Jedną z organizacji mogących udzielić odpowiedzi na takie pytanie jest IEA, instytucja, która łączy w sobie cenny miks neutralności oraz ekspertyzy. IEA może nam odpowiedzieć na pytanie „co będzie dalej”, odpowiadając najpierw na pytanie „co się stało?”.
Z ostatnich raportów wynika jasno, że popyt na węglowodory spadł, a udział energii odnawialnej, szczególnie słonecznej, rośnie znacznie szybciej, niż oczekiwano. Nie oznacza to jednak braku problemów: o ile popyt spadł, o tyle po stronie podażowej wciąż mamy do czynienia z załamaniem. Podaż ropy naftowej spadła obecnie o ok. 10%, a ceny fizyczne ropy znacznie różnią się od cen kontraktowych.
Ta różnica wskazuje na to, że dywergencja między rzeczywistością a narracją dominuje na szerokim rynku, a miarą tej dominacji jest obecnie rozbieżność między cenami w terminalach przeładunkowych a notowaniami giełdowymi. Liczba odwołań w raportach do precedensów z okresu kryzysu 2008 roku, pandemii COVID-19 oraz kryzysu w 2022 roku jest zatrważająca.
IEA wskazuje, jakimi środkami i alternatywami dysponuje agencja wraz z innymi podmiotami rynkowymi — a są one znaczne. Jednak ostatecznie, co oczywiste, anomalie cenowe nieodzwierciedlające podaży muszą być tymczasowe przy tej skali niedoboru. Szeroki rynek wydaje się brać udział w pokerowym zagraniu — ignorowaniu kryzysu, licząc, że wyceny są w stanie wytrzymać dłużej niż niedobór.
Można tu pokusić się o odwołanie do koncepcji „hiper-normalizacji”, pierwotnie sformułowanej przez Aleksego Jurczaka. W momentach kryzysu lub niepewności uczestnicy systemu porzucają próbę zrozumienia rzeczywistości na rzecz tej alternatywnej - prostszej do zrozumienia. Ta alternatywa z czasem staje się punktem odniesienia dla dalszych rozważań.
Jeśli Iranowi i USA uda się dojść do porozumienia w ciągu kilku dni, co jest mało prawdopodobne, ale nie niemożliwe - ten hazard może się opłacić. Jeśli się to nie uda, moment zapłaty jest tylko kwestią czasu; zagadkowa pozostaje jednak jej potencjalna skala.
O skali tej można wnioskować w kontekście komentarzy bankierów centralnych, nie tylko obecnych, ale również byłych i przyszłych. Coraz częściej w wypowiedziach pojawiają się odwołania do trudnych wyborów, a trudne wybory banków centralnych bardzo rzadko oznaczają coś dobrego dla wycen spółek.
W kontekście samych negocjacji jednak, trudno w historii dopatrzeć się precedensów, negocjacji pokojowych zakończonych sukcesem, podczas których obie strony mobilizują wszelkie możliwe środki z zamiarem dalszych walk - tak jak dzieje się to obecnie.
Kamil Szczepański Analityk Rynków Finansowych XTB