REKLAMA
REKLAMA

Felietony

Konkrety o klimacie #6

Środowisko inwestorów, zarówno właścicieli, jak i zarządzających aktywami, podobnie jak banki i ubezpieczyciele, bardzo liczy na efekty nowych wytycznych.

Piotr Biernacki, prezes Fundacji Standardów Raportowania wiceprezes Stowarzyszenia Emitentów Giełdowych

Foto: materiały prasowe

W poprzednich pięciu felietonach o nowych Wytycznych Komisji Europejskiej dotyczących raportowania kwestii klimatu omówiliśmy m.in. zasadę podwójnej (dwustronnej) istotności, cztery rodzaje wzajemnego wpływu spółki i klimatu oraz różne rodzaje ryzyka i szans związanych z klimatem. Zajęliśmy się też raportowaniem emisji gazów cieplarnianych i celem redukcji emisji oraz skomplikowanym wyzwaniem związanym z przeprowadzeniem analiz scenariuszowych.

W pierwszym felietonie wspomniałem, że spółki nie są pewne, czy podołają w krótkim czasie nowym obowiązkom informacyjnym, a inwestorzy z kolei liczą na to, że wreszcie doczekają się solidnych i porównywalnych danych nadających się do analizy. Postawiłem też tezę, że obie grupy mogą się mylić. Czas wreszcie wyjaśnić, dlaczego.

Ogłoszenie wytycznych w połowie roku, który powinien być zgodnie z nimi zaraportowany na pewno postawiło część spółek w trudnej sytuacji, gdy zostało im zaledwie kilka miesięcy na zebranie odpowiednich danych. Jednak emitenci, którzy od dwóch lat raportowali informacje niefinansowe zgodnie ze standardami SIN lub GRI, nie powinni mieć problemu z brakiem danych. Wyzwaniem mogłoby być bardziej szczegółowe podejście do ryzyka klimatycznego, wymagane przez unijnego regulatora i inwestorów. Tu jednak sytuacja jest podobna – ktoś, kto przeprowadził solidne badanie istotności, powinien już mieć zidentyfikowane wszystkie ważne ryzyka dotyczące kwestii klimatu. Do uzupełnienia pozostaje identyfikacja i opis szans związanych z klimatem, jeśli na tym się nie koncentrowaliśmy podczas badania istotności.

Są jednak liczne elementy nowych wytycznych, których wypełnienie nie zależy od tego, jak porządnie spółka dotychczas podchodziła do raportowania. To kwestie związane z systemem zarządzania ryzykiem i szansami klimatycznymi oraz z polityką klimatyczną spółki. Jeśli spółka nie miała i nie ma polityki klimatycznej, to raczej w kilka miesięcy jej nie stworzy. Dlaczego więc unijny regulator zaskakuje emitentów? Otóż nie zaskakuje. Pracując nad wytycznymi i konsultując je ze środowiskiem emitentów, inwestorów i innych interesariuszy, Komisja Europejska nie dostawała niemal znikąd (poza postulatami SEG reprezentującego spółki z naszego regionu) sygnałów, że w Europie są jeszcze spółki, które nie mają polityki klimatycznej, lub takie, w których zarządzanie ryzykiem klimatycznym nie stanowi podstawowych zadań zarządu i rady nadzorczej.

Przestrzegałbym spółki przed próbami mechanicznego wypełnienia wymogów nowych wytycznych poprzez pisanie „na kolanie" polityki klimatycznej, kupowanie analizy scenariuszowej w sławetnym „sklepie z analizami scenariuszowymi" lub ustalanie celów redukcji emisji gazów cieplarnianych, wykorzystując myślenie życzeniowe, a nie głęboką analizę łańcucha wartości spółki wraz ze skalkulowanym CAPEX niezbędnym do realizacji tych celów. Takie pozorne działania rozsypią się pod wpływem kilku pytań analityków lub podczas raportowania rok i dwa lata później, gdy się okaże, że nie miały związku z biznesem, działalnością operacyjną i strategią spółki.

Lepszym i bardziej rozsądnym rozwiązaniem jest spokojne rozpoczęcie prac nad identyfikacją ryzyka i szans klimatycznych, analizą scenariuszową i opracowaniem strategii klimatycznej i opisanie tych działań, rozpoczętych i jeszcze niezakończonych w raporcie. Tego typu informacje będą dla inwestorów cenniejsze niż aktywności pozorne, które bardzo łatwo będzie im ocenić jako tzw. green washing, czyli upiększanie rzeczywistości, by spółka wyglądała na odpowiedzialną klimatycznie.

Środowisko inwestorów, zarówno właścicieli, jak i zarządzających aktywami, podobnie jak banki i ubezpieczyciele, bardzo liczą na efekty nowych wytycznych. Wierzą, że ich szczegółowy i precyzyjny charakter doprowadzi do tego, że tysiące europejskich spółek wreszcie będą dostarczać solidne i porównywalne dane oraz raportować informacje, które rynki finansowe chcą otrzymywać co najmniej od czasu ogłoszenia w 2017 roku rekomendacji TCFD. I tak się pewnie stanie w odniesieniu do większości spółek, które w mniejszym lub (zazwyczaj) większym stopniu, zarządzając zagadnieniami klimatu na najwyższym poziomie strategicznym.

Nadzieje te jednak mogą się rozbić, jeśli część spółek podejdzie niezbyt solidnie do nowych wytycznych KE. Wyobrażam sobie tylko dwie możliwe reakcje środowiska rynków finansowych na taki rozwój sytuacji. Pierwszą będzie wzmocnienie nacisków na unijnego regulatora, by jeszcze dokładniej uregulował raportowanie zagadnień niefinansowych, przy okazji wzmacniając nadzór nad tą dziedziną i ustanawiając dotkliwe sankcje za naruszenia. Drugą reakcją będzie „głosowanie nogami", czyli wycofanie się z inwestowania i finansowania niesolidnych podmiotów, czyli spółek, których zarządy z zamkniętymi oczami pędzą ku katastrofie. Katastrofie w dwóch wymiarach: tej globalnej – klimatycznej, i tej indywidualnej – ich własnych modeli biznesowych.

Piotr Biernacki

wiceprezes zarządu, SEG prezes zarządu, Fundacja Standardów Raportowania

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

Wideo komentarz

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA