Zbliżamy się do tego okresu w roku, w którym Komisja Nadzoru Finansowego tradycyjnie publikuje politykę dywidendową banków na nowy rok. Tym razem może to nastąpić na początku grudnia. Załóżmy, że jej główne założenia będą podobne jak tegoroczne i spróbujmy oszacować, ile pieniędzy może trafić do akcjonariuszy banków z GPW w przyszłym roku.
Wielkie tegoroczne zyski...
Pierwsza zmienna, czyli wysokość zysków za 2021 r., skrywa coraz mniej niewiadomych. Biorąc pod uwagę zarobek pięciu dywidendowych banków po trzech kwartałach i zakładając, że ostatnie trzy miesiące roku będą co najmniej tak samo udane jak III kwartał (co jest realistycznym założeniem w przypadku większości tych spółek), to w całym roku ich zysk netto może wynieść aż 11,4 mld zł. W tym gronie uwzględniliśmy PKO BP (ma szansę na ponad 4,9 mld zł zysku netto), ING Bank Śląski (2,3 mld zł), Pekao (2,1 mld zł), Santander Bank Polska (1,46 mld zł) i Citi Handlowy (0,65 mld zł). Istotna jest tylko niepewność dotycząca zysku Santandera ze względu na hipoteki frankowe – nie wiadomo, jak dużą rezerwę bank na ten cel uwzględni w IV kwartale (po dziewięciu miesiącach ma ponad 900 mln zł zysku netto, z czego w samym tylko III kwartale zarobił prawie 550 mln zł). Założyliśmy, że dywidend w przyszłym roku nie wypłacą BNP Paribas Bank Polska z powodu wciąż budowanych wskaźników kapitałowych i nominalnie niemałego portfela frankowego oraz mBank i Millennium ze względu na duży portfel kredytów tego typu (poza tym ten ostatni zanotuje w tym roku głęboką stratę z powodu rezerw na te kredyty). O dywidendzie nie ma mowy w Getin Noble Banku (straty i niedobór kapitału).
Analizowana piątka może w przyszłym roku wypłacić w sumie 6 mld zł, co dałoby około 3,6 proc. stopy dywidendy. Założyliśmy, że PKO BP, który w tym roku nie mógł podzielić się zyskiem (w 2020 r. zanotował 2,56 mld zł straty netto ze względu na wielką, niezbędną do rozliczania ugód, rezerwę na hipoteki frankowe), w przyszłym roku powinien być w stanie wypłacić co najmniej połowę zysku z 2021 r. To oznacza, że do akcjonariuszy może trafić 2,2 mld zł, więc na akcję przypadłoby 1,75 zł i dałoby to 3,9 proc. stopy dywidendy. Pekao, gdyby znowu wypłacił 75 proc. rocznego zysku, przeznaczyłby w przyszłym roku na dywidendę około 1,6 mld zł. W takim wariancie akcjonariusze dostaliby 6 zł na walor, a stopa dywidendy mogłaby wynieść 5 proc. Sporą kwotę może przekazać też ING Bank Śląski – w razie wypłaty połowy zarobku byłoby to około 1,15 mld zł. Dałoby to 8,75 zł na akcję i 3,2 proc. stopy dywidendy.
Niższą nominalnie kwotę może wypłacić Citi Handlowy, choć pod względem wskaźnika wypłaty prawdopodobnie nie będzie miał sobie równych i znowu do podziału trafi cały zysk. W takim scenariuszu wypłata mogłaby sięgnąć 650 mln zł, co dałoby 5 zł na akcję i 8,5 proc. stopy dywidendy. Prawdopodobnie Santander, o ile nadzór nie zmieni istotnie wymogów dotyczących portfeli frankowych, będzie mógł w przyszłym roku wypłacić 30 proc. rocznego zysku, co oznaczałoby transfer do akcjonariuszy 440 mln zł. Na walor przypadłoby wtedy 4,3 zł i dałoby to około 1,2 proc. stopy dywidendy.
...i jeszcze większe niepodzielone
W tym roku KNF żadnemu z banków nie zezwoliła na wypłatę niepodzielonych zysków z lat ubiegłych. Kwota ta w analizowanej piątce wynosi już 11,5 mld zł, co stanowi ponad 6 proc. kapitalizacji. Na razie trudno przewidzieć, czy nadzór w przyszłym roku zezwoli na wypłatę choćby części tych pieniędzy. Jeśli się nie zgodzi, to całość dywidend banków w przyszłym roku opierać się będzie tylko na przedstawionych powyżej „regularnych" wypłatach z zysku wypracowanego w 2021 r.