Gra giełdowa

Akcje PZU to inwestycja długoterminowa

- Jesteśmy zadowoleni z wyników - mówił Tomasz Kulik, członek zarządu PZU w rozmowie z Przemysławem Tychmanowiczem.
Foto: parkiet.com

Akcje PZU po publikacji wyników za III kwartał wyraźnie traciły na wartości. Widzieliśmy to chociażby podczas czwartkowej sesji. Rynek zdaje się nie docenił prawie 760 mln zł zysku wypracowanego w tym okresie. A wy, jako spółka, jesteście zadowoleni z wyników?

My patrzymy na wyniki bardziej przychylnym okiem. Nie bardzo też rozumiem tego chłodnego przyjęcia wyników na rynku, gdzie akcje PZU traciły na wartości. Warto jednak też podkreślić, że w ostatnim czasie na rynku dominowały spadki. Uważam, że to co obserwowaliśmy było zachowaniem portfelowym inwestorów zagranicznych i przy tego typu reakcji ciężko się spodziewać, aby poszczególne, największe walory mogły rosnąć. Ze względu więc na to, jak dobrych wyników byśmy nie pokazali, nie bylibyśmy w stanie tej sytuacji zmienić.

To pomówmy o samych wynikach.

To są dobre wyniki, które zostały zrealizowane na trudnym rynku w otoczeniu, w którym cały czas panuje covid i wszystko, co się z nim wiąże. Dotyczy to chociażby strony życiowej biznesu. Po stronie majątkowej są to powroty do sytuacji, które obserwowaliśmy przed pandemią. Mam tutaj na myśli m.in. rosnące koszty odszkodowań. My jednak w tym zakresie kontynuowaliśmy naszą przemyślaną politykę. Realizowaliśmy w tym czasie dość wysokie marże mimo też niesprzyjającego otoczenia. Spółka życiowa też pokazała bardzo dobre wyniki. Rentowność w naszym biznesie podstawowym była powyżej poziomów założonych w strategii. Do tego mieliśmy wzrost rentowności w ubezpieczeniach indywidualnych życiowych. To wszystko są elementy, które ciężko przyjąć chłodno. My jesteśmy z nich zadowoleni, co oczywiście nie oznacza też, że wpadamy w samozachwyt.

W której części biznesu widzicie największy potencjał rozwoju biznesu, a na którą część patrzycie z największym niepokojem?

Największe obawy w moim odczuciu cały czas związane są z niepewnością, którą przyniósł do nas koronawirus. Tylko ze względu wyższej śmiertelności, która jest powyżej długoterminowych cykli, które obserwowaliśmy przed pandemią, PZU wypłaciło 450 mln zł więcej z tytułu odszkodowań i świadczeń w obszarze życiowym. To jest dodatkowa wypłata ponad to, co wypłacaliśmy przed 2020 r. Myślę więc, że to stanowi największy element niepewności i czynnik, który cały czas ciąży nie nad samym PZU, ale całym rynkiem i gospodarką oraz sektorem usług finansowych.

A gdzie jest największy potencjał wzrostu?

W moim odczuciu największy potencjał wzrostu mają ubezpieczenia majątkowe. Rok 2021 pokazał w tym obszarze bardzo silne wzrost, który jest wprost powiązany z sytuacją makroekonomiczną. Po okresie spowolnienia związanego z pandemią gospodarka bardzo mocno przyspiesza. Rosną nakłady inwestycyjne i konsumpcja, a to przekłada się na wzrost zapotrzebowania na usługi finansowe ze szczególnym uwzględnieniem usług ubezpieczeniowych. Rośnie wartość aktywów, które wchodzą na ten rynek i podlegają ubezpieczeniom. Najbliższy rok wydaje się być więc bardzo obiecujący. Rynek ubezpieczeń majątkowych powinien charakteryzować się dużymi zwyżkami.

Czy myśląc o wzroście biznesu, macie na uwadze też przejęcia i inwestycje kapitałowe?

Polski rynek jest dla nas trudny, biorąc pod uwagę koncentrację i to, że w ubezpieczeniach zarówno po stronie majątkowej, jak i życiowej dalsze konsolidowanie tego rynku może być z tego powodu kłopotliwe. Natomiast cały czas myślimy, obserwujemy i jesteśmy w każdej transakcji, która odbywa się w naszym regionie. Ostatnio okres w tym aspekcie był natomiast też bardzo trudny ze względu na bardzo wysokie wyceny podmiotów, które zmieniały właściciela. Te wyceny z punktu widzenia rynków zagranicznych były poza naszym zasięgiem i nie chodzi o to, że nas nie było na nie stać. Nie przyniosłyby dla nas oczekiwanych zwrotów.

A co z inwestycjami w banki?

W naszej strategii powiedzieliśmy, że cel strategiczny dotyczący ekspozycji na segment bankowy został zrealizowany. Biorąc pod uwagę to, jak powinniśmy myśleć o grupie PZU, z punktu widzenia sumy części poszczególnych linii biznesowych nie powinniśmy się bardzo wysysać w obszarze bankowym. Nie oznacza to, że jeśli pojawią się transakcje, które z punktu widzenia tworzenia wartości byłyby dla nas ciekawe i pasowałyby do istniejącej układanki, nie będą one brane oportunistycznie pod uwagę.

Powoli zbliżamy się do końca roku. Za chwilę znów będzie dyskusja na temat dywidendy. Inwestorzy, którzy kupują akcje PZU, właśnie z myślą o dywidendzie mogą spać spokojnie?

Mam taką nadzieję. Na pewno mogą spać spokojnie z punktu widzenia długoterminowej strategii i myśleniu o PZU, jako spółce dywidendowej. Nasza strategia mówi o tym, jak myślimy o podziale wyniku i w jaki sposób chcemy w przyszłości te przepływy kształtować. Zależy nam bardzo mocno na tym, aby wyniki, które generujemy w poszczególnych latach i kwartałach były jak największe. Chcemy, żeby uwzględniając sytuację, w której musimy zostawiać część wyniku w grupie, co jest wprost związane ze wzrostem skali, dzielić się zyskiem z akcjonariuszami. Ostatnia dywidenda wyniosła ponad 3 mld zł i to była jedna z wyższych dywidend na GPW. Pozwoliła ona naszym akcjonariuszom zrealizować zwroty na poziomie około 9 proc. Są to bardzo solidne zwroty, biorąc pod uwagę dostępne inne, alternatywne aktywa. O inwestycjach w akcje PZU trzeba też jednak myśleć w horyzoncie długim i nie martwić się zbyt dużymi wahaniami, które mogą przejściowo wystąpić, tak jak ostatnio. Jeśli przyświeca nam myśl inwestowania w akcje PZU w długim horyzoncie z myślą o dywidendzie to uważam, że będzie to atrakcyjna opcja w stosunku do wszystkich innych instrumentów dostępnych dla klientów na polskim rynku.

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.