Cyfrowe waluty znów są na celowniku kupujących, a najpopularniejszy token jest najdroższy od maja. Zdaniem analityków inwestorzy boją się inflacji i wycen innych aktywów, dlatego kierują kapitał na rynek kryptowalut. Czy jest szansa na nowe rekordy?
Zmiana nastrojów
W czwartek rano notowania bitcoina wzrosły do blisko 58,5 tys. USD, co jest najwyższym poziomem od pięciu miesięcy. Nastroje wśród inwestorów w październiku są wyraźnie lepsze niż we wrześniu, kiedy najpopularniejsza kryptowaluta wypracowała ujemną stopę zwrotu. W ostatnim czasie cena pnie się w górę, a stopa zwrotu od początku roku jest już blisko trzycyfrowa.
Zdaniem specjalistów wpływ na to ma kilka czynników, m.in. inflacja i wysokie wyceny innych klas aktywów.
– Przyglądamy się cenom żywności, które osiągają dziesięcioletni szczyt, ceny ropy przekraczają 80 USD po raz pierwszy od pięciu lub sześciu lat i to naprawdę uderza w portfele konsumentów – powiedział Ben McMillan, dyrektor inwestycyjny w funduszu IDX Digital Assets. – Wielu inwestorów zaczyna spoglądać wstecz na pierwotną atrakcyjność bitcoina jako magazynu wartości, jako czegoś, czego nie może zagwarantować żaden bank centralny – dodał.
Osiągnięcie nowego rekordu przez bitcoina jest możliwe zdaniem Vijaya Ayyara, szefa regionu Azji i Pacyfiku na giełdzie kryptowalut Luno. Według niego, bazując na analizie wykresu, cena najpopularniejszego tokena może się znaleźć na poziomie 80–85 tys. USD. Dodał też, że poziom 50 tys. USD będzie stanowił silne wsparcie, zanim się to stanie. Zdaniem firmy analitycznej Ned Davis Research dodatkowym wsparciem dla rynku jest rosnąca nadzieja na to, że ETF na bitcoina otrzyma wkrótce zielone światło od amerykańskiej Komisji Papierów Wartościowych i Giełd (SEC). To w połączeniu z ostatnimi komentarzami szefów Rezerwy Federalnej oraz SEC, którzy stwierdzili, że nie mają zamiaru zakazywać bitcoinów, wydawało się ośmielić kupujących.