Gospodarka

Rząd chce gruntownych zmian w OFE

Możliwość wyboru, czy chce się oszczędzać w OFE i w ZUS, czy tylko w ZUS lub likwidacji części obligacyjnej OFE – to rekomendacje rządu dotyczące zmian w II filarze. Wreszcie ujawniono raport z przeglądu systemu emerytalnego.

Jacek Rostowski, wicepremier i minister finansów, oraz Władysław Kosiniak-Kamysz, minister pracy, zaprezentowali długo oczekiwany raport emerytalny i propozycje zmian w OFE

Foto: Fotorzepa, Jerzy Dudek jd Jerzy Dudek

Raport z przeglądu systemu emerytalnego wraz z rekomendacjami zmian w nim zaprezentowali Jacek Rostowski, wicepremier i minister finansów, oraz Władysław Kosiniak-Kamysz, minister pracy. Rząd zajmie się nim na najbliższym, wtorkowym posiedzeniu. Następnie trafi do konsultacji społecznych. Zdaniem ministrów to pierwsza tak obszerna analiza zreformowanego systemu emerytalnego wprowadzone go w 1999 r.

– Reforma z 1999 r. była wyjątkowym wydarzeniem na skalę światową, w tym zakresie, w którym zmieniono  system o zdefiniowanym świadczeniu na taki o zdefiniowanej składce. W długim okresie ten system się równoważy. I w tym zakresie ta reforma jest wyjątkowo udana – tłumaczył Jacek Rostowski.  Inaczej jest w przypadku systemu kapitałowego, czyli OFE. Ich stworzenie – zdaniem wicepremiera – m.in. zwiększyło bardzo znacząco dług publiczny.

Dwie rekomendacje

Ministerstwa: Finansów oraz Pracy i Polityki Społecznej przygotowały dwie podstawowe rekomendacje. Pierwsza zakłada stopniowy powrót z OFE do ZUS osób w wieku przedemerytalnym, co zaproponował resort finansów. Ma to uchronić Polaków przed ryzykiem tzw. złej daty, czyli przejścia na emeryturę w momencie, gdy na giełdzie trwa zła koniunktura.

– System wypłat musi być bezpieczny, tani, dożywotni i waloryzowany – przekonywał minister pracy.

Kolejna podstawowa rekomendacja zaproponowana w raporcie to gruntowna przebudowa filara kapitałowego. Zakłada ona aż dziewięć punktów, przy czym tylko trzy – zdaniem ministrów – należy rzeczywiście  rozpatrzyć. Bo one spełniają osiem założonych kryteriów. A te to m.in. stopy zwrotu nie niższe niż obecnie, większa równowaga funduszu emerytalnego w ZUS, zmniejszenie narastania długu publicznego czy zachowanie stabilności na rynkach kapitałowych.

Rekomendacje, które zostały odrzucone, to pozo-stawienie obecnego status quo,?owrót do poziomu składki prze-kazywanej do funduszy? wysokości  7,3 proc. oraz czasowa?ypłata programowana?aproponowana przez OFE.

– Złym pomysłem, który – jako jedyny – tworzy rzeczywisty ukryty dług w ZUS to czasowe zawieszenie składki przekazywanej do OFE – mówi Jacek Rostowski. I, jak dodaje, kolejnym złym pomysłem jest wygaszanie filaru kapitałowego – nowe osoby nie wchodziłyby do OFE, a ostatnim – likwidacja OFE.

– Chcemy utrzymać dopływy środków na rynek kapitałowy – zapewniał minister finansów.

Proponowane rozwiązania

Rząd chce poddać dalszej dyskusji likwidację części nieakcyjnej OFE, czyli przeniesienie na subkonto w ZUS pieniędzy, które ulokowane są  przede wszystkim w obligacjach skarbowych. Papiery te byłyby umarzane, a na subkoncie pozostałyby tylko zapisy księgowe. W tym wariancie do OFE trafiałaby składka na poziomie 2,92 proc. (dziś jest to 2,8 proc., a docelowo – 3,5 proc.). W OFE zostałoby 47,5 proc. ich aktywów – tyle wynosi limit inwestycji w akcje.

– OFE w tym wariancie obowiązywałby zakaz kupowania obligacji skarbowych – mówi Jacek Rostowski.

Dwie kolejne rekomendowane propozycje to dobrowolność w dwóch wariantach. W pierwszym Polacy decydowaliby, czy oszczędzać w OFE i ZUS, czy tylko w ZUS. Składki osób zaczynających pracę, które nie wybrałyby funduszu, trafiałyby tylko do ZUS. Za osoby, które zostałyby  w OFE, byłaby odprowadzana taka składka, jaka obowiązuje dziś.

– Decyzja przejścia do ZUS byłaby nieodwracalna. Do ZUS można byłoby się przenieść także w późniejszym terminie – mówi wicepremier. Propozycja zakłada, że pierwotnie Polacy mieliby na to trzy miesiące.

Dobrowolność plus to trzecia i ostatnia propozycja ministerialna. Zakłada podobnie jak ta pierwsza wybór między OFE i ZUS, a samym tylko ZUS. Jednak gdy ktoś zdecyduje się na pozostanie w OFE to będzie musiał płacić składkę dodatkową. I tak z 19,53 proc. składki emerytalnej w ramach publicznego systemu do OFE szło by tylko 2 proc., reszta do ZUS, i trzeba by dobrowolnie musiałaby wpłacić jeszcze 2 proc. pensji brutto.

- To jedyny pomysł, który zwiększa poziom dodatkowych oszczędności w gospodarce – mówi Jacek Rostowski.

W tej propozycji w przeciwieństwie do dwóch pierwszych pieniądze oszczędzających nie będą wracać do ZUS na 10 lat przez osiągnięciem przez nich wieku emerytalnego.

W każdym z tych wariantów oszczędzanie w OFE będzie podlegać gwarancji minimalnej emerytury. W ostatnim jednak tylko do jej 90 proc.

Jak podkreślał Rostowski, to Polacy zdecydują, czy chcą płacić OFE prowizje, które – jak dodaje – powodują obniżenie kapitału emerytalnego o 12-14 proc.  Jego zdaniem należałoby też zastanowić się nad wprowadzeniem zarządzania pasywnego w funduszach, które jest mniej kosztowne niż aktywne (rekomenduje to NBP). Ale żadna ze zmian nie spowoduje destabilizacji na rynku kapitałowych.

Przyjęcie którejś z trzech propozycji zakłada, że w OFE nie następują żadne zmiany np.?jeśli chodzi o wysokość opłat.

Wariant pierwszy

Likwidacja części nieakcyjnej otwartych funduszy emerytalnych - Według tej propozycji doszłoby do umorzenia wszystkich obligacji zakupionych do tej pory przez OFE i zapisanie środków na subkoncie w ZUS. OFE nie mogłyby już inwestować w skarbowe papiery dłużne.

- W wariancie tym poza akcjami spółek giełdowych OFE miałyby prawo inwestować także w prywatne komercyjne papiery dłużne i większość innych komercyjnych instrumentów finansowych.

- Aby jednak uniknąć zbyt gwałtownej zmiany portfela OFE w kierunku bardziej bezpiecznych papierów komercyjnych, udział środków, które mogłyby inwestować w komercyjne papiery dłużne lub inne aktywa dłużne mniej ryzykowne niż akcje, byłby zwiększany stopniowo.

Komentarze i analiza

– Gdyby rząd przyjął wariant zakładający przeniesienie i umorzenie wszystkich obligacji skarbowych w ZUS, byłby to duży ukłon nie tylko w stronę PTE, ale przede wszystkim emerytów. Gdyby bowiem OFE próbowały sprzedać posiadane papiery na rynku, abstrahując, że przy takiej kwocie byłoby to nierealne, to doszłoby do gwałtownych spadków cen. Patrząc z punktu widzenia przyszłości rynku długu, zwłaszcza struktury strony popytowej, przedstawione warianty implikują zniknięcie z rynku największego, polskiego gracza instytucjonalnego – OFE – mówi Dariusz Lasek, dyrektor inwestycyjny ds. papierów dłużnych Union Investment TFI. Konsekwencją takiego rozwiązania może być wzrost udziału inwestorów zagranicznych na polskim rynku długu do poziomów groźnych z punktu widzenia stabilności rentowności obligacji. Stanisław Gomułka, główny ekonomista BCC, zwraca uwagę na inny problem. – Fundusze emerytalne inwestują na świecie część środków w skarbowe papiery wartościowe. To zmniejsza ryzyko związane z dużymi wahaniami wyceny akcji na giełdzie. Taki też był powód wprowadzenia wymogu, by znaczną część środków OFE inwestowały w obligacje. Teraz odejście od tego wymogu, a nawet nałożenie innego, by OFE przeznaczały 100 proc. środków na akcje, oznaczałoby przekształcenie OFE w coś w rodzaju ryzykownych funduszy inwestycyjnych. To rozwiązanie może zniechęcić przyszłych emerytów do inwestowania w tego rodzaju ryzykowne przedsięwzięcia.

Wariant drugi

Dobrowolność udziału w części kapitałowej systemu emerytalnego - Według tej propozycji osoby rozpoczynające pracę będą mogły wybrać, do którego OFE chcą należeć, w takim samym trybie, jak dotychczas. Brak decyzji nie spowoduje jednak, że osoba taka będzie wylosowana do któregoś z OFE, lecz jej składka w całości będzie trafiać do ZUS.

- Osoby, które już odprowadzają składkę, mogłyby zdecydować, czy nadal chcą pozostać uczestnikiem OFE, czy też cała składka i zgromadzone aktywa mają być przeniesione z otwartego funduszu emerytalnego do ZUS.

- Decyzja przejścia do ZUS byłaby nieodwołalna. Osoby, które postanowiły pozostać w OFE, mogłyby w przyszłości zmienić tę decyzję. Kapitał osób, które zdecydowały o pozostaniu w OFE, byłby na 10 lat przed osiągnięciem wieku emerytalnego stopniowo przenoszony z OFE na subkonto II filaru w ZUS.

Komentarze i analiza

Rząd w wariancie tym przygotował kilka możliwości postępowania z akcjami. Jedną z opcji jest pozostawienie papierów w OFE, a w zamian za to przeniesie do ZUS z funduszy emerytalnych obligacji o tej samej wartości. Innym proponowanym rozwiązaniem byłoby przeniesienie części akcyjnej do ZUS i jej stopniowa sprzedaż (co najmniej po cenie z dnia przeniesienia). Kolejny wariant to przeniesienie papierów wartościowych do ZUS i powierzenie w zarządzanie prywatnym instytucjom finansowym z zadaniem stopniowego sprzedawania. Czwarta opcja to przeniesienie akcji do FRD, który zarządza nimi w sposób pasywny i sprzedaje tak, by nie powodować spadku rynkowych notowań tych papierów. – W wariantach zakładających dobrowolność w wyborze pomiędzy OFE a ZUS istnieje ryzyko, że duża część społeczeństwa przeszłaby – czy to aktywnie, czy poprzez niezadeklarowanie się – do ZUS. To w konsekwencji mogłoby postawić przyszłość OFE pod znakiem zapytania – mówi Ryszard Rusak, dyrektor inwestycyjny ds. akcji Union Investment TFI. Jerzy Kasprzak, dyrektor biura portfeli akcyjnych Ipopema TFI, podkreśla, że wariant ten może być kłopotliwy, bo nie ma jeszcze odpowiedzi, jak będzie wyglądał technicznie. – Z drugiej strony według zapowiedzi aktywa byłyby przenoszone do ZUS, a więc nie byłoby nawisu podażowego akcji. Na pewno ten wariant oznacza wysokie koszty promocyjno-sprzedażowe dla PTE, związane z zatrzymaniem klientów w OFE – tłumaczy.

Wariant trzeci

Dobrowolność „plus" (z dodatkową składką)

- Ubezpieczony w tym wariancie miałby do wyboru dwa rozwiązania. Jedno z nich polegałoby na przekazaniu całej składki, czyli 19,52 proc., do ZUS.

- Druga opcje w tym wariancie miałaby polegać na przekazaniu jedynie części składki do ZUS. Jej wysokość miałaby wynosić 17,52 proc. Pozostała część składki emerytalnej, czyli 2 proc. wraz z dodatkowymi 2 proc. miałyby być przekazywane do otwartych funduszy emerytalnych.

- Dla osób, które nie dokonają wyboru, opcją domyślną jest przekazanie całości składek do ZUS.

Komentarze i analiza

Analitycy i zarządzający bardzo sceptycznie odnoszą się do tej propozycji. Jak podkreślają, ciężko sobie wyobrazić, aby większa część społeczeństwa skorzystała z takiego rozwiązania, gdyż de facto opcja ta wymusza dodatkową składkę. Jak podkreślają, taki wariant ma także niewiele wspólnego z dobrowolnością. – Rozwiązanie to prawdopodobnie powstało w celu stworzenia iluzji wielości pomysłów oraz elastyczności rządu w stosunku do OFE.  „Dobrowolne" 2 proc. składki, które mogą zostać przeznaczone do OFE, są de facto trzecim filarem, na oszczędzanie w którym zdecydowała się obecnie znikoma część społeczeństwa. Ponad 80 proc. pozostałych pieniędzy ze składki i tak obowiązkowo trafiałaby do ZUS. Ponadto podstawową kwestią dla przyszłości rynku kapitałowego jest potraktowanie aktywów dotychczas zgromadzonych w OFE – tłumaczy Jerzy Nikorowski, doradca inwestycyjny w BNP Paribas Polska. Z kolei Łukasz Wróbel, główny analityk Noble Securities, podkreśla, że każdy z trzech zaprezentowanych kierunków reform systemu emerytalnego w praktyce zmierza w kierunku zmniejszania znaczenia funduszy emerytalnych na rynku kapitałowym oraz stopniowej zmiany ich modelu działania. – Wszystkie propozycje mówią o wypieraniu OFE z rynku obligacji skarbowych, i w tym kontekście trudno wyobrazić sobie budowanie przez fundusze emerytalne bezpiecznych długoterminowych portfeli bez dostępu do tzw. aktywów pozbawionych ryzyka – tłumaczy.

Giełda zareagowała nerwowo na rządowe propozycje dot. OFE. Spokojniej było na rynku złotego i obligacji. Pytanie, co dalej ?

Marcin Materna, dyrektor departamentu analiz, Millennium DM

Czeka nas kilka miesięcy niepewności na giełdzie

Inwestorzy obawiali się o pomysły rządu. Okazuje się, że w grze jest wciąż wariant dobrowolności i to wprowadzony na zasadzie „jak chcesz zostać w OFE, napisz do nas list, jak nic nie napiszesz, z radością przesuniemy cię do ZUS". Wprawdzie jeden z zaproponowanych wariantów wydaje się korzystny dla GPW (umorzenie obligacji, minimalne podwyższenie składki i zakaz inwestycji w obligacje SP, co zwiększy realny poziom nowych środków kierowanych na GPW), ale pewnie i on zostanie „poprawiony" o dobrowolność (w ostatniej chwili?). I pewnie o to chodzi (kilkanaście mld oszczędności na odsetkach z umorzonych obligacji i kilka na zmniejszeniu liczby członków w OFE). Przez najbliższe miesiące dalej będziemy wałkować ten temat (spore wahania), tym bardziej że wciąż nie wiadomo co z dziedziczeniem konta w ZUS czy z legalnością przekazania środków lub części jednostek do ZUS.

Kamil Artyszuk, analityk, DM Banku BPS

Podczas bessy wyniki OFE mogą rozczarować

Wydaje się, że zostanie wybrana pierwsza wskazana możliwość, czyli likwidacja części nieakcyjnej OFE. Dług publiczny wynosi 52,7 proc. PKB. W przypadku likwidacji OFE zgodnie z wyliczeniami rządu sprowadziłoby to relację długu do PKB na poziomie 35,2 proc. Przy założeniu likwidacji części obligacyjnej sprowadziłoby to wskaźnik w okolice 45,2 proc. Brak OFE na rynku obligacji skarbowych zwiększy znaczenie inwestorów zagranicznych na rynku, co w scenariuszu wzrostu awersji do ryzyka i odpływu kapitału z rynków wschodzących może doprowadzić do dużych zmian na rynku. OFE to stabilny inwestor, a obligacje skarbowe dla OFE też są pewnym stabilizatorem dla wyników, więc w przypadku bessy na rynku akcji wyniki uzyskiwane przez fundusze mogą rozczarować. Taka zmiana mogłaby zwiększyć za to zainteresowanie funduszy rynkiem Catalyst, a być może ożywiłaby rynek wtórny.

Konrad Ryczko, analityk, DM BOŚ

Ruchy eurodolara ważniejsze niż zmiany w OFE

Wydaje się, że dzisiejsze propozycje w sprawie zmian w otwartych funduszach emerytalnych nie miały większego przełożenia na notowania kursów walutowych. Złoty pozostawał stabilny i znacznie bardziej niż na konferencję dotyczącą OFE był podatny na czynniki zagraniczne. Może gdyby padły mocniejsze deklaracje, jak np. wariant pseudowęgierski, wówczas na rynku walutowym mógłby się pojawić już niepokój i nerwowe zachowania kursów. Gdyby pojawiła się też informacja, że pieniądze z OFE zasilą budżet, wówczas z pewnością zareagowałyby agencje ratingowe, i tutaj również ruch byłby bardzo gwałtowny. Nawet jeśli dojdzie do wyprzedaży OFE, to nie czeka ich przecież przewalutowanie, które miałoby miejsce w przypadku funduszy zagranicznych i mogłoby się odbić na kursach walut. Dzisiaj więc najważniejsze były ruchy eurodolara, a złoty pozostawał nieczuły na propozycje zmian w OFE.

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.