Analizy

#TydzieńNaRynkach: Korekta zaczyna stawać się faktem

Pierwsze sygnały, dostrzegalne już w poprzednim tygodniu, znalazły w ostatnich dniach potwierdzenie. Na głównych światowych giełdach pojawiły się spadki.
NYSE Foto: Bloomberg

Rynki czasami reagują w myśl pokrętnej logiki i rosną, gdy napływają złe wieści, a spadają w towarzystwie dobrych informacji. Tak stało się chyba w ostatnich dniach na Wall Street.

Dobre dane wzmagają obawy

Zaskakująco wysoka dynamika sprzedaży detalicznej w Stanach Zjednoczonych oraz wyższy niż się spodziewano wzrost produkcji przemysłowej sprowokowały spadki na nowojorskim parkiecie. Nasiliły się bowiem obawy, że wzrost inflacji zmusi Rezerwę Federalną do rozpoczęcia normalizacji polityki pieniężnej wcześniej, niż liczono. Sam Fed podtrzymuje wcześniejsze gołębie deklaracje, ale przecież nie ma gwarancji, że nie ulegną one zmianie. Potwierdzeniem tych obaw może być sytuacja na rynku długu, gdzie rentowność amerykańskich dziesięcioletnich obligacji skarbowych w ciągu dwóch tygodni wzrosła z 1,1 do 1,3 proc., z czego większa część zwyżki po publikacji wspomnianych danych. Reakcja rynku walutowego była nieco bardziej spokojna, ale Dollar Indeks także wyraźnie poszedł w górę.

S&P 500 do czwartku zniżkował o zaledwie 0,5 proc. i zdołał się utrzymać powyżej 3900 punktów, choć poziom ten był przez moment zagrożony. Dow Jones rósł o symboliczne 0,1 proc., a Nasdaq Composite poszedł w dół o 1,6 proc. Korektę widać także na głównych giełdach naszego kontynentu, które czekają na lepsze dane oraz uruchomienie pakietu antykryzysowego. DAX zniżkował do czwartku o 1,2 proc., londyński FTSE 250 tracił 0,5 proc. Jedynie paryski CAC40 szedł w górę o 0,4 proc., ale również wysłał sygnały słabości, zawracając po zbliżeniu się do 5800 punktów.

Groźniej zrobiło się na rynkach wschodzących. MSCI Emerging Markets (ETF) zniżkował w czwartek o 2 proc., a tydzień kończył 1,3 proc. pod kreską. W dół szła większość indeksów giełd azjatyckich oraz Ameryki Południowej.

GPW na przekór otoczeniu

Warszawska giełda potrafi zaskakiwać. Gdy w poprzednich tygodniach na światowych parkietach dominowały dobre nastroje, nasze główne indeksy, a w szczególności WIG20, zniżkowały. Gdy w ostatnich dniach nastrój w otoczeniu uległ pogorszeniu, u nas miał miejsce wyraźny ruch w górę. Nie oznacza to jednak, że będziemy w stanie dłużej przeciwstawiać się globalnym tendencjom. Ale na razie wypada się cieszyć. Indeks największych spółek zwyżkował do czwartku o 2,3 proc., mWIG40 rósł o 3 proc., a sWIG80 szedł w górę o zaledwie 0,3 proc. Przebieg czwartkowej sesji mógł stanowić sygnał ostrożności przed nadmiernym optymizmem. Poza tym, WIG20 nie zdołał utrzymać się powyżej 2000 punktów. Trudno też jednoznacznie interpretować wzrost obrotów. Podobnie jest w przypadku wskaźnika średnich firm, który nie był w stanie trwale sforsować 4400 punktów, a czwartkowy spadek indeksu o prawie 1,5 proc. trudno traktować jako dobry znak. sWIG80 także cofnął się po ataku na 18 000 punktów i zwyżkował tylko nieznacznie, ale wcześniej radził sobie lepiej niż pozostałe wskaźniki.

W gronie blue chips siłą zaskoczył sektor bankowy. WIG-banki zwyżkował o ponad 9 proc., przy zdecydowanie podwyższonych obrotach. Jest to tym bardziej zaskakujące, że problemy związane z kredytami we frankach jeszcze nie zostały rozstrzygnięte i pewnie nie zostaną, dopóki Sąd Najwyższy nie opublikuje swojego stanowiska w kilku ważnych kwestiach (25 marca). Dopiero wtedy można będzie mówić o realnym kształcie ewentualnych ugód z klientami oraz szacować koszty. Tymczasem akcje Aliora szły do czwartku w górę o 12,5 proc., walory Santandera o prawie 13 proc., PKO o 9 proc., a Pekao o niecałe 4,5 proc. Wchodzące w skład mWIG40 papiery Millennium i mBanku drożały po około niemal 20 proc., a akcje ING BSK o 10 proc. Po niedawnych zwyżkach walorów CCC przyszedł czas na silniejszy ruch w górę akcji LPP, które drożały o 5 proc. Papiery obuwniczej spółki rosły o 2,5 proc., cofając się po ataku na poziom 110 zł. Wygląda na to, że uspokajają się nastroje wokół CD Projektu, którego walory zwyżkowały o ponad 4,5 proc. Wyhamowana została przecena papierów Allegro, które taniały o 0,5 proc. Czwartkowe pogorszenie nastrojów rynkowych ograniczyło możliwości wzrostu akcji PGNiG, po informacji o wstępnych wynikach za IV kwartał (1,3 mld zł zysku netto wobec 0,3 mld zł rok wcześniej). Do czwartku akcje gazowego monopolisty zwyżkowały jednak o ponad 2 proc. O 3,5 proc. w górę szły papiery KGHM, śladem zwyżkujących notowań miedzi, ale poziom 200 zł nie został pokonany.

Powodów do zadowolenia nie mają posiadacze akcji Dino, które taniały o ponad 7 proc., testując poziom 240 zł. O prawie 4 proc. do czwartku zniżkowały walory Orange. Nie pomogła publikacja raportu za IV kwartał, mówiącego o zmniejszeniu straty netto ze 187 do 21 mln zł., ale spadkowa tendencja na tym rynku trwa od początku lutego. Trwa także korekta Cyfrowego Polsatu, akcje zniżkowały o ponad 2,5 proc. O 3 proc. w dół szły papiery Asseco, przed którymi spora część analityków rysuje dobre perspektywy, ale od kilku miesięcy kurs tkwi w trendzie bocznym. Wyraźnie wyczerpał się wzrostowy potencjał walorów JSW, które od dwóch tygodni przebywają w okolicy 40 zł. Ale od początku roku zyskują one ponad 50 proc. Słabsze nastroje panowały wokół sektora energetycznego. Akcje Tauronu taniały o prawie 2 proc., a walory PGE o niemal 1 proc. Papiery PKN Orlen zniżkowały o ponad 1 proc., a walory Lotosu szły w górę o ponad 2 proc. Jednak zarówno w przypadku WIG-energia, jak i WIG-paliwa od kilku tygodni są w trendzie bocznym.


Poza wspomnianymi akcjami banków indeks średnich spółek nie miał zbyt wielu obrońców. Po niedźwiedziej stronie rynku wyróżniały się przeceniane po ponad 5 proc. akcje Famuru i Develii. W pierwszym przypadku złe wrażenie zrobiła informacja o likwidacji jednego z oddziałów firmy, w drugim zaś opublikowanie szacunku wyników za ubiegły rok, z którego wynika, że deweloper poniósł stratę rzędu 133–143 mln zł. Korektę sięgającego niemal 13 proc. „wystrzału” z poprzedniego piątku zaliczyły akcje PKP Cargo, taniejąc o prawie 3 proc. Podobnie było w przypadku papierów Celon Pharmy, które w poprzednim tygodniu drożały o ponad 10 proc., a do minionego czwartku zniżkowały o 6 proc. Z taką huśtawką nastrojów mamy do czynienia na walorach wielu innych spółek, co nie świadczy najlepiej o sile rynku i może być zapowiedzią korekty.

Miedź i ropa wierzą w ożywienie

Surowcowy CRB Index po przekraczającej 2 proc. tygodniowej zwyżce znalazł się na poziomie najwyższym od listopada 2018 r., a od „covidowego” dołka zyskał prawie 78 proc. To efekt zwyżek na rynku większości towarów. W ostatnich dniach uwagę jednak zwraca kontynuacja wzrostów dwóch kluczowych surowców, czyli miedzi i ropy naftowej. Notowania kontraktów terminowych na miedź rosły do czwartku o ponad 3 proc. i znalazły się najwyżej od niemal dziewięciu lat. Od dołka z marca ubiegłego roku zwyżka sięga ponad 85 proc. Po początkowym odreagowaniu przeceny nadszedł czas dyskontowania ożywienia koniunktury w globalnej gospodarce oraz popytu ze strony szybko wychodzących z pandemicznego tąpnięcia Chin. Część analityków spodziewa się kilkuprocentowego wzrostu popytu i deficytu miedzi już w II połowie roku.

Nie słabnie też wzrost cen rynku ropy naftowej. Amerykańska WTI zwyżkowała do czwartku o niemal 1 proc., do ponad 61 dolarów za baryłkę, i była najdroższa od 13 miesięcy. Od początku roku zdrożała już o ponad 26 proc., a od ubiegłorocznego kwietniowego dołka o niemal 430 proc., choć należy wziąć poprawkę na nietypowy charakter ówczesnego gwałtownego tąpnięcia notowań kontraktów na ten surowiec. Licząc od marca ubiegłego roku, zwyżka także jest imponująca i wynosi 200 proc. Zaczynają się pojawiać opinie, że tak silne wzrosty mogą niekorzystnie wpłynąć na kondycję odradzającej się gospodarki. Impulsów wspierających zwyżkę jest jednak kilka. Poza wspomnianą poprawą koniunktury istotną rolę odgrywa polityka OPEC i krajów uczestniczących w porozumieniu, a w szczególności decyzja Arabii Saudyjskiej o dodatkowym ograniczeniu wydobycia. Ostatnio dochodzą do tego warunki atmosferyczne, ograniczające produkcję w Stanach Zjednoczonych. Notowania surowca typu Brent w czwartek przekraczały momentami 65 dolarów za baryłkę.

Zdecydowanie w górę idą także notowania metali przemysłowych, w szczególności cyny (o 5 proc.) stopów aluminium (o ponad 3 proc.). Wtorkowy wyskok notowań platyny do ponad 1300 dolarów za uncję nie utrzymał się do końca dnia, a kolejna czwartkowa próba podejścia do tego poziomu okazała się nieudana, niemniej jednak w trakcie pierwszych czterech sesji zwyżka sięgnęła prawie 1 proc. Po przekraczającym 11 proc. rajdzie z poprzedniego tygodnia ochłodzenie nastrojów wydaje się czymś naturalnym. Po dwóch tygodniach zwyżek, o 2 proc. w dół poszły ceny palladu. Ponowne umocnienie się dolara w pierwszej połowie minionego tygodnia wyraźnie negatywnie wpłynęło na notowania złota, które do czwartku zniżkowały o 2,5 proc., schodząc poniżej ważnego technicznego wsparcia w okolicach 1780 dolarów za uncję. Wciąż jednak za wcześnie, by mówić o trwałym pogorszeniu nastrojów na rynku kruszcu, choć niemal 7-proc. spadek od początku roku nie robi najlepszego wrażenia. O nieco ponad 1 proc. taniało także srebro.

Po spadkowej korekcie powracają zwyżki notowań towarów rolnych. Notowania pszenicy szły w górę o niemal 4 proc., a kukurydza drożała o ponad 2,5 proc.

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.