Banki

Frankowa niepewność nie znika

Polskie sądy wciąż wydają rozbieżne wyroki w sprawach frankowych. Pytania zadane unijnemu Trybunałowi Sprawiedliwości i Sądowi Najwyższemu mogą przyczynić się do ujednolicenia orzecznictwa.
Adobestock

Głośne pytania Sądu Okręgowego z Warszawy w sprawie p. Dziubaków, skierowane do Trybunału Sprawiedliwości UE (wyrok w tej sprawie zapadł w październiku) to niejedyne pytania polskich sądów, które mogą mieć wpływ na wyroki dotyczące hipotek frankowych.

Teoria salda, ochrona, opłata za kapitał

Pod koniec grudnia nowe pytania do unijnego Trybunału wysłał Sąd Okręgowy w Gdańsku (tzw. TSUE 2), w styczniu Sąd Rejonowy w Warszawie (TSUE 3), a w maju ten sam Sąd Rejonowy w Warszawie (TSUE 4). Do tego dochodzą pytania skierowane do Sądu Najwyższego przez warszawskie sądy apelacyjny i okręgowy.

– Na uwagę zasługuje pytanie czwarte z TSUE 2 dotyczące tego, czy wyrok unieważniający umowę kredytu będzie miał charakter konstytutywny i od którego momentu roszczenia konsumenta i banku będą wymagalne. Te zagadnienia wywołują wiele rozbieżności, dlatego ich jednoznaczne określenie powinno uciąć wszelkie spekulacje – mówi Wojciech Bochenek, radca prawny w kancelarii Bochenek i Wspólnicy. Pytania gdańskiego sądu mogą także dać odpowiedź, czy banki mogą żądać opłat za korzystanie z kapitału w razie unieważnienia umowy (niedawno SN w uzasadnieniu swojego wyroku zasugerował, że to możliwe).

Także Kacper Sampławski, radca prawny w KS Legal, jako najważniejsze ocenia TSUE 2. – Zagadnienia tam poruszone powinny odpowiedzieć, na ile dyrektywa 93/13 ingeruje w sposób wzajemnych rozliczeń stron w przypadku uznania umowy kredytu z elementem walutowym za nieważną. Z tego względu, w oczekiwaniu na werdykt TSUE, duża ilość spraw, gdzie roszczenia oparte są na nieważności umowy, została zawieszona przez polskie sądy. Pytania z TSUE 3 dotyczą jedynie doprecyzowania standardów informacyjnych wynikających z dyrektywy 93/13 i obowiązków banków w tym zakresie względem konsumentów – zaznacza Sampławski.

Zdaniem Bochenka niezrozumiałe są pytania z TSUE 4 (uznawane są za probankowe). W pytaniu trzecim sąd dopytuje, czy jeżeli konsument zapoznał się z treścią umowy, ale jej nie zrozumiał, to czy można go wówczas uznać za właściwie poinformowanego i rozsądnego przeciętnego konsumenta. – Pytanie to zaprzecza dotychczasowej wykładni TSUE dyrektywy 93/13. Trybunał wskazuje, że umowy powinny być napisane prostym i zrozumiałym językiem, i nakłada na przedsiębiorcę obowiązki informacyjne względem konsumenta w zakresie oferowanych produktów, w tym przypadku umów kredytowych. Jeżeli konsument po przeczytaniu umowy nie zrozumiał jej treści, oznacza to, że umowa nie spełniła wymogu zawartego w dyrektywie, czyli nie była napisana prostym i zrozumiałym językiem – uważa Bochenek.

Także Sampławski twierdzi, że ochrona wynikająca z dyrektywy należy się konsumentowi, który nie przeczytał umowy przed jej podpisaniem. – Szczególnie w sytuacji, gdy w treści umowy bank nie zawarł istotnych informacji pozwalających konsumentowi na dokonanie oceny skutków ekonomicznych kredytu. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że TSUE nie udzieli odpowiedzi na te pytania i po prostu odeśle sąd polski do wcześniejszego orzecznictwa – dodaje.

Zdaniem prawników odpowiedzi na pytania zadane SN mogą przyczynić się do ujednolicenia orzecznictwa w zakresie ustalenia teorii, według której sądy powinny orzekać w przypadku unieważnienia umowy kredytowej. – Do tej pory w sądach powszechnych występują rozbieżności w tym zakresie. Jedne przychylają się do tzw. teorii dwóch kondykcji, inne do teorii salda. Częściowo stanowisko SN zostało wskazane w wyroku V CSK 382/18, w którym potwierdził on zasadność teorii dwóch kondykcji (to korzystniejsza opcja dla klientów – red.). Ciekawe wydaje się pytanie trzecie zadane przez Sąd Apelacyjny, który pyta SN, czy w przypadku, kiedy kredytobiorca domaga się unieważnienia umowy, ale formułuje roszczenie tylko o zapłatę, sąd może uwzględnić w sentencji wyroku powództwo przez ustalenie nieważności umowy czy bezskuteczności umowy kredytu, czy też będzie to orzeczenie ponad zgłoszone żądanie – mówi Bochenek.

Jeszcze półtora roku niepewności

Prawnik skłania się ku stwierdzeniu, że odpowiedzi udzielone przez SN wpłyną na zakres i kształt wydawanych orzeczeń przez sądy powszechne. – Stanowisko TSUE jest już znane w zakresie abuzywności i zakresu ochrony, jaki przysługuje konsumentowi na mocy dyrektywy 93/13. SN będzie musiał zmierzyć się z udzieleniem odpowiedzi na pytania, które będą miały wpływ na tysiące toczących się postępowań. Trudno określić, które odpowiedzi będą ważniejsze. Wyroki TSUE i zaprezentowana w nich wykładnia przepisów wiążą wszystkie sądy krajowe. Natomiast odpowiedzi udzielone na pytania prawne przez SN są wiążące w konkretnej sprawie. Można pokusić się o tezę, że będzie ona oddziaływać również na inne sprawy o podobnym stanie faktycznym i prawnym. Na pewno zajęte stanowisko przez Trybunał i SN wpłyną na pozostałe sprawy – ocenia Bochenek.

– Odpowiedzi zarówno TSUE, jak i SN na pytania zadane przez polskie sądy będą miały jednakowe, istotne znaczenie. Odpowiedzi TSUE należy moim zdaniem oczekiwać w 2021 r., zaś odpowiedzi SN – jesienią 2020 r. albo wiosną 2021 r. – dodaje Sampławski.

Koronawirus dotknął również sądów, ale wiele wskazuje, że powoli sytuacja zaczyna wracać do normy

Z powodu pandemii w kwietniu i maju zapadały dosłownie pojedyncze wyroki dotyczące kredytów frankowych (tylko w takich przypadkach, gdzie sprawa była już zakończona i oczekiwano na wyrok). Rozpraw nie było, ale sądy pracowały, wykonując prace administracyjne czy odbywając posiedzenia niejawne, bez udziału stron. Ostatnio pojawiło się kilka propozycji usprawnienia działania sądów, np. poprzez pracę na dwie zmiany czy dostosowanie do odbywania rozpraw bezpiecznych pod względem epidemiologicznym. Są to jednak jedynie propozycje. Rozprawy mogą odbywać się zdalnie, co może znacznie przyspieszyć i ułatwić prace. Z obserwacji pełnomocników i zawiadomień sądów wynika, że sądy wracają do w miarę normalnej pracy od czerwca, będą prowadzić rozprawy i wydawać wyroki Zdaniem niektórych prawników należy oczekiwać dodatkowego wydłużenia postępowań, bo opóźnienia pandemiczne nakładają się na zapaść organizacyjną sądów związaną z brakiem nakładów i niezbędnych reform. Sądy będą musiały zmagać się nie tylko z bieżącymi sprawami, ale również z powstałymi zaległościami, głównie w zakresie odwołanych rozpraw. Według naszych rozmówców sądy w celu przyśpieszenia procedowania spraw mogły (w czasie ograniczenia ich funkcjonowania) i dalej mogą wykorzystać instytucje przewidziane w kodeksie postępowania cywilnego, np. przeprowadzić dowody z przesłuchania świadków w drodze pisemnej, zlecić biegłym przygotowanie opinii w sprawach czy zobowiązać strony do zajęcia stanowiska w sprawie z odpowiednio wydłużonym terminem na udzielenie odpowiedzi. Niektórzy prawnicy wskazują, że czas trwania spraw nieznacznie się wydłuży, co niekoniecznie sprawi, że wydanie wyroków odwlecze się w czasie – część spraw jest już na etapie wyroku. Sądy zaczną szukać lub korzystać z rozwiązań, które pozwolą im na przyśpieszenie procedowania. Ważnym elementem w powrocie do pracy sądów i stron postępowania jest nowelizacja ustawy z 14 maja 2020 r. o zmianie niektórych ustaw w zakresie działań osłonowych w związku z rozprzestrzenianiem się wirusa. Wprowadzone nią zmiany przewidują uwolnienie wstrzymanych lub zawieszonych terminów procesowych, co oznacza, że sądy zaczną wysyłać do stron postępowań pisma procesowe, które mogą być obwarowane terminem na zajęcie odpowiedniego stanowiska lub podjęcia innych kroków przewidzianych przepisami. Strony również będą zobowiązane do przygotowania i wysłania pism, których terminy zostały wstrzymane lub zawieszone. To daje namiastkę powrotu do normalnego funkcjo­nowania postępowań sądowych m.in. w zakresie wymiany pism. Niektóre kancelarie przyznają, że już odczuły te zmiany, ponieważ każdego dnia otrzymują coraz więcej korespondencji z sądów. MR

Powiązane artykuły

© ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone
Źródło: PARKIET

×

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.