Reklama

Po Lehmanie będą kolejne kryzysy

Zbliża się dziesiąta rocznica upadku banku Lehman Brothers i wybuchu gigantycznego kryzysu w gospodarce światowej. – Wyciągnęliśmy z tego lekcje, ale to nie znaczy, że jesteśmy dziś bardziej odporni na kolejne kryzysy – mówią ekonomiści i eksperci rynku finansowego.

Publikacja: 30.07.2018 12:30

Pracownik banku Lehman Brothers opuszcza biurowiec po bankructwie tej instytucji 15 września 2008 r.

Pracownik banku Lehman Brothers opuszcza biurowiec po bankructwie tej instytucji 15 września 2008 r.

Foto: Bloomberg

To nie mieściło się w głowach. 15 września 2008 r. bankructwo ogłosił jeden z największych i najstarszych banków inwestycyjnych na świecie, amerykański Lehman Brothers. Ta data uznawana jest dziś za początek wielkiego światowego kryzysu finansowego i gospodarczego. Przez wielu przyrównywanego do wielkiego kryzysu z początku lat 30. XX wieku.

Zaczęło się jednak wcześniej. Od niebywałej hossy na rynku kredytów hipotecznych napędzanej rekordowo niskimi stopami procentowymi. Banki przyznawały kredyty osobom, które wcześniej nie miały zdolności kredytowej. Były to więc kredyty wysokiego ryzyka, zwane kredytami subprime.

To już pachniało kłopotami, ale na razie banki i instytucje finansowe notowały rekordowe zyski. Świetnie radził sobie także Lehman Brothers. Doceniła to agencja Standard & Poor's, która w 2005 r. podniosła długoterminowy rating kredytowy banku z A do A+. Aktywa banku przekroczyły rekordowe 175 mld dol. Jednak już wtedy mówiło się o kiełkującym kryzysie na amerykańskim rynku kredytów hipotecznych.

A wszystko przez to, że stopy procentowe zaczęły rosnąć. I to mocno. W ślad za tym rosły raty kredytów, co pociągnęło za sobą problemy z ich spłacalnością. Banki przejmowały niespłacone nieruchomości, których ceny zaczęły lecieć w dół. Nie miały ich komu sprzedać, a jeśli to się udawało, cena, którą uzyskiwały, zwykle nie pokrywała kredytu udzielonego na zakup nieruchomości. W ten sposób pękła bańka na amerykańskim rynku nieruchomości.

Reklama
Reklama

Na tym jednak nie koniec, bowiem banki sprzedawały zobowiązanie właścicieli kredytów hipotecznych innym instytucjom finansowym na całym świecie. Gdy kredyt przestawał być spłacany, oparte na nim papiery wartościowe, stawały się bezwartościowe. W kłopoty wpadały kolejne instytucje finansowe. Zaraza rozlewała się po świecie.

Banki pociągnęły za sobą w dół giełdy. Wszystko to uderzyło w realną gospodarkę. Rosło bezrobocie, spadła konsumpcja. Większość krajów pogrążyła się w recesji. Gwałtownie rosło ich zadłużenie. Na skraju bankructwa stanęła Islandia. Kryzys zadłużenia potężnie uderzył w Grecję. W górę poszybowały ceny surowców, m.in. ropy naftowej.

Walka z kryzysem trwała wiele lat. Zdaniem części ekonomistów nie skończyła się do dziś. Tymczasem na horyzoncie widać kolejne zagrożenia. Gdzie ich wypatrywać?

Analizy rynkowe
Ubiegłotygodniowi liderzy słabną. Budownictwo przejmuje pałeczkę lidera
Analizy rynkowe
Roszady w indeksach pod lupą inwestorów
Analizy rynkowe
Wejście indeksów na nowe szczyty przedłuża się. Czy to zły sygnał?
Analizy rynkowe
Spółki z WIG20 nie ustają w pogoni za rekordami wycen na giełdzie
Analizy rynkowe
Sygnity wciąż pod presją podaży. Byki są bezradne?
Analizy rynkowe
Paliwa kontra banki. Walka o przywództwo sektorowe na GPW
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama