Prawdopodobnie pozostaną one na obecnym poziomie do końca kadencji tego gremium, czyli do 2022 r. – powiedział na konferencji prasowej po posiedzeniu RPP prezes NBP Adam Glapiński.
W środę, cztery lata po obniżce głównej stopy procentowej NBP do 1,5 proc., RPP utrzymała ją na niezmienionym poziomie. Takiej decyzji jednomyślnie oczekiwali ankietowani przez „Parkiet" ekonomiści.
W komunikacie po marcowym posiedzeniu RPP znalazł się zarys nowych prognoz Departamentu Analiz Ekonomicznych NBP. Uwzględniają one oczekiwane efekty przedwyborczych obietnic rządu: rozszerzenia programu 500+ na każde dziecko, wypłatę trzynastek emerytom oraz zmian stawek PIT.
W ocenie DAE NBP polska gospodarka najprawdopodobniej powiększy się w tym roku o 4 proc. (to środek przedziału, w którym wzrost PKB znajdzie się z 50-proc. prawdopodobieństwem), zamiast o 3,6 proc., jak ekonomiści banku centralnego prognozowali w listopadzie. W kolejnych dwóch latach wzrost PKB zwolni do 3,7 (zamiast 3,3 proc.) i 3,4 proc. DAE NBP przewiduje, że indeks cen konsumpcyjnych (CPI) będzie w tym roku rósł najprawdopodobniej w tempie 1,7 proc. rok do roku, podobnie jak w 2018 r. W listopadzie ekonomiści przewidywali, że inflacja w tym roku skoczy do 3,3 proc. za sprawą podwyżki cen energii. Teraz uwzględnił skutki ich ustawowego zamrożenia. W przyszłym roku inflacja ma przyspieszyć do 2,7 proc. zamiast 2,9 proc., a w 2021 r. do 2,4 proc.
W lutym prezes Glapiński powiedział, że NBP ma jeszcze przestrzeń do obniżania stóp procentowych, gdyby zaszła taka potrzeba. Dla obserwatorów polityki pieniężnej było to spore zaskoczenie, bo dotychczas w RPP dominował pogląd, że dalsze obniżanie stóp mogłoby zdestabilizować sektor bankowy. W środę Glapiński podkreślał, że nie należy z tego wyciągać wniosku, że RPP bierze pod uwagę poluzowanie polityki pieniężnej. Jak zapewniał, Rada jest zgodna, że nie ma takiej potrzeby.