Oznacza to, że rosnące rentowności obligacji skarbowych były ostatnio powiązane ze słabszymi wynikami na giełdzie, podczas gdy spadające rentowności wspierały akcje. Obecny odczyt jest jeszcze bardziej negatywny niż najniższy poziom rynku niedźwiedziego z 2022 roku, wynoszący -0,42.
Dla porównania, przed pandemią w 2020 roku korelacja była dodatnia przez ponad dekadę, a rentowności obligacji skarbowych i akcji często rosły jednocześnie, ponieważ wyższe rentowności odzwierciedlały silniejszy wzrost gospodarczy.
Obecnie ujemna korelacja sugeruje, że inwestorzy postrzegają wyższe rentowności mniej jako oznakę siły gospodarczej, a bardziej jako wynik niepewności inflacyjnej i obaw fiskalnych.
Dodatkowy zwrot oczekiwany od akcji w porównaniu z obligacjami pozostał stabilny
Indeks referencyjny S&P 500 wzrósł w lipcu o około 0,1 proc., mimo że rentowność 10-letnich obligacji skarbowych wzrosła do około 4,74 proc. pod koniec miesiąca. Tymczasem rentowność 30-letnich obligacji skarbowych wzrosła o ponad 5 proc., osiągając najwyższy poziom od 2007 roku.
Pomimo gwałtownego wzrostu rentowności obligacji skarbowych, premia za ryzyko kapitałowe (ERP), czyli dodatkowy zwrot, jakiego inwestorzy oczekują od akcji w porównaniu z bezpieczną inwestycją, taką jak obligacje rządowe, zwłaszcza w okresach zmienności, pozostała w dużej mierze stabilna, twierdzi Aswath Damodaran, profesor finansów w Szkole Biznesu Stern na Uniwersytecie Nowojorskim, powszechnie znany jako „dziekan wyceny” Wall Street.
– Indeks S&P 500 pozostał bez zmian przez cały miesiąc, a 10-letnie obligacje skarbowe wzrosły z 4,45 proc. do 4,74 proc., ponieważ technologie i sztuczna inteligencja znalazły się pod presją sprzedaży, a obawy przed wojną i spowolnieniem gospodarczym powróciły – zauważył Damodaran. – Wskaźnik ERP dla indeksu na początku sierpnia 2026 r. wynosił 4,23 proc., a oczekiwana stopa zwrotu wzrosła do 8,97 proc. – dodał.
Zgodnie z jego danymi jest to porównywalne z implikowaną oczekiwaną stopą zwrotu na poziomie około 8,65 proc. na początku lipca, przy wskaźniku ERP na poziomie 4,20 proc. i rentowności 10-letnich obligacji skarbowych USA na poziomie 4,45 proc.
Co sygnalizuje rynek obligacji?
James E. Thorne, główny strateg rynkowy w Wellington-Altus Private Wealth, stwierdził, że rynek obligacji niekoniecznie bije na alarm z powodu rosnącego ryzyka, a po prostu wykonuje swoją pracę „żądania rekompensaty” w obliczu rosnącego ryzyka i niepewności.
– Obecne spready kredytowe nie sygnalizują niepokoju – powiedział, dodając, że spready o ratingu inwestycyjnym pozostają niskie w porównaniu z historycznymi standardami, podczas gdy rynki wysokodochodowe są uporządkowane, a płynność jest wysoka. – Nie ma przejęcia na rynkach finansowania, wymuszonego delewarowania ani znaczącego efektu domina. Zmienia się cena kapitału na marginesie, a nie jego dostępność. Rynki kredytowe reagują dokładnie tak, jak powinny. W obliczu rosnącej emisji i niepewnych zysków domagają się rekompensat. To nie jest alarmizm, to dyscyplina – dodał.
Korelacja obligacji i S&P 500 nie jest stała
Korelacja między rentownością 10-letnich obligacji skarbowych USA a indeksem S&P 500 nie jest stała – w zależności od otoczenia makroekonomicznego (głównie inflacji i polityki Fed) bywa dodatnia lub ujemna, zmieniając się dynamicznie w ujęciu rocznym czy miesięcznym.
Reżim inflacyjny (Korelacja ujemna, np. 2022 i połowa 2026 r.): Kiedy głównym problemem gospodarki jest inflacja, rentowności obligacji rosną (bo inwestorzy żądają wyższej premii i obawiają się podwyżek stóp), a giełda spada. Krocząca korelacja potrafi wtedy mocno nurkować w ujemne rejony (osiągając nawet ok. -0,70).
Reżim wzrostu gospodarczego (Korelacja dodatnia, np. w warunkach silnej, zdrowej koniunktury): Rosnące rentowności odzwierciedlają optymizm i dobre wyniki przedsiębiorstw. Wówczas obligacje i akcje mogą rosnąć jednocześnie.
Długoterminowa średnia: W ujęciu wieloletnim (historycznym) korelacja ta bywa bliska zera lub słabo dodatnia, ponieważ rynki w różnych fazach cyklu reagują odmiennie na bodźce monetarne.