie 2009 r. Skup trwał do końca minionego roku. Firma ściągnęła w ten sposób z giełdy prawie 300 tys. (2,16 proc.) papierów, płacąc za nie średnio po 24,91 zł. Łącznie wydała zatem 7,5 mln zł.