Oszczędzanie

Polscy konsumenci chcieliby oszczędzać... ale nie mogą

64 proc. zgadza się ze stwierdzeniem, że z powodu pandemii Covid-19 oszczędza zdecydowanie mniej pieniędzy na przyszłość niż wcześniej. Co widać po spadku wartości lokat.
Foto: Adobestock

Koronakryzys zmienił nie tylko zwyczaje zakupowe, ale również podejście do oszczędzania. Polscy konsumenci chcieliby oszczędzać... ale nie mogą. Co prawda to zjawisko widać w każdym europejskim kraju, ale w tej kategorii Polska zajmuje pierwsze miejsce.

Trudno oszczędzać

64 proc. konsumentów z naszego kraju zgadza się ze stwierdzeniem, że z powodu pandemii Covid-19 oszczędza zdecydowanie mniej pieniędzy na przyszłość, niż to miało miejsce wcześniej. Na drugiej i trzeciej pozycji znaleźli się konsumenci z Węgier (56 proc.) i Włoch (53 proc.). Co więcej, 76 proc. ankietowanych w naszym kraju nie jest zadowolonych z kwoty, którą mogą odkładać każdego miesiąca – wynika z badań Intrum. W badaniu przeprowadzonym jesienią 2019 r. odsetek ten wynosił 65 proc.

Brak możliwości odkładania takich sum, jakie założyli sobie konsumenci, sprawia, że 66 proc. obawia się, że nie będzie mogło pozwolić sobie na wygodne życie na emeryturze. W badaniu ubiegłorocznym odsetek ten wynosił 51 proc. Tylko 14 proc. osób ma pewność, że im się to uda.

Kryzysowe wydatki

Pandemia Covid-19 ma także paradoksalnie pozytywny wpływ na konsumentów. Co trzeci Polak przyznaje, że w obecnej sytuacji wydaje mniej na produkty codziennego użytku, a takie zachowanie w dłuższej perspektywie czasowej pozwala nawet zbudować oszczędności. Nie zmienia to jednak faktu, że taka postawa została na konsumentach wymuszona przez kryzys.

Foto: GG Parkiet

Polska wraz z Grecją i Rumunią znalazła się w trójce tych krajów Europy, w których mieszkańcy zostali najbardziej dotknięci przez koronakryzys. 62 proc. polskich konsumentów przyznaje, że w jego wyniku ich dobrobyt finansowy pogorszył się (Grecja i Rumunia – 67 proc.). Jeżeli chodzi o osoby wychowujące dzieci, ten odsetek jest jeszcze wyższy i wynosi 69 proc. Aż 64 proc. pytanych przez Intrum stwierdziło wprost, że pandemia ma negatywny wpływ na ich dobrobyt finansowy.

Tylko co szósty badany (16 proc.) w naszym kraju uważa, że w nadchodzącym czasie kwestia ta ulegnie poprawie. Warto jednocześnie zaznaczyć, że tylko 15 proc. respondentów z Polski przyznało, że w związku z Covid-19 wpadło w większe długi, by pokryć bieżące rachunki. Prawie 70 proc. z nas w ostatnim czasie nie musiało w ogóle pożyczać pieniędzy, by zdobyć środki na najważniejsze potrzeby – wynika z badania Intrum.

Niestety, okazuje się, że są powody, by aż tak negatywnie oceniać swoją aktualną sytuację finansową. Aż 71 proc. respondentów z Polski przyznaje, że ich dochody zmniejszyły się w wyniku kryzysu. To zdecydowanie więcej niż europejska średnia, która wynosi 54 proc. Bez wątpienia na ten wynik wpływa fakt, że pandemia zmieniła również sytuację zawodową niemałej grupy konsumentów w naszym kraju – 45 proc. tych biorących udział w badaniu deklaruje, że z powodu kryzysu straciło zatrudnienie (czasowo lub na dłuższy okres) lub nie może prowadzić swojego biznesu z powodu spadku popytu na oferowane towary czy usługi.

Ucieczka od depozytów

Oszczędzać jest trudniej, ale wiele osób z tego nie rezygnuje. Zmieniają się natomiast zwyczaje. To „zasługa" dokonanych przez Radę Polityki Pieniężnej obniżek stóp i niemal zerowych w ślad za nimi oprocentowań bankowych depozytów.

Jak podkreśla Bartosz Turek, główny analityk HRE Investments, z bankowych lokat od początku epidemii odpłynęły 53 mld zł – sugerują najnowsze dane NBP. W samym tylko lipcu było to prawie 13 miliardów. Jeszcze nigdy pieniądze z lokat nie znikały w takim tempie. Nic dziwnego: średnie oprocentowanie nowych lokat, wynoszące w czerwcu 0,44 proc., w lipcu spadło do 0,36 proc. W przypadku depozytów ponadrocznych wynosi zaledwie 0,15 proc.!

Nic dziwnego, że klienci szukają alternatyw. I to ewidentnie poza bankami: w lipcu po raz pierwszy odpływ pieniędzy z lokat terminowych był wyższy niż wzrost depozytów bieżących. – Z danych największych TFI wynika, że lipiec był rekordowym miesiącem w sprzedaży jednostek. Do funduszy w lipcu wpłynęło ponad 5 mld zł nowych środków, co stanowi przyrost o 2 proc. Klienci najchętniej sięgają po rozwiązania bezpieczne, które jednak mają szansę przynieść im obecnie wyższe zyski niż lokaty bankowe. A uwzględniając inflację, mają szansę osiągnąć jakikolwiek zysk, co jest obecnie niemożliwe na lokatach bankowych – mówi Kamil Hajdamowicz, zarządzający w Vienna Life TU na Życie.

Powiązane artykuły