Ubiegły rok na rynku analityków giełdowych był szczególny. Wejście do gry BM Pekao, które postanowiło mocno wzmocnić zespół, wywołało efekt domina. Byliśmy więc świadkami wielu ruchów kadrowych, których dalszą część zapewne będziemy obserwowali również i w tym roku. Cichymi zwycięzcami całego tego zamieszania mogą natomiast okazać się osoby, które dopiero planują spróbować swoich sił w branży.
Mechanizm jest prosty: większy może więcej. To właśnie między największymi brokerami toczyła się kadrowa rywalizacja w 2021 r. Jedni podbierali ludzi od drugich, a ci od kolejnych. Aby bowiem się liczyć na rynku, trzeba stawiać na sprawdzonych już analityków. Problem w tym, że ich liczba na rynku jest mocno ograniczona. Przez lata branża maklerska była pod presją, a to nie zachęcało do pracy w tym zawodzie. Kiedy brokerzy doczekali się swoich pięciu minut, okazało się, że kołderka jest zbyt krótka i część instytucji musiała stawić czoła brakom kadrowym.
W ubiegłym roku do ciekawego transferu doszło chociażby w BM PKO BP. Z firmy odeszła Małgorzata Żelazko, która zajmowała się m.in. analizą spółek z branży telekomunikacyjnej, mediowej, IT. Jej miejsce zajęła Anna Kaim, która wcześniej nie miała doświadczenia w dziale analiz. To jednak tylko wierzchołek góry lodowej. Mocno ruchy w branży odczuł m.in. DM BDM. Do ostatniego rankingu analityków instytucja ta zgłosiła tylko dwie osoby. Rok wcześniej były to cztery osoby. Michał Fidelus przeszedł bowiem do BM Pekao, a Adrian Górniak do Ipopemy. Firma, nie mając zaplecza bankowego, ma utrudnioną rywalizację z największymi. Stawia więc na młodzież. Ostatnio do firmy dołączyły dwie młode osoby, a docelowo dział analiz DM BDM ma tworzyć minimum pięć osób.
Podobnie sytuacja wygląda w przypadku Haitong Banku. W ostatnim rankingu firmę tę reprezentował jedynie Konrad Księżopolski, który nie ukrywa, że szuka obecnie wzmocnień do zespołu i jest otwarty na nowe twarze w branży.
– Sytuacja rynkowa (dużo IPO), a także transfery sprawiły, że w ostatnim czasie pojawiło się sporo ofert pracy w działach analiz. Jest to dość wąskie środowisko o ograniczonej liczbie stanowisk, i w przeszłości trudniej było się do nas dostać. Teraz pojawiło się wiele okienek, uchylonych drzwi. Więc z tego punktu widzenia sytuacja sprzyja młodym, którzy chcą wejść na sell side – mówi Konrad Księżopolski. Zwraca jednocześnie uwagę, że praca analityka giełdowego też stawia przed kandydatami sporo wyzwań.