Gospodarka - Kraj

Rekordowe odbicie po rekordowym spadku

Gospodarka › Pomimo rekordowego odbicia w III kwartale aktywność ekonomiczna w Polsce pozostaje wyraźnie niższa niż przed pandemią.
Foto: Fotorzepa, Robert Gardziński

Produkt krajowy brutto Polski po oczyszczeniu z wpływu czynników sezonowych wzrósł w III kwartale o 7,7 proc. w stosunku do II kwartału, gdy z kolei zmalał o 9 proc. – oszacował wstępnie GUS.

W porównaniu z III kwartałem 2019 r. PKB zmalał o 1,6 proc., po załamaniu o 8,4 proc. w II kwartale (po oczyszczeniu z wpływu czynników sezonowych spadek wyniósł 2 proc. rok do roku, po zniżce o 8 proc. w II kwartale). To wynik bliski oczekiwań ekonomistów ankietowanych przez „Parkiet", którzy przeciętnie szacowali, że PKB w minionym kwartale zmalał o 1,7 proc. rok do roku. Oznacza jednak, że gospodarka nie odrobiła w pełni wiosennych strat.

– Przed II falą pandemii polska gospodarka osiągnęła ponad 95 proc. poziomu aktywności sprzed wybuchu Covid-19. Polska będzie w grupie krajów, które najlepiej gospodarczo przejdą kryzys wywołany koronawirusem w Europie – ocenił Paweł Borys, prezes PFR. Zdają się to potwierdzać opublikowane w piątek dane Eurostatu. Spośród 20 krajów UE, które opublikowały rachunki narodowe za III kwartał, mniejszy spadek PKB rok do roku niż Polska odnotowała tylko Litwa (1,7 proc. po korekcie o wpływ czynników sezonowych).

Paraliż prawie jak wiosną

Piątkowe dane, choć mają już charakter historyczny, rzucają nieco światła na perspektywy polskiej gospodarki. Za sprawą wprowadzonych przez rząd antyepidemicznych ograniczeń aktywności ekonomicznej w IV kwartale, jak powszechnie oczekują ekonomiści, PKB ponownie zmaleje w ujęciu kwartał do kwartału, a spadek w ujęciu rok do roku pogłębi się. Wyniki z III kwartału sugerują jednak, że później aktywność szybko się odbuduje.

Jak silnego pogorszenia koniunktury w IV kwartale należy oczekiwać? Wiele będzie zależało od tego, czy konieczna będzie narodowa kwarantanna, czyli kolejne ograniczenia aktywności ekonomicznej. To zaś będzie podyktowane sytuacją epidemiczną. Opracowany przez ekonomistów z ING Banku Śląskiego wskaźnik zamrożenia gospodarki, uwzględniający skalę oficjalnych restrykcji oraz dane dotyczące przemieszczania się ludności, sugeruje, że na początku listopada paraliż był równie silny co średnio w II kwartale. W praktyce jednak, jak podkreślają autorzy, koniunktura w polskiej gospodarce jest lepsza niż wtedy m.in. za sprawą dobrych wyników handlu zagranicznego i w rezultacie przemysłu. – Gdyby wartość naszego wskaźnika utrzymała się na obecnym poziomie do końca roku, w IV kwartale spadek PKB sięgnąłby w ujęciu kwartalnym ok. połowy tego z II kwartału lub nieco mniej. W ujęciu rocznym PKB spadłby w IV kwartale o 6 proc., a w całym 2020 r. o 3,5 proc. – napisali w komentarzu Rafał Benecki i Dawid Pachucki z ING.

Chmury nad 2021 r.

Spadku PKB w 2020 r. o około 3,5 proc. oczekuje obecnie większość ekonomistów, choć jeszcze niedawno można było mieć nadzieję, że recesja będzie płytsza i nie sięgnie nawet 3 proc. Część analityków podkreśla też, że obecne ograniczenia aktywności ekonomicznej będą miały negatywny wpływ na gospodarkę także w kolejnych kwartałach. – Restrykcje mają obowiązywać do 29 listopada, ale nawet zakładając optymistyczny wariant, że wówczas nastąpi ich luzowanie, aktywność konsumentów nie wróci od razu do poziomu sprzed drugiej fali. Konsumenci będą się samoograniczali w obawie przed wysokim ryzykiem zakażenia. Do tego dojdą prawdopodobne spadki dochodów – tłumaczą ekonomiści z mBanku, którzy w piątek obniżyli swoją prognozę wzrostu PKB Polski w 2021 r. z 3,8 do 3 proc. Równie ostrożni są analitycy z Narodowego Banku Polskiego. Ekonomiści z banku Goldman Sachs w opublikowanej w środę analizie ocenili jednak, że wciąż można liczyć na odbicie aktywności w polskiej gospodarce w przyszłym roku o ponad 6 proc., na co wskazuje właśnie jej witalność w III kwartale.

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.