Analizy

Krajowy rynek energii stanął na głowie

Wyjątkowo dobre warunki dla krajowych wytwórców prądu, a także zapowiedź gruntownej reformy sektora spowodowały, że branża wróciła do łask inwestorów. Kiedy się skończy to energetyczne eldorado?

W I półroczu produkcja energii elektrycznej z węgla kamiennego wzrosła o 32 proc., a z węgla brunatnego o 14 proc. rok do roku. To efekt m.in. zwiększonego popytu na prąd, jak również słabszego wykorzystania zielonych instalacji, m.in. farm wiatrowych.

Foto: Bloomberg

Pomimo pogarszającego się klimatu dla produkcji energii z węgla w Unii Europejskiej polska energetyka – oparta głównie na czarnym paliwie – w tym roku radzi sobie zaskakująco dobrze. Zdaniem analityków w II półroczu nie powinno jeszcze dojść do przesilenia w branży, bo sprzyjające spółkom energetycznym trendy rynkowe będą kontynuowane. Jednak w dalszej perspektywie rosnące koszty emisji CO2 spowodują, że czarna energia stanie się dla firm zbyt dużym ciężarem. Dlatego odliczanie do wielkiej reformy, która zdejmie z koncernów ciężar w postaci aktywów węglowych, już się rozpoczęło.

Pozytywne zaskoczenie

Lepsze od oczekiwań wyniki finansowe grup energetycznych na początku 2021 r. spowodowały, że branża wróciła do łask inwestorów giełdowych. Sektorowy indeks WIG-energia od stycznia zyskał już niemal 30 proc. Od dołka z marca 2020 r., kiedy gospodarka nagle stanęła z powodu pandemii, wartość indeksu wzrosła o ponad 160 proc. Notowania firm energetycznych napędzają przede wszystkim zapowiedzi oddłużenia państwowych koncernów i przeniesienia elektrowni węglowych do Narodowej Agencji Bezpieczeństwa Energetycznego.

– Obecnie trwa wyczekiwanie na szczegóły dotyczące transakcji wydzielenia aktywów węglowych do NABE. Sama transakcja może nastąpić najwcześniej w przyszłym roku. Oczekuję, że do tego czasu koncerny będą opóźniać ponoszenie części nakładów inwestycyjnych, co powinno korzystnie wpływać na ich sytuację bilansową – twierdzi Michał Kozak, analityk Trigon DM.

Przyznaje jednocześnie, że początek tego roku okazał się dla branży energetycznej udany. – Lekko pozytywnie zaskoczyły spółki: PGE i Tauron, natomiast lekko negatywnie Enea, gdzie można było oczekiwać nieco lepszych wyników w biznesie wytwarzania i w dystrybucji. II półrocze nie powinno przynieść znaczących zmian w branży, lecz raczej kontynuację trendów z I połowy roku. Okazuje się, że firmom udało się obronić wyniki w dystrybucji mimo otoczenia niskich stóp procentowych. Teraz pytanie, w jakim stopniu ta sztuka uda się także w roku 2022 – zastanawia się Kozak.

Foto: GG Parkiet

Eksperci z BM mBanku wpisali PGE i Tauron na listę potencjalnych pozytywnych zaskoczeń, jeśli chodzi o wyniki za I półrocze. „Oczekujemy w sektorze poprawy wyniku EBITDA w ujęciu rok do roku, głównie dzięki bazie odniesienia zaniżonej przez Covid-19 oraz wyższym marżom z zeroemisyjnego wytwarzania. Średnie wykonanie naszych rocznych prognoz po I półroczu będzie sięgać 56 proc., a najlepiej pod tym względem wypadają CEZ i Tauron" – napisali analitycy BM mBanku w raporcie.

Foto: GG Parkiet

Eksperci nie ukrywają jednak, że dalsza przyszłość branży rysuje się raczej w ciemnych barwach. – Długofalowo perspektywy dla grup energetycznych nie są najlepsze, bo biznes wytwarzania energii z węgla znajdować się będzie pod presją. Kluczowe więc jest to, jak długo elektrownie węglowe działać będą w grupach energetycznych – przekonuje Kozak.

Węgiel wrócił do łask

Krajowym koncernom spalającym węgiel obecne półrocze przyniosło mocny wzrost popytu na czarną energię. Jak podają Polskie Sieci Elektroenergetyczne, produkcja prądu z węgla kamiennego wzrosła o 32 proc. w porównaniu z rokiem ubiegłym, zaś z węgla brunatnego o 14 proc. Ogólne zapotrzebowanie na energię elektryczną w kraju zwiększyło się w tym czasie o 7 proc. Węgiel wrócił do łask nie tylko z powodu wychodzenia gospodarki z pandemii.

– W tym roku temperatura w okresie zimowym wróciła do normy, mieliśmy też dość ciepły okres na przełomie czerwca i lipca. Jednocześnie dość mocno spadła wietrzność w Europie i w kraju. To wszystko przełożyło się na wzrost produkcji energii w elektrowniach węglowych. Koniec tego roku nie będzie odbiegał od I półrocza, nasze prognozy pokazują raczej niską produkcję z OZE – wyjaśnia Sebastian Gola, prezes Tauronu Wytwarzanie.

Foto: GG Parkiet

Swoje wyniki za I półrocze podała już Energa. EBITDA grupy (wynik operacyjny powiększony o amortyzację) wyniosła 1,4 mld zł, co oznacza wzrost o 34 proc. rok do roku. Zysk netto wyniósł natomiast 0,7 mld zł w porównaniu z 0,7 mld zł straty przed rokiem.

– Grupa wyraźnie poprawiła wyniki we wszystkich obszarach działalności biznesowej. Pogłębianie integracji z grupą Orlen oraz wynikające z tego synergie przynoszą wymierne efekty. Konsekwentna realizacja nowego strategicznego planu rozwoju, skorelowanego ze Strategią Orlen2030, pozwoli na osiągnięcie dalszego wzrostu wyników operacyjnych i finansowych – zapewnia Iwona Waksmundzka-Olejniczak, p.o. prezesa Energi.

Z kolei Polenergia, której siłą jak dotąd był mocny portfel elektrowni wiatrowych, w I półroczu odnotowała wynik EBITDA w tym biznesie o 32,6 mln zł niższy niż przed rokiem. Powodem były mniej sprzyjające warunki pogodowe dla pracy wiatraków. Mimo to EBITDA całej grupy, skorygowana o zdarzenia jednorazowe, sięgnęła 187,2 mln zł, a to o 27 proc. więcej niż przed rokiem. Było to możliwe dzięki wpływom z rynku mocy, a także poprawie wyników w innych biznesach. Kluczowy wpływ na wynik miała m.in. optymalizacja pracy Elektrociepłowni Nowa Sarzyna. Okazuje się, że z powodu rosnących cen gazu spółce opłacało się ograniczyć planowaną produkcję w tej elektrociepłowni, a tym samym stopniowo zamykać transakcje zabezpieczające sprzedaż energii z tej jednostki w III i IV kwartale tego roku oraz w I kwartale 2022 r.

– Potwierdza to, jak ważna jest dywersyfikacja źródeł produkcji energii. Jako grupa stawiamy na rozwój energetyki opartej na wietrze i słońcu. Jednocześnie nabieramy coraz większej pewności, że segment gazu i czystych paliw stanowi nasz przyczółek do wielkiej transformacji wodorowej. Dlatego Elektrociepłownia Nowa Sarzyna przystąpiła do międzynarodowego konsorcjum na rzecz wykorzystania wodoru jako zeroemisyjnego paliwa w turbinach gazowych. Docelowo planowane jest przejście turbin gazowych tej elektrociepłowni na czyste paliwo wodorowe – zapowiada Michał Michalski, prezes Polenergii.

Tanio już było

Wytwórcy energii z węgla z niepokojem obserwują wzrost cen uprawnień do emisji CO2. Obecnie stawki przekraczają już 55 euro za tonę i zbliżają się do kolejnej granicy – 60 euro/t. Obecne ceny są dwukrotnie wyższe niż przed rokiem. Tylko od stycznia tego roku stawki urosły o 85 proc. W ślad za tym rosną ceny energii elektrycznej na Towarowej Giełdzie Energii. Stawki w kontraktach z dostawą na przyszły rok w szczytach w lipcu i sierpniu przebijały już 360 zł za megawatogodzinę (MWh). To o 40 proc. więcej niż na początku tego roku.

Tak mocny wzrost hurtowych cen prądu niepokoi też regulatora. – Będzie to miało odzwierciedlenie w rachunkach za prąd nas wszystkich – obywateli i przedsiębiorstw, a następnie przełoży się na ceny towarów i usług. Niewątpliwie ceny energii w Polsce są w bardzo dużym stopniu obciążone kosztami emisji CO2. Zaczęliśmy ciężko pracować, by zmienić tę sytuację, i świadczy o tym zmieniająca się struktura krajowego miksu energetycznego – mówił w lipcu na antenie Parkiet TV Rafał Gawin, prezes Urzędu Regulacji Energetyki.

Pod koniec roku ruszą negocjacje firm energetycznych z regulatorem w sprawie taryf na sprzedaż prądu dla gospodarstw domowych na 2022 r. Można się spodziewać ostrej dyskusji. Analitycy nie wykluczają, że ceny dla tej grupy odbiorców mogą w przyszłym roku wzrosnąć nawet o ponad 20 proc. Czy jednak regulator na to pozwoli? – Trudno się spodziewać, by ceny energii spadały, bo nie możemy negować sytuacji, jaką obserwujemy na rynku. Na pewno punktem odniesienia w negocjacjach będzie rynek giełdowy, a tam ceny energii rosną. Chciałbym jednak stanowczo zaznaczyć, że nie możemy przenosić na odbiorców końcowych kosztów odzwierciedlających wyłącznie te najdroższe źródła energii. Uważam, że sprawiedliwość społeczna wymaga odzwierciedlenia w rachunkach jakiegoś salda dostępnych źródeł wytwórczych – stwierdził Gawin. Dodał, że jest za wcześnie, by prognozować, jak duży wzrost cen nas czeka.

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.