REKLAMA
REKLAMA

Ludzie rynku

Radosław Barczyński: Układ GetBacku to zdecydowanie sukces

WYWIAD | Radosław Barczyński - z szefem rady wierzycieli i rady nadzorczej GetBacku rozmawia Przemysław Tychmanowicz

Radosław Barczyński

Foto: Archiwum

Sąd zatwierdził układ GetBacku. To sukces spółki, ale czy również wierzycieli niezabezpieczonych?

Zatwierdzenie układu GetBack to bardzo pozytywna informacja, przede wszystkim dla wierzycieli niezabezpieczonych. Wprawdzie czekamy jeszcze na uprawomocnienie zatwierdzonego układu, ale – zakładając, że to ostatecznie nastąpi – spółka uniknie upadłości, w rezultacie której wierzyciele niezabezpieczeni, w większości obligatariusze indywidualni, straciliby nie 75 proc., jak zakłada obecny układ, ale 100 proc. zainwestowanych środków. Jednocześnie kończy to ponadroczny okres niepewności, na który skarżyło się wielu poszkodowanych. Zatwierdzenie układu jest też bardzo dobrym sygnałem dla pracowników GetBacku. Oznacza to, że ich pracodawca kończy postępowanie restrukturyzacyjne i zamierza w dłuższym horyzoncie kontynuować działalność operacyjną. Powinno to definitywnie zakończyć etap niepewności co do dalszych losów spółki. Jesteśmy przekonani, że pozwoli to na koncentrację zespołu na realizacji układu i odbudowie pozycji spółki na rynku pracy. Jest to obecnie niezmiernie ważny aspekt powodzenia realizacji układu.

Czy ten układ jest w ogóle wykonalny? Ostatnie raty mają być płacone chociażby z roszczeń.

Wykonalność układu obarczona jest ryzykiem wpisanym w działalność każdego przedsiębiorstwa i GetBack nie jest w tym zakresie wyjątkiem. Co do odzysków z tzw. obszaru roszczeń, to z uwagi na dobro trwających postępowań nie chciałbym odnosić się do szczegółów. Jednak z informacji dostępnych w domenie publicznej wyciągnąć można wnioski, że w toku postępowań prowadzonych przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie dokonano licznych zajęć majątku, którego wartość istotnie przewyższa założone odzyski z roszczeń przyjęte w układzie. Jednocześnie rada nadzorcza oczekuje od zarządu doprowadzenia do odzyskania kwot nie niższych niż w wysokości założonej w układzie.

A czy jest jakaś realna szansa, że warunki spłat na przestrzeni czasu jednak się poprawią?

Podstawowym zadaniem organów spółki jest realizacja zatwierdzonego układu. Aktualnie dopiero wchodzimy w pierwszy etap jego realizacji, stąd zdecydowanie przedwczesne są dywagacje co do możliwości jego poprawienia w przyszłości. Zmiana układu wymaga spełnienia określonych przesłanek prawnych, takich jak zwiększenie w sposób trwały dochodu z działalności spółki. Wtedy z takim wnioskiem może wystąpić nadzorca wykonania układu, dłużnik oraz sami wierzyciele.

Widzi pan szansę na to, że pojawi się jeszcze jakiś inwestor, który będzie gotowy odkupić portfele wierzytelności GetBacku?

Z założeń planu restrukturyzacji GetBack wynika, że spółka będzie się przypatrywać rynkowym okazjom do sprzedaży części aktywów. Jednak takie transakcje mogą być realizowane wyłącznie w sytuacji, gdy cena sprzedaży aktywów będzie się wpisywała w założenia ekonomiczne układu z wierzycielami. W aktualnych warunkach rynkowych widzę ograniczone możliwości zidentyfikowania zainteresowanych inwestorów gotowych zapłacić odpowiednią do naszych oczekiwań cenę. Dlatego dość ryzykowne byłoby przyjęcie założenia szybkiego powtórzenia transakcji o tak znaczącej skali i korzystnej ekonomice, jak transakcja z Hoist.

Dla pana ten układ to sukces czy jednak porażka? Do obligatariuszy ma trafić tylko 25 proc. kwoty zainwestowanego kapitału. Rada wierzycieli, na czele której pan stoi, miała natomiast dbać właśnie o wierzycieli indywidualnych.

Jest to zdecydowanie sukces. Pomimo olbrzymiej ilości niesprzyjających okoliczności udało się doprowadzić do obiektywnie dobrego układu. Postępowanie układowe GetBacku obejmowało nie tylko restrukturyzację działalności operacyjnej, ale także bardzo złożonej struktury funduszy. Do tego całość postępowania dzieje się w budzących ogromne emocje okolicznościach jednej z największych afer finansowych ostatnich lat. Racjonalnie rzecz ujmując – to naprawdę duży sukces wszystkich zaangażowanych w to postępowanie. Mam świadomość, że z perspektywy wierzycieli układ, który nie proponuje spłaty całości wierzytelności, nie jest dobry. Niestety, w tym postępowaniu nie było na to najmniejszych szans. Warunki, które zostały zaproponowane wierzycielom, w wielu obiektywnych ocenach są naprawdę dobrą propozycją. Uważam, że wychodzą one naprzeciw oczekiwaniom, że prawie 10 tysiącom wierzycieli indywidualnych – największej grupie poszkodowanych – zostanie zaproponowany relatywnie najwyższy poziom spłat. Dla samej spółki jest to układ wymagający, ale w świetle przedstawionych założeń i analiz – wykonalny. Cieszy mnie fakt, że przeważająca większość tych właśnie wierzycieli udzieliła tej propozycji swojego poparcia.

Wierzycielom raczej trudno się pogodzić, że spółka odda jedynie 25 proc.

Od strony ekonomicznej wierzyciele otrzymają tytułem spłaty rat układowych całość aktywów spółki powiększonych o dodatkową kwotę 100 mln zł, która założona została w układzie jako środki odzyskane poprzez roszczenia wobec osób i podmiotów trzecich. Zrozumiałe są przy tym emocje wierzycieli, którzy byli konfrontowani z kolejnymi redukcjami poziomu spłat, ale faktycznym adresatem tych zarzutów powinien być poprzedni zarząd spółki. Postępujące zmiany propozycji układowych były bezpośrednią konsekwencją sukcesywnego poszerzania naszej wiedzy o realnej, tragicznej sytuacji spółki. Czy od strony ekonomicznej można było zaproponować coś więcej, nie narażając się na zarzut niewykonalności układu? W mojej ocenie nie.

Wierzyciele indywidualni nie kryją też żalu do pana, twierdząc, że niedostatecznie dbał pan o ich interesy, a bardziej zadbał o własny interes i głównego akcjonariusza.

Układ zaskarżyła grupa około 50 osób. Jest to 0,5 proc. z grona prawie 10 tys. wierzycieli indywidualnych – ocenę, czy to dużo, pozostawiam czytelnikom. Zrozumiałe jest rozżalenie będące rezultatem konieczności zaakceptowania straty 75 proc. zainwestowanych środków, ale na to rada wierzycieli, w tym i ja, nie mieliśmy wpływu. Jeśli chodzi o wartość dla akcjonariuszy, to nie można obecnie zakładać, że z ekonomicznego punktu widzenia akcje GetBacku staną się w przyszłości nośnikiem istotnej wartości. Wynika to wprost z kształtu przyjętego układu – spółka ma oddać wierzycielom wszystkie posiadane przez siebie aktywa wraz z oczekiwanym poziomem odzysków z roszczeń. Trudno chyba o bardziej wymagające warunki dla akcjonariuszy, zwłaszcza przy konieczności dalszego zaangażowania w spółkę, tak aby układ nie zakończył się upadłością.

Radosław Barczyński stoi na czele rady wierzycieli, a także jest przewodniczącym rady nadzorczej firmy GetBack. W przeszłości związany m.in. z Raiffeisen Bank Polska, bankiem BPH oraz Pekao, a także z UniCredit CAIB Poland, gdzie zajmował się m.in. doradztwem M&A oraz zarządzał jednostkami organizacyjnymi zajmującymi się obsługą i finansowaniem przedsiębiorstw z segmentu korporacyjnego. Od 2016 r. dyrektor w firmie Spinko sp. z o.o., gdzie odpowiada m.in. za obszar zarządzania łańcuchem dostaw, planowania produkcji oraz inwestycji.

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA