Banki

Przybywa opłat za duże depozyty przedsiębiorstw

Niemal zerowe stopy procentowe i duża nadpłynność umożliwiają bankom wprowadzanie opłat i ujemnych stawek dla firm. Te szukają alternatyw.
Foto: Adobestock

Opłaty żądane przez banki od wysokich sald depozytów firm pojawiły się rok temu w grudniu, a wiosną, po cięciu stóp procentowych do blisko zera, stały się niemal powszechne. Teraz zjawisko to staje się jeszcze bardziej dotkliwe.

TFI skorzystają?

Na problem ten zwraca uwagę LPP. Przemysław Lutkiewicz, wiceprezes odzieżowej firmy, zaznacza, że we wrześniu banki nie chciały ujemnego oprocentowania, ale im bliżej końca roku, tym wiecej widzi takich zapowiedzi.

– Banki, wprowadzając opłaty lub ujemne oprocentowanie od depozytów, szukają sposobów na zrekompensowanie niższych stóp procentowych. Podobne działania podejmują od lat banki zachodnioeuropejskie. Poza tym polskie banki na koniec roku dodatkowo zmotywowane są do wypychania depozytów firm ze względu na sposób obliczania składek na BFG – mówi Marta Czajkowska-Bałdyga, analityk Haitonga. Składki na BFG, w uproszczeniu, zależą od udziału banku w rynku depozytów niegwarantowanych, czyli głównie pieniędzy firm (liczy się stan na koniec roku).

– Oprocentowanie depozytów powinno uwzględniać w części podatek bankowy, skoro stopy są niskie, a dodatkowo podatek zabiera ponad 0,5 proc. netto, to bank, przyjmując gotówkę, której nie ma gdzie ulokować, ma prawo pobierać od tego opłatę. Może kupić obligacje, ale nie wiadomo, jak długo będą one dawały dodatnią rentowność – dodaje Marcin Materna, dyrektor działu analiz Millennium DM.

– Ta sytuacja nie jest niczym nowym w Europie, już wcześniej wystąpiła w wielu krajach zachodnioeuropejskich. Liczyliśmy, że uda się uniknąć jej w Polsce, ale niestety ze względu na duże obciążenia sektora i niskie stopy do niej doszło – mówi Krzysztof Pietraszkiewicz, prezes Związku Banków Polskich. Dodaje, że gdyby banki nie pobierały takich opłat, zmniejszyłoby to ich tempo akumulacji kapitału i zdolność do finansowania odbicia gospodarki po pandemii.

– Pod względem prawnym nie ma przeciwwskazań, aby banki wprowadzały ujemne oprocentowanie dla firm czy klientów indywidualnych. Dysponujemy ekspertyzami prawnymi wskazującymi, że zarówno przepisy Unii Europejskiej, jak i krajowe dopuszczają takie rozwiązanie – dodaje Tadeusz Białek, wiceprezes ZBP.

Dla firm ujemne oprocentowanie to spora niedogodność. LPP wraz z pojawianiem się żądań przez banki od depozytów i rachunków bieżących stara się przenosić gotówkę do pieniężnych funduszy inwestycyjnych. – To ma nam pozwolić przynajmniej na niepłacenie ujemnych oprocentowań – mówi Lutkiewicz. O ile jest to możliwe w przypadku długoterminowych nadwyżek, o tyle w przypadku środków przeznaczonych na bieżącą działalność firmy nie mają dużego wyboru i są zdane na banki.

To może być norma?

Zdaniem Czajkowskiej-Bałdygi to może nie być już tylko problem grudnia, biorąc pod uwagę niskie stopy w Polsce. – Zatem również w kolejnych miesiącach banki prawdopodobnie będą utrzymywać ujemne oprocentowanie dużych depozytów firm. Decyduje o tym także wysoka nadpłynność sektora, czyli nadwyżka depozytów nad kredytami. Aby stawki depozytów poszły w górę, wzrosnąć musiałyby stopy lub musiałoby się zwiększyć zapotrzebowanie na kredyty i mocno spowolnić przyrost depozytów, ale trudno liczyć na to w najbliższym czasie – zaznacza.

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.