Rynek dalej hamuje, ale indeks na maksimach

Eksperci spodziewają się, że także w 2021 r. produkcja budowlano-montażowa będzie rok do roku niższa. Giełdowe firmy mają jednak zapas tłuszczu na słabszy sezon.

Publikacja: 22.02.2021 05:17

Rynek dalej hamuje, ale indeks na maksimach

Foto: Adobestock

O 10 proc. niższa rok do roku była produkcja budowlano-montażowa w styczniu – oszacował GUS. Wyraźny spadek, o ponad 14 proc., odnotowano w kubaturówce, w przypadku budownictwa inżynieryjnego było to 5 proc., a specjalistycznego – 10 proc. W 2020 r. cały rynek skurczył się o 2,2 proc., co czeka nas w bieżącym?

Stygnący rynek

Bartłomiej Sosna, ekspert rynku budowlanego w firmie Spectis, podkreśla, że styczniowy spadek nie jest zaskoczeniem i jest rezultatem ubiegłorocznych spadków większości wskaźników wyprzedzających. Głębokość korekty jest efektem wysokiej bazy, bo ostatnie miesiące przed pandemią były dla budownictwa bardzo dobre.

– Z tego powodu spadków rzędu 10 proc. oczekujemy również w lutym i marcu, szczególnie biorąc pod uwagę panujące w lutym warunki pogodowe. Od II kwartału dynamika budownictwa zacznie się stopniowo poprawiać, jednak mało prawdopodobne jest, aby cały bieżący rok zakończył się na plusie – prognozuje Sosna. – Jeśli chodzi o budownictwo inżynieryjne, widzimy pewne ożywienie w budownictwie drogowym, głównie dzięki solidnej akcji przetargowej GDDKiA w listopadzie i grudniu. Coraz bardziej niepokojące doniesienia płyną jednak z branży kolejowej: na koniec stycznia w przetargach na wykonawcę były inwestycje o wartości zaledwie 3,4 mld zł wobec ponad 9 mld zł rok wcześniej – dodaje.

Ekspert zaznacza, że szczególnie słabe perspektywy rysują się przed budownictwem niemieszkaniowym – w kubaturówce jedynym jasnym punktem jest w zasadzie budownictwo logistyczne. Samej mieszkaniówce trudno jednak będzie rosnąć, sama stabilizacja w okolicach rekordowych poziomów byłaby już dużym sukcesem.

Damian Kaźmierczak, główny ekonomista Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa, komentuje, że początek roku wskazuje na dalsze hamowanie produkcji budowlano-montażowej. – W głębokim dołku nadal są inwestycje w samorządach, których budżety mocno ucierpiały z powodu pandemii. W mojej ocenie inwestycje samorządowe odbiją dopiero w przyszłym roku, po napływie nowych środków unijnych, po uporządkowaniu własnej sytuacji budżetowej i w przededniu zbliżających się wyborów samorządowych w 2023 r. – dodaje. Ponadto znajdujemy się na styku budżetów unijnych, a ten okres zwyczajowo cechuje się mniejszą aktywnością budowlaną na rynku infrastruktury transportowej. – Pewne spowolnienie obserwujemy na kolei i drogach, ale uważam, że jest to sytuacja przejściowa. Tak głęboki i długotrwały spadek zamówień publicznych jak w latach 2014–2016 nie powinien się powtórzyć, a inwestycje infrastrukturalne ruszą naprzód w ciągu kilku miesięcy. Nie zapominajmy przy tym o ogromnych planach inwestycyjnych związanych z transformacją energetyczną naszego kraju – mówi Kaźmierczak.

Wypełnione portfele

Inwestorzy wierzą w branżę, WIG-budownictwo znajduje się w okolicach 4 tys. pkt wobec 1,9 tys. w kwietniu, w dołku covidowej paniki i najwyżej od 2011 r. To dlatego, że giełdowe spółki zgromadziły pokaźne, nierzadko rekordowe portfele zamówień.

Budownictwo
„Na start” bez poparcia Hołowni
Materiał Promocyjny
Financial Controlling Summit
Budownictwo
Mennica chce zarządzać spornym biurowcem MLT
Budownictwo
Ekspert: kredyt „Na start” nie jest potrzebny. Wręcz przeciwnie
Budownictwo
Kurs Budimeksu na giełdzie spada, bo akcje są za drogie? Ekspertka mówi, ile są warte
Budownictwo
Politycy i niedźwiedzie, czyli WIG-nieruchomości w dół
Budownictwo
Notowania deweloperów mieszkaniowych w dół. Jak odczytywać korektę?