Po bardzo udanym 2025 roku kapitał płynie jeszcze szerszym strumieniem w kierunku akcji notowanych na rynkach wschodzących. Na fali wzmożonego popytu indeks MSCI Emerging Markets tylko od początku bieżącego roku zyskał już ponad 15 proc., kontynuując rajd z poprzedniego roku, w którym wzrósł o 33,6 proc. Dla porównania, amerykańskie indeksy S&P500 i Nasdaq są aktualnie notowane w okolicach poziomów z końca 2025 r. W sytuacji rosnących obaw o trwałość hossy sektora technologicznego w USA i nieprzewidywalnej polityki administracji Donalda Trumpa, inwestorzy stawiają na dywersyfikację ryzyka, szukając atrakcyjnych kierunków poza Stanami. Tylko w styczniu do funduszy ETF inwestujących na rynkach wschodzących napłynęło rekordowe 20,5 mld USD. - Wzmożone zainteresowanie rynkami wschodzącymi to prawdopodobnie kombinacja kilku czynników. Wydaje się, że inwestorzy szukają alternatywy wobec bardzo wąskiej hossy w USA, gdzie wyniki indeksów są w dużej mierze uzależnione od spółek z sektora technologicznego. Po drugie, wyceny w EM wciąż są niższe niż na rynkach rozwiniętych, przy wyższym spodziewanym wzroście PKB i zysków spółek, co naturalnie może przyciągać kapitał szukający relatywnej wartości i dywersyfikacji ryzyka – wyjaśnia Daniel Kostecki, główny analityk rynkowy w polskim oddziale CMC Markets.
Rynki na radarach inwestorów
Tegoroczna wzrostowa fala objęła swym zasięgiem zarówno azjatyckie rynki, gdzie sektor nowych technologii ma silną reprezentację, stanowiąc alternatywę dla amerykańskich akcji, jak również skoncentrowane na bardziej tradycyjnych sektorach giełdy krajów Ameryki Łacińskiej. Wśród rynków wschodzących w tym roku prym wiedzie giełda południowokoreańska, gdzie główny wskaźnik KOSPI poszybował w górę o blisko 50 proc. Mniej spektakularną, bo „tylko” 22-proc. zwyżką może się pochwalić tajwańska giełda. – Istotą tej fali jest różnica w profilu ryzyka. W krajach azjatyckich, jak Korea czy Tajwan, rajd jest w dużej mierze zakładem o globalny cykl „sprzętowy” związany ze sztuczną inteligencją, a indeksy są silnie skoncentrowane w największych spółkach półprzewodnikowych, co zwiększa potencjał dalszych wzrostów, ale też wrażliwość na rozczarowania w wynikach i zmianę narracji wokół wydatków na AI. Z kolei Ameryka Łacińska lepiej „łamie korelację” z czystą technologią z USA dzięki większemu udziałowi surowców i finansów oraz wyższym dywidendom, ale podnosi ekspozycję na ryzyko walutowe, ścieżkę inflacji i stóp procentowych oraz kwestie fiskalne – zauważa Krzysztof Kamiński, analityk Oanda TMS Brokers.
W przypadku rynków południowoamerykańskich z Brazylią na czele można z kolei mówić o kumulacji kilku czynników, jak słaby dolar, zwrot w kierunku strategicznych surowców i wysokie stopy procentowe. – Zwyżki na innych rynkach to przede wszystkim wzrost spółek mocno osadzonych w fizycznych fundamentach, które są w ostatnim czasie w cenie. Obserwujemy mocne wzrosty złota czy również srebra i miedzi, które są obecnie traktowane jako krytyczne surowce. Warto również wspomnieć, że niektóre gospodarki, jak Brazylia, przyciągają kapitał poprzez tzw. carry trade. Po pierwsze mamy tam wysokie stopy procentowe, a po drugie jeszcze niedawno atrakcyjne wyceny mocno perspektywicznych spółek – wskazuje Michał Stajniak, analityk XTB.