Miniony rok przyniósł nowe rekordy na wielu giełdach świata, w tym w USA. Ale ponieważ doszło do tego w warunkach spowolnienia gospodarczego, łatwo o wniosek, że teraz giełdy czeka korekta, a może nawet bessa. Czy w tym momencie warto myśleć o wchodzeniu na rynek akcji?
Sandeep Singh: Zawsze powtarzamy klientom, że w inwestowaniu nie chodzi o czas wejścia na rynek i wyjścia, tylko o czas spędzony na rynku. Uczymy też, że należy zacząć od planu finansowego, który m.in. powinien przewidywać dywersyfikację portfela inwestycyjnego. Akcyjna część portfela powinna być traktowana jako inwestycja długoterminowa, a najlepiej systematycznie i automatycznie do tego portfela dokładać. Takie zdyscyplinowane podejście zwalnia inwestora z konieczności nawigowania po rynkowych fluktuacjach, stałego śledzenia newsów. Przeciętny posiadacz domu nie śledzi codziennie danych o koniunkturze na rynku nieruchomości i nie sprzedaje go pomieszczenie po pomieszczeniu, gdy ceny zaczynają spadać. Dzieje się tak właśnie dlatego, że przyjmuje długoterminową perspektywę. Rolą pośredników finansowych, takich jak my, jest edukowanie inwestorów, a nie wmawianie im, że mogą łatwo zarobić w kilka miesięcy. Dotyczy to szczególnie takich rynków jak Polska, gdzie ludzie ciągle oswajają się z rynkami finansowymi.