Na koniec czerwca Polacy mieli do spłaty niecałe 441 tys. mieszkaniowych kredytów we frankach szwajcarskich – wynika z danych Biura Informacji Kredytowej udostępnionych „Parkietowi".

Wartość urosła

Kredyty te ma 768 tys. Polaków (to głównie małżeństwa) a ich wartość sięgnęła 104,4 mld zł. Liczba tych hipotek zmalała przez rok o 17 tys., a wartość tylko o 2,5 mld zł (przez pół roku zaś liczba kredytów zmniejszyła się relatywnie szybciej, bo o 11 tys., ale wartość urosła o 2,6 mld zł).

– Liczba kredytów mieszkaniowych we frankach szwajcarskich stopniowo maleje, ponieważ banki nie udzielają nowych kredytów w tej walucie – przypomina Sławomir Nosal, kierownik zespołu analiz portfelowych w BIK. Kredyty te nie są udzielane na masową skalę od 2012 r., apogeum przypadło na lata 2005–2008. Teraz hipoteki walutowe mogą zaciągać tylko osoby mające dochody w danej walucie.

Nosal wyjaśnia, że wzrost wartości hipotek frankowych w porównaniu ze stanem z końca 2019 r. wynika wyłącznie z osłabienia złotego do franka. – Pod koniec 2019 r. kurs wynosił 3,92, w czasie szczytu pandemii, trwającej od połowy marca do połowy maja, wahał się w przedziale 4,30–4,35, a pod koniec czerwca wyniósł 4,18. Oznacza to, że złoty osłabił się o 6,6 proc. przez pół roku – dodaje ekspert BIK.

Jeszcze na koniec 2016 r. hipotek frankowych było 521 tys. o wartości 137 mld zł (przy kursie 4,11, czyli podobnym jak obecnie). Przez trzy i pół roku ich liczba zmalała o 80 tys. (czyli rocznie średnio o 6,8 proc.), wartość zaś skurczyła się o 32,9 mld zł. Spłacalności frankowych hipotek sprzyja fakt, że większość z nich (około 80 proc.) ma konstrukcję spłaty w równych ratach, więc z biegiem lat kapitał jest oddawany w coraz większym stopniu – odwrotnie jest na początku, gdy spłacany jest wolniej. Pomaga też, przynajmniej do tej pory, dobra sytuacja na polskim rynku pracy. Szybszej spłacie kapitału sprzyjają też ujemne stopy procentowe w Szwajcarii (LIBOR CHF od pięciu lat oscyluje wokół -0,7 proc.). W pewnym, ale na razie niewielkim stopniu za kurczenie się portfela odpowiadają też spory sądowe. Pod koniec 2019 r. toczyło się ich około 20 tys., jednak prawomocne wyroki dotyczące unieważnień umów stanowiły tylko ułamek tej liczby.

Z raportu Komisji Nadzoru Finansowego wynika, że za dziesięć lat wartość hipotek frankowych (zakładając stały kurs CHF/PLN i stóp procentowych wobec stanu z końca 2019 r.) zmaleje do 37 mld zł ze 100 mld zł z końca 2019 r. W takim scenariuszu udział frankowych hipotek w kredytach brutto udzielonych sektorowi finansowemu zmalałby do znikomych 2,1 proc. z 8,9 proc. na koniec 2019 r.

Portfel się starzeje

Przybywa przypadków, gdy frankowicze mają problemy ze spłatą. – Wraz ze starzeniem się tego portfela jakość kredytów stopniowo się pogarsza. Obecnie 3,45 mld zł (6,34 tys. umów) kredytów mieszkaniowych we frankach, czyli 3,3 proc. wartości portfela, ma opóźnienie w spłacie powyżej 90 dni. Udział hipotek z takim opóźnieniem wynosi teraz 1,44 proc., czyli jest nieco wyższy niż na koniec 2019 r. i 2018 r. (odpowiednio 1,29 proc. i 1,23 proc.), ale jest nieco niższy niż na koniec 2016 r. (1,47 proc.).

Jednak portfel ten starzeje się, bo nie są udzielane nowe kredyty. – Jeśli porównamy jakość kredytów frankowych udzielonych do 2011 r., bo w kolejnych latach banki praktycznie zaprzestały finansowania w tej walucie, to jest ona lepsza niż jakość kredytów w złotych z takiego samego okresu. Według stanu na koniec czerwca tego roku 4,8 proc. kredytów frankowych pozostających w obsłudze ma opóźnienia w spłacie powyżej 90 dni wobec 8,0 proc. kredytów złotowych – zaznacza ekspert BIK.