Banki

Także PKO BP domaga się opłat od frankowiczów

To kolejny bank, który żąda opłat za korzystanie z kapitału. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów sprawdza, czy branża nie zastrasza klientów.
Foto: materiały prasowe

PKO BP rozpoczął wysyłanie frankowiczom wezwania do zapłaty, domagając się nie tylko zwrotu kapitału w razie unieważnienia przez sąd umowy, ale także opłaty za to, że klient przez kilkanaście lat mógł z niego korzystać – wynika z naszych nieoficjalnych informacji.

Uniknąć przedawnienia

Najprawdopodobniej skala tego zjawiska nie jest duża, wezwania trafiają głównie do niektórych klientów frankowych PKO BP, którzy w sądzie kwestionują umowę kredytu mieszkaniowego i domagają się jej unieważnienia. Bank zastrzega, że w razie braku zapłaty we wskazanym terminie wystąpi z pozwem do sądu. W niektórych przypadkach kwota żądanej opłaty jest spora i może sięgać nawet ponad 60 proc. wartości kapitału wypłaconego początkowo kredytobiorcy. PKO BP do zamknięcia tego wydania „Parkietu" nie odniósł się do sprawy.

Żądając opłaty za kapitał, dołącza do innych kredytodawców frankowych, niedawno pisaliśmy, że podobne działania podejmują m.in. mBank, BPH czy Raiffeisen. Jednym z powodów jest próba przerwania biegu przedawnienia roszczeń banków o kapitał. Utrata tych pieniędzy niosłaby ogromne koszty dla sektora. Są też inne powody.

– W ostatnim czasie przybywa pozwów banków o korzystanie z kapitału przeciwko swoim klientom. Niektóre z nich, jak np. Bank BPH, pozywają kredytobiorców nawet przed zapadnięciem wyroku unieważniającego umowę kredytu. Celem takich działań jest wywarcie presji na innych kredytobiorców i odstraszenie ich od pójścia do sądu – ocenia mec. Jędrzej Jachira z kancelarii Sobota Jachira. Jego zdaniem merytorycznie pozwy te są obarczone ogromnym ryzykiem przegranej. – Przynajmniej w przypadku konsumentów będą one oddalane przez sądy. Wynika to z prokonsumenckiej wykładni treści dyrektywy 93/13, która uniemożliwia nieuczciwym przedsiębiorcom „wejście tylnymi drzwiami" i odzyskanie tego, co miało być zagwarantowane w kredycie – dodaje Jachira.

– Działania banku przypominają zasadę marchewki i kija. Z jednej strony proponuje ugody, z drugiej podejmuje działania zmierzające ku zastraszeniu klientów. Nie jest tajemnicą, że sądy nie uwzględniają roszczeń banków z tytułu bezumownego korzystania z kapitału. Zaczynają pojawiać się wyroki, które oddalają tego typu roszczenia, co tylko potwierdza ich bezzasadność – dodaje mec. Wojciech Bochenek z kancelarii Bochenek i Wspólnicy.

Pod lupą urzędu

UOKiK w przesłanym nam oświadczeniu ocenia, że bankom nie przysługuje prawo do żądania wynagrodzenia za udostępnienie konsumentowi kapitału w razie unieważnienia umowy z uwagi na stosowanie w niej przez bank niedozwolonych klauzul. W przeciwnym razie negatywne konsekwencje tych zapisów, które w umowie umieścił bank, dotknęłyby wyłącznie konsumenta – uważa UOKiK, który analizuje korespondencję banków z klientami w tej sprawie i wystąpił o wyjaśnienia do jednego z kredytodawców.

„W zależności od wyniku analizy otrzymanych informacji prezes UOKiK zdecyduje o ewentualnych dalszych działaniach. (...) Jeśli cel tych wystąpień do konsumentów wykracza poza strategię procesową i ma na celu wywarcie nacisku i zniechęcenie konsumentów do dochodzenia roszczeń na drodze sądowej, wówczas prezes UOKiK może podjąć dalsze działania" – podał UOKiK.

PKO BP 16 listopada przesłał nam stanowisko w tej sprawie: "W swojej działalności bank kieruje się zarówno interesami klientów, jak również akcjonariuszy i dba o stabilne oraz bezpieczne zarządzanie powierzonymi środkami. Jesteśmy też zobligowani do traktowania w równy sposób wszystkich kredytobiorców - stąd podjęte przez nas w ostatnich tygodniach kroki (wezwania do zapłaty) w stosunku do osób, które pozwały bank w sprawie kredytu w CHF. Działania te są konsekwencją pozwów i obecnej linii orzeczniczej sądów" - podał bank.

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.