Okiem eksperta

Hulaj duszo piekła nie ma?

Ostatnie wydarzenia na polskim rynku kapitałowym są dla mnie bardzo zastanawiające. Z jednej strony rentowności 10-letnich obligacji skarbowych w blisko 20 dni wzrosły o 0,50 pkt proc., do 2,44 proc., złoty wyraźnie osłabił się do dolara, a z drugiej strony notowania WIG czy WIG20 wspinają się na lokalne maksima, a mWIG40 czy WIG20TR (z dywidendami) atakuje historyczne maksima.

Sobiesław Kozłowski, dyrektor departamentu analiz i doradztwa, Noble Securities

Foto: materiały prasowe

Oczywiście lokalnym czynnikiem wspierającym notowania banków, które są kluczowym sektorem dla notowań WIG20 czy WIG, była zaskakująca podwyżka stóp procentowych przez RPP. Warto jednak dodać, iż osłabiają się waluty rynków wschodzących jak złoty, węgierski forint czy czeska korona, ale i waluty rynków rozwiniętych, czego przykładem jest EUR poniżej 1,16, a umacnia się USD. Silniejsza waluta rezerwowa świata w moim odczuciu oznacza globalną fazę risk-off, czyli odwrót od ryzykownych aktywów. Powyższą hipotezę zdaje się wspierać spadający PMI przemysłu Chin czy Niemiec, ale i spadające indeksy rynków rozwiniętych, jak DAX. Skokowa poprawa koniunktury w gospodarce światowej po Covid-19, wspierana płynnością z banków centralnych, bardzo szybko natrafiła na wąskie gardła w postaci logistyki (skokowy wzrost cen frachtu z Chin do Europy czy USA), wzrost notowań cen prądu, stali, ropy naftowej czy gazu. Gwałtownie ujawniły się nierówności i zmiana paradygmatu firm z just in time na just in case, czyli zamiast małego magazynu i dostaw na czas zmiana podejścia na dużo większy magazyn na wypadek napięć w logistyce czy niedoborów komponentów. W burzliwym otoczeniu polskie akcje, póki co, wyróżniają się siłą i ignorują czynniki ryzyka i w pewnym momencie nastąpi weryfikacja aktualnych tendencji. Globalną tendencją jest zaskakujące spowolnienie w przemyśle oraz importowanie inflacji. Import inflacji jest efektem wzrostu cen w Chinach, ale i wzrostu blisko 10 razy cen frachtu z 2018/2019 oraz skokowego wzrostu cen energii elektrycznej (gaz, CO2) czy notowań ropy naftowej oraz osłabienia złotego. Aspektem pomijanym przez rynek jest kwestia Covid-19, która w powszechnym postrzeganiu jest tematem schyłkowym, choć dynamiczny przyrost stwierdzonych przypadków w Polsce zdaje się sugerować potencjał do negatywnego zaskoczenia. Mam nadzieję, że państwo zdają sobie sprawę z czynników ryzyka, ponieważ chyba lepiej się mylić, niż stracić kapitał. Aktualnie mam nieodparte wrażenie, iż rynek z nawiązką zdyskontował pozytywne informacje, ignorując negatywne, i ciekawy jestem rozwoju sytuacji na najbliższych sesjach.

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.