Analizy

Nadchodzi długa hossa na rynku surowców?

Obserwowany w ostatnich miesiącach wzrost notowań towarów to według analityków dopiero przedsmak zwyżek.
Foto: Shutterstock

Według analityków surowce mają w tym roku wiele powodów, aby drożeć. Może to być dopiero początek wielkiej hossy. Zwyżki będą napędzane przez inflację, deprecjację dolara i odradzającą się gospodarkę światową po pandemii.

Byki wchodzą na rynek

Surowce zaczynają się odradzać po dziesięcioletniej bessie. Według analityków z Goldmana Sachsa ostatnie zwyżki cen surowców są faktycznym początkiem znacznie dłuższej strukturalnej hossy, która może rywalizować z tymi obserwowanymi w latach 70., kiedy złoto zdrożało 25-krotnie, czy w poprzednim dziesięcioleciu, kiedy ropa osiągnęła szczyt 140 USD za baryłkę.

Analitycy wskazują na szereg powodów. Pierwszym z nich jest ogromne niedoszacowanie surowców względem innych klas aktywów. Indeks towarowy Bloomberga przez ostatnią dekadę spadł o 50 proc., podczas gdy S&P 500 zyskał w tym czasie 200 proc. Ostatnie wzrosty surowców spowodowały jednak, że indeks towarowy Bloomberga przełamał spadkowy trend rozpoczęty w 2011 r.

Ponadto według analityków surowce są i będą beneficjentami deprecjacji dolara amerykańskiego. Wiele z nich wycenianych jest w amerykańskiej walucie, która od marca staniała już o 12 proc. względem głównych par walutowych, a prognozy mówią o dalszym osłabianiu.

Foto: GG Parkiet

Wsparciem dla cen surowców będzie także luźna polityka banków centralnych. Rezerwa Federalna zapowiedziała, że może utrzymać stopy procentowe na obecnym poziomie do 2023 r. Inne duże banki centralne prawdopodobnie również będą podążać tą drogą. Ponadto na całym świecie oprócz bodźców monetarnych rządy stosują bodźce fiskalne na niespotykaną dotąd skalę. To wszystko wpływa na obawy o inflację. Ekonomiści spodziewają się jej wzrostu, co historycznie było na korzyść surowców, które uznawane są za aktywa chroniące przed inflacją.

„Przewidujemy, że ogólny wzrost cen surowców, który wywindował indeks towarowy Bloomberga o 10 proc. w ostatnim kwartale, utrzyma się również w 2021 r. Będzie to wynikiem wielu pozytywnych czynników w efekcie spadku podaży i zalewu gotówki na rynku światowym, co nasila spekulacje na wszystkich rynkach i zwiększa popyt na zabezpieczenia przed inflacją. Ponadto perspektywy osłabienia dolara, ożywienie globalnego popytu w związku ze szczepionką, a także nowe obawy związane z pogodą sprawiają, że da się już dostrzec elementy kolejnego supercyklu na rynku surowców" – piał w materiale będącym częścią prognoz na I kwartał 2021 r. Anders Nysteen, analityk Saxo Banku.

Królewski metal

Ubiegły rok dla złota był udany, uncja zdrożała bowiem do rekordowego poziomu około 2060 USD. Następnie doszło do korekty, jednak stopa zwrotu za cały rok, która wynosi około 25 proc., nadal jest zadowalająca, biorąc pod uwagę spadek notowań wielu indeksów giełdowych. To, jak cena kruszcu będzie kształtowała się w tym roku, zależy m.in. od popytu, który w zeszłym roku został mocno nadszarpnięty.

Wzrost zakupów odnotowano jedynie w przypadku złota fizycznego i funduszy ETF. Jak wynika z danych Światowej Rady Złota, popyt na królewski metal wyniósł 3,76 tys. ton, co oznacza spadek o 14 proc. rok do roku. Specjaliści podkreślają, że był to pierwszy rok zakończony wynikiem poniżej 4 tys. ton od 2009 r.

Wynikało to przede wszystkim z mniejszego popytu jubilerskiego, który odpowiadał w ubiegłym roku za 37 proc. ogółu.

– Popyt jubilerski ma znaczący udział w całkowitym popycie na złoto. Wyjątkowo trudna sytuacja pandemiczna pozostawiła wyraźne piętno na sektorze królewskiego kruszcu – popyt na złotą biżuterię spadł aż o 34 proc. Pandemia zmusiła gospodarstwa domowe na całym świecie do przewartościowania priorytetów – produkty pierwszej potrzeby ugruntowały swoją pozycję względem dóbr stricte konsumpcyjnych. Dodatkowym obciążeniem dla rynku złotej biżuterii okazały się rekordowo wysokie ceny złota – wskazuje Aleksandra Olbryś, młodszy analityk ds. rynku złota w Taveksie.

Zmalał również popyt banków centralnych. Przypomnijmy, że w 2019 r. wiele banków centralnych zwiększało rezerwy królewskiego metalu. Do tego trendu dołączył również NBP, który między latem 2018 a latem 2019 r. zwiększył zasoby złota z niewiele ponad 100 ton do ponad 228 ton. Ubiegły rok był pod tym względem wyraźnie inny i decydenci nie decydowali się na kupno kruszcu, zważając na dramatyczną sytuację w wielu gospodarkach. W 2020 r. kupiły one 272,9 t złota, czyli o blisko 60 proc. mniej niż rok wcześniej.

Popyt w przemyśle

Jeszcze wyższą stopę zwrotu w 2020 r. niż żółty metal wypracowało srebro, którego notowania poprawiły się o około 48 proc. Srebro wspierane było przez te same fundamenty co złoto, jednak w ostatnim czasie wykazywało silny trend wzrostowy. Na przełomie stycznia i lutego uncja zdrożała w kilka dni o 20 proc., do 29,8 USD/oz, czyli najwyższego poziomu od ośmiu lat. Wpływ na to miał jednak szturm inwestorów z portalu Reddit, którzy wcześniej kupowali walory GameStopu i innych spółek, na których fundusze miały dużo krótkich pozycji. Drobni inwestorzy przenieśli się następnie na rynek srebra, jednak mania nie trwała długo i wkrótce doszło do korekty. Analitycy z Goldmana Sachsa pomimo ostatnich zawirowań na rynku nadal pozostają optymistyczni wobec srebra.

O dobrych perspektywach dla srebra świadczy fakt, że metal ten jest używany przede wszystkim w celach przemysłowych. Popyt generowany przez przemysł odpowiada za lwią część wykorzystania srebra, dlatego globalne ożywienie gospodarcze dzięki szczepieniom powinno wspierać ceny srebra. Ponadto metal ten jest wykorzystywany w fotowoltaice. Goldman Sachs uważa, że srebro zdrożeje do 33 USD/oz, jeśli administracja prezydenta Joe Bidena agresywnie zajmie się transformacją energetyczną w USA.

Dalej drożeć ma również miedź, która w zeszłym roku zyskała 25 proc. Analitycy uważają, że rosnąca sprzedaż towarów konsumpcyjnych poza Chinami, takich jak sprzęt AGD i samochody, ożywi konsumpcję miedzi i doprowadzi do niedoborów w dalszej części roku. Ceny miedzi od lat wahają się wraz z popytem w Chinach. Jednak w tym roku ważna będzie również konsumpcja w innych krajach, np. w Europie Zachodniej.

Oliver Nugent, analityk Citi, spodziewa się, że ceny miedzi będą rosły, a w II połowie roku na rynku miedzi wystąpi deficyt.

Z kolei Michael Widmer, analityk Bank of America, prognozuje, że globalne zużycie miedzi zwiększy się w tym roku o 6 proc., do 24,76 mln ton, z czego w samej Europie będzie o 10 proc. wyższe rok do roku.

Inne surowce również w górę

Dla ropy ubiegły rok nie był udany, gdyż pandemia i spadek popytu doprowadziły do tąpnięcia cen. W ostatnich miesiącach sytuacja się poprawia i od początku listopada baryłka Brent zdrożała już o blisko 60 proc. Obecnie cena oscyluje wokół 60 USD za baryłkę, co jest najwyższym poziomem od roku.

Wsparciem dla ropy w ostatnim czasie jest Arabia Saudyjska, lider OPEC+, która dobrowolnie ograniczyła wydobycie ropy naftowej o 1 mln baryłek dziennie począwszy od lutego.

Ważnym czynnikiem dla notowań ropy będą kolejne decyzje kartelu. Najbliższe spotkanie OPEC+, dotyczące limitów produkcji ropy naftowej, odbędzie się na początku marca i kraje zdecydują, co dalej z produkcją od początku kwietnia. Kluczowe będzie także tempo szczepień na świecie, które doprowadzi do poluzowania lub całkowitego zniesienia restrykcji, a tym samym wpłynie na wzrost mobilności i transportu.

Warto odnotować również znaczący wzrost cen surowców rolnych w ostatnim czasie. W styczniu Departament Rolnictwa USA obniżył prognozy produkcji oraz zapasów niektórych produktów rolnych w Stanach Zjednoczonych w sezonie 2020/2021.

Wpływa to na obawy o niedobory w 2021 r., po tym jak rządy niektórych krajów próbowały zablokować dodatkowy eksport żywności w związku z pandemią, która zakłóciła globalne łańcuchy dostaw i zmniejszyła zapasy w USA.

Kontrakty terminowe na kukurydzę na Chicago Board of Trade wzrosły w lutym do najwyższego poziomu od 2013 r. W przypadku soi kontrakty w styczniu sięgnęły najwyższego poziomu od 2014 r.

Na kilkuroczny szczyt wspięła się także pszenica. Generatorem popytu na globalnym rynku zbóż w ostatnim czasie były Chiny. Epidemia afrykańskiego pomoru świń (ASF) zdziesiątkowała stada w Państwie Środka, które obecnie są odbudowywane, a popyt na pasze rośnie.

Wzrost cen produktów rolnych widać również w naszym regionie. Na Ukrainie drożeją kukurydza, pszenica, słonecznik, a ceny cukru są na rekordowym poziomie.

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.