REKLAMA
REKLAMA

Gospodarka - Świat

Ma bilion dolarów i radzi kupować akcje chińskie. Czyim kosztem?

Inwestorzy powinni zignorować drogie akcje spółek amerykańskich i zwrócić się w stronę tańszych walorów chińskich, radzi T. Rowe Price, firma zarządzająca aktywami o wartości ponad biliona dolarów.
Foto: Bloomberg

Głównym argumentem ma być mocniejsze pobudzanie aktywności gospodarczej w Państwie Środka, co powinno przyspieszyć wzrost zysków firm.

Akcje chińskich spółek wyceniane są z dyskontem i powinny zyskać na działaniach rządu zmierzających do zwiększenia strumienia kredytu w drugiej gospodarce świata, przekonuje Thomas Poullaouec, odpowiadający za strategie multi-aset w regionie Azji i Pacyfiku.

Jego zdaniem akcje korporacji amerykańskich są drogie a stymulacja ze strony Rezerwy Federalnej jest już dobrze wyceniona przez inwestorów.

W sierpniu indeks Shanghai Composite zyskał około 9 proc. i pobił swoich konkurentów z innych czołowych giełd świata. Na chiński rynek akcji z Hongkongu płyną pieniądze za pośrednictwem transakcyjnego łącza z tamtejszymi parkietami.

Nowojorski Standard&Poor's500 w minionym miesiącu zyskał tylko 2 proc. i stratedzy zmieniają swoje nastawienie do amerykańskiego rynku.

Grupa multi-asset T. Rowe Price zarządza aktywami o wartości ponad 330 miliardów dolarów. W swoim portfelu niedoważa rynki amerykański, europejski i japoński, a przeważa tylko rynki wschodzące.

To podejście, jak wskazuje Bloomberg, zostało przetestowane w tym roku, kiedy rozwinięte giełdy zapewniły inwestorom ponad dwukrotnie wyższe stopy zwrotu niż młode rynki.

- Czasami bywa to bolesne, zwłaszcza, kiedy zdarzają się takie przypadki jak Argentyna – broni się Thomas Poullaouec.

Za dalszymi zakupami akcji chińskich firm jego zdaniem przemawia to, że nowe działania stymulacyjne rządu nie są jeszcze w pełni docenione przez inwestorów.

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

Wideo komentarz

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA