Fundusz PKO Akcji Rynku Złota wypadł w ubiegłym roku bardzo dobrze. A jak można ocenić wyniki pozostałych strategii?
Rzeczywiście, PKO Akcji Rynku Złota – z wynikiem 55,2 proc. w 2019 r. – okazał się najlepszym funduszem inwestycyjnym na polskim rynku. Warto jednak podkreślić, że 2019 r. był udany nie tylko dla uczestników funduszu złota. 85 proc. funduszy w ofercie PKO TFI wypracowało zyski dla swoich uczestników. 12 funduszy osiągnęło dwucyfrową stopę zwrotu, a w przypadku ośmiu wypracowany zysk przekroczył 20 proc. w skali roku. To chyba najlepsze podsumowanie ubiegłego roku, który był dobrym rokiem dla uczestników naszych funduszy.
Jakim zainteresowaniem w zeszłym roku cieszyły się fundusze złota oraz akcji rynków rozwiniętych, które miały najwyższe wyniki?
Od wielu lat napływy do funduszy koncentrują się na produktach opartych na instrumentach dłużnych. Wynika to zarówno z ich historycznie atrakcyjnych stóp zwrotu, związanych z wieloletnim trendem spadkowym rentowności obligacji, jak i z bardzo zachowawczego podejścia Polaków do kwestii ryzyka inwestycyjnego. Nie inaczej było też w 2019 r. – kapitał płynął do funduszy obligacji oraz funduszy zabezpieczenia emerytalnego.
Wynik PKO Obligacji Długoterminowych plasuje go na dole tabeli w grupie porównawczej, podobnie jest w przypadku innych funduszy dłużnych. Skąd więc tak wysoka sprzedaż?
Dla większości klientów pojęcie grupy porównawczej jest dość abstrakcyjne. W swoich decyzjach kierują się wieloma czynnikami, np. atrakcyjnością i dostępnością alternatywnych form lokowania kapitału przy akceptowalnym dla nich poziomie ryzyka i płynności.
Przy obecnej inflacji warto trzymać pieniądze w takich produktach?
To, jak zbudowany jest portfel inwestycyjny inwestora, zależy od jego indywidualnych potrzeb i uwarunkowań: celów inwestycji, horyzontu czasowego, potrzeb płynnościowych i akceptacji ryzyka. Podstawą powinien być odpowiednio zdywersyfikowany portfel dopasowany do profilu ryzyka inwestora, który ma realizować jego cele długoterminowe. Odpowiedź na to pytanie zależy od oceny dostępności alternatywnych lokat o lepszych perspektywach, ale porównywalnym poziomie ryzyka i dostępności środków. Zgadzam się, że biorąc pod uwagę inflację i jej perspektywy w 2020 r., fundusze dłużne mogą mieć problem z pobiciem tego wskaźnika i dostarczeniem realnych stóp zwrotu. Tylko czy z tego powodu należy wszystkie oszczędności przesunąć z funduszy dłużnych np. do funduszu złota, bo zarobił w poprzednim roku ponad 55 proc.?
Czy będziecie dążyć do tego, aby fundusze dłużne wypadały lepiej na tle grup?
Oczywiście, każdego dnia nasz zespół stara się o wypracowanie jak najlepszych wyników każdego funduszu dla naszych klientów. Nie spodziewaliśmy się aż takiego poluzowania polityki banków centralnych niemal na całym świecie w ubiegłym roku, a większą wagę przykładaliśmy do oczekiwań odnośnie do sytuacji w polskiej gospodarce. Patrzmy na wyniki w horyzoncie długoterminowym, czyli tak, jak powinno się je analizować. Wyniki naszych funduszy, w tym dłużnych, od 2010 r. są bardzo dobre, choć 2019 r. był rzeczywiście nieco słabszy.
Czy któryś z waszych funduszy akcji zagranicznych, które miały najlepsze wyniki, w ubiegłym roku miał dodatnie saldo sprzedaży?
Kapitał płynął do funduszy obligacji oraz funduszy zabezpieczenia emerytalnego.
Czy warto dziś kupować polskie obligacje skarbowe?
Tak jak wspominałem, skład portfela inwestycyjnego zależy od potrzeb, możliwości i preferencji każdego inwestora. Obligacje skarbowe w takim portfelu mają swoje miejsce. W zeszłym roku nie spodziewaliśmy się spadków rentowności do tak niskich poziomów. Patrząc na perspektywy 2020 r., umowa USA z Chinami powinna postawić kres eskalacji tego konfliktu, a dane gospodarcze, zwłaszcza w przemyśle, zaczynają wykazywać stabilizację czy nawet lekką poprawę w kolejnych miesiącach. Czynniki te powinny przeciwdziałać dalszym spadkom rentowności.
To oznacza, że nie należy oczekiwać jeszcze obniżek stóp procentowych w USA?
Poczekajmy na efekty styczniowego porozumienia handlowego. Rok 2020 powinien być w miarę spokojny w światowej gospodarce. Dane z amerykańskiej gospodarki, zwłaszcza w usługach, wciąż są przyzwoite. Spowolnienie pojawiło się w przemyśle, jednak ostatnie dane wskazują na stabilizację. Takie otoczenie powinno sprzyjać utrzymaniu stóp procentowych przez główne banki centralne na obecnych poziomach. Pamiętajmy, że – co widać np. w Europie – cięcie stóp do ekstremalnie niskich poziomów przestaje być już korzystne dla gospodarki. Dlatego też nie oczekujmy podobnych stóp zwrotu z obligacji jak w 2019 r.
Spodziewacie się jakichś zmian stóp procentowych w Polsce?
Komunikat po styczniowym posiedzeniu RPP jest w tej kwestii jasny. Każdy bank centralny musi jednak na bieżąco oceniać sytuację i reagować na to, co dzieje się w gospodarce, więc jeśli inflacja będzie istotnie wyższa od oczekiwań i celu inflacyjnego, to podwyżka stóp byłaby uzasadniona.
Jakie są wasze prognozy dla polskiego rynku akcji?
O ile odczyty z globalnych gospodarek potwierdzą stabilizację, to polski rynek akcji powinien być relatywnie lepszy niż w ostatnich kilku latach. Pojawią się napływy z PPK, nie będzie jeszcze równocześnie odpływu z OFE. Tak więc to może być dobry rok pod względem napływów na naszą giełdę. Do tego polska giełda przez ostatnie kilka lat zachowywała się gorzej od rynków globalnych, przez co wyceny wielu spółek notowanych na GPW są atrakcyjne.
Czy jest szansa na zwyżki polskich spółek mimo tego, że ich zyski mogą się w 2020 r. nie zwiększyć?
Firmy amerykańskie czy europejskie również nie poprawiały zysków w 2019 r., a mimo to odnotowały wysokie zwyżki.
Jakie fundusze wybrałby pan na ten rok?
Każdy powinien dostosować portfel inwestycji do swoich uwarunkowań i akceptowanego poziomu ryzyka, myśląc bardziej w kategoriach długoterminowych niż najbliższego roku. Jednak biorąc pod uwagę perspektywy niższych stóp zwrotu z funduszy obligacji w otoczeniu wyższej inflacji, przy wyższej akceptacji ryzyka można przesunąć część posiadanego portfela w kierunku funduszy akcji. Biorąc pod uwagę zachowanie polskich akcji, które w ostatnich latach są słabsze niż rynki globalne, oraz fakt, że dużo informacji mających wpływ na zachowanie rynku, takich jak wyrok TSUE i rezerwy związane z kredytami frankowymi, jest już uwzględnionych w wycenach, a także lepsze perspektywy co do napływów, zwiększyłbym w portfelu udział funduszu polskich akcji.
Kierowałby się pan również opłatą za zarządzanie?
Oczywiście. Poziom opłat jest jednym z istotnych kryteriów przy wyborze funduszu inwestycyjnego. Niższe opłaty to potencjalnie wyższa stopa zwrotu dla uczestnika. Z tego powodu rozszerzyliśmy ofertę funduszy PKO TFI o rodzinę rozwiązań indeksowych, gdzie poziom opłat za zarządzanie jest nie wyższy niż 0,7 proc. w skali roku.
Remigiusz Nawrat karierę zawodową rozpoczął w 1998 r. w Ministerstwie Finansów. Od 2007 r. jest związany z rynkiem kapitałowym w Polsce. W latach 2007–2008 pracował jako analityk akcji w PZU Asset Management. Od 2008 r. związany z PKO TFI. Początkowo jako dyrektor departamentu rozwoju, a od 2009 r. na stanowisku dyrektora zarządzającego pionem zarządzania aktywami. Od 2012 r. jest wiceprezesem zarządu PKO TFI. paan