Analizy

#WykresDnia: Przejściowa inflacja?

Oczekiwania inflacyjne zawarte w stopach progu rentowności TIPS (Skarbowe papiery wartościowe chronione przed inflacją) sugerują, że rynek postrzega obecną inflację jako przejściową.
Foto: Adobestock
Foto: twitter.com

W miarę jak tuzy świata inwestycyjnego przepychają się, aby ostrzec przed długo nieobecną inflacją, rynki finansowe wydają się coraz spokojniejsze w obliczu zagrożeń związanych z rozwojem nowej sytuacji.

W czwartek Stany Zjednoczone prawdopodobnie odnotują najwyższą stopę inflacji cen konsumpcyjnych od 13 lat – niewiele więcej niż 5 proc. – i najszybszy spadek od 1993 roku, jeśli ceny żywności i energii zostaną obniżone – pisze Reuters.

Jednak rynki obligacji i akcji były prężne od tygodni – wydaje się, że nie ma nic przeciwko temu, że Rezerwa Federalna sygnalizuje, że jest to tymczasowe i być może nawet oznacza szczyt zniekształconych „efektów bazy" mierzonych w stosunku do spadków cen, jakie przyniosła pandemia rok temu. Ostatnie 12 miesięcy zakłóceń związanych z COVID doprowadziło do wąskich gardeł w dostawach i zakłóceń na rynku pracy, które mogą utrzymywać się nieco dłużej, ale decydenci uważają, że one również ustąpią.

Nawiązując do mantry głównych banków centralnych, Bank Światowy poinformował we wtorek, że 1-proc. wzrost prognozy światowej inflacji na ten rok nie będzie uzasadniał zmiany polityki, dopóki oczekiwania inflacyjne pozostaną tajemnicą. A ich miary rynkowe w USA, choć najwyższe od lat, cofają się od tygodni – są znacznie poniżej szczytów sprzed miesiąca.

Rozgrzane do czerwoności rynki towarowe, zarówno dotknięte, jak i napędzające wiele z tych efektów bazowych i wąskich gardeł, również wykazują oznaki wzrostu – lub przynajmniej wstrzymywania.

Co więcej, analitycy twierdzą, że roczne stopy wzrostu podaży pieniądza, dodruk banku centralnego i wydatki fiskalne wspierające zamknięte gospodarki już szybko spadają – kolejny argument za tym, że już mijamy szczyt inflacji.

Jednak nawet jeśli to prawda, rynki wydają się imponująco zen pośród alarmów wywołanych trwalszym końcem dziesięcioleci strukturalnie niskiej inflacji – ze względu na wszystko, od zmieniającej się demografii, cofania się globalizacji, przesuwania mandatów banków centralnych, a nawet pozbywania się węgla w celu walki z zmianami klimatu. To wiele przekonujących argumentów inflacyjnych, które trzeba stawić czoła – komplikując układankę i stawiając pytanie, czy wezwania do „Wielkiej Reflacji", „Nowego Nominalnego" lub „Ryczących Lat Dwudziestych" są już wycenionym konsensusem. Tymczasem ekonomiści Deutsche Banku powiedzieli w tym tygodniu, że ich główny scenariusz zakłada, że ??odrodzenie inflacji będzie tymczasowe i łagodne. Ale w nowym komunikacie napisali, że czują się zmuszeni ostrzec, że ich prognozy są błędne.

- Jesteśmy świadkami najważniejszej zmiany w globalnej polityce makro od czasu osi Reagana/Volckera 40 lat temu" – napisali David Folkerts-Landau, Peter Hooper i Jim Reid dodając, że nowy cel uśredniania inflacji przez Fed sprawi, że będzie on zbyt wolno działać w razie potrzeby, co prowadzi do późniejszego i mocniejszego zaostrzenia i głębszej recesji z kłopotliwym zadłużeniem. - To przerażająca myśl, że tak jak inflacja jest deprecjonowana, polityka fiskalna i monetarna jest koordynowana w sposób, jakiego świat nigdy nie widział – stwierdzili. Biorąc pod uwagę skalę zadłużenia nagromadzonego podczas pandemii, „zaniedbywanie inflacji sprawia, że ??światowe gospodarki siedzą na bombie zegarowej."

Z kolei Pascal Blanque, dyrektor ds. inwestycji w największej firmie zarządzającej aktywami w Europie, Amundi, powtórzył w zeszłym tygodniu swoje główne przekonanie, że wracamy do lat 70. pod względem szoków podażowych, które zasiały mieszankę inflacji i zakłóceń wzrostu oraz znacznie większej zmienności stóp procentowych. Jednym z powodów, dla których tak twierdził, jest publiczne i polityczne pragnienie wyższej inflacji. zadłużeniem.

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.