REKLAMA
REKLAMA

Akademia inwestycyjna

Smartfon inwestorski z wieloma aplikacjami na ekranie

Maciej Danielewicz, dziennikarz, wieloletni juror Konkursu Złota Strona Emitenta
Foto: Bloomberg

Spółki giełdowe w ostatnich latach bardzo poszerzyły zakres informacji inwestorskich prezentowanych na własnych stronach internetowych, w serwisach relacji inwestorskich. Standardem, zwłaszcza w przypadku większych i średnich firm, jest to, że spółka informuje o wielu ważnych aspektach swojego działania biznesowego, czyli przede wszystkim o swojej strukturze, celach, planach, projektach, strategii, inwestycjach, produktach, usługach i wynikach finansowych. Duże spółki uwzględniają też zakres związany z raportowaniem niefinansowym; informują o takich tematach jak ochrona środowiska, sprawy społeczne i ład korporacyjny. Znacznie szybciej, niż robiły to wcześniej, aktualizują na stronach WWW zmieniające się dane i wiadomości. Czy to wystarcza?

Dziennikarze i inwestorzy powinni traktować stronę WWW spółki jako niezbędną podstawę w poszukiwaniu potrzebnych informacji. Jednak nie mogą na tym poprzestać, jeśli ich celem jest wyrobienie sobie w miarę pełnego obrazu kondycji spółki i kierunku jej działania w celu odpowiedzi na pytanie, czy wartość spółki dla inwestora rośnie czy spada.

Dziennikarze agencyjni wykorzystują raporty przekazywane przez spółki i regulatorów rynku w systemie ESPI. Raporty dostępne są w serwisach agencji informacyjnych oraz na portalach o tematyce inwestycyjnej. System ESPI pozwala na równy dostęp do informacji dla wszystkich zainteresowanych grup odbiorców (interesariuszy), co jest istotne dla przejrzystości działania rynku. Raporty bieżące zawierają aktualne informacje, które zgodnie z prawem powinny być niezwłocznie udostępnione wszystkim inwestorom. Chodzi tu przede wszystkim o informacje, które mogą zmienić postrzeganie spółki, a tym samym mieć wpływ na wycenę jej akcji, np. decyzja o wypłacie dywidendy, o planach inwestycyjnych, o wycofaniu się z jakiegoś projektu, zawarciu umowy handlowej itp. W raportach okresowych spółki przekazują natomiast głównie swoje wyniki finansowe, które w przypadku dużych firm są wzbogacone o dane niefinansowe. Dla dziennikarzy ważnym źródłem informacji są także wypowiedzi przedstawicieli spółki na konferencjach, np. powynikowych, na spotkaniach z inwestorami, w wywiadach.

Zasadniczo należy oczywiście przyjąć, że spółki wywiązują się z obowiązków informacyjnych wzorowo i wszystkie potrzebne informacje dziennikarze oraz inwestorzy znajdą na stronie spółki i w komunikatach ESPI. Są to jednak informacje w dużej części wytworzone w samej spółce, w związku z czym podstawową zasadą postępowania dziennikarza i inwestora powinno być jednak sprawdzenie, co o spółce piszą inni, np. analitycy rynkowi (ich analizy powinny być niezależne od kierunku działania domów maklerskich na rynku kapitałowym), partnerzy biznesowi, a nawet zwykli ludzie, często drobni inwestorzy znający kulisy działania firmy, wypowiadający się na forach w mediach społecznościowych. Być może np. przedstawiciele lokalnej społeczności wiedzą więcej o tym, że ogłoszona właśnie inwestycja może nie dojść do skutku z powodu protestu mieszkańców. Taka informacja może znacznie zmienić bieżące postrzeganie spółki i jej bieżącą wycenę, ale też mieć wpływ na długofalowe perspektywy firmy.

O ile dziennikarze agencyjni zazwyczaj koncentrują się na raportowanych w przestrzeni publicznej konkretach, np. danych finansowych i decyzjach spółki, decyzjach jej partnerów biznesowych, a także decyzjach podmiotów regulujących rynek, np. Komisji Nadzoru Finansowego, o tyle dziennikarze gazetowi i portalowi poszukują informacji znacznie szerzej, np. mogą sobie pozwolić na dokładną kwerendę dokumentów sądowych, żmudne zestawianie danych finansowych podmiotów współpracujących ze sobą, monitoring mediów społecznościowych czy mediów lokalnych. Muszą oczywiście pamiętać o dużej odpowiedzialności w tym zakresie – praca na źródłach, wypowiedziach i dokumentach, które nie są raportowane oficjalnie, może w sposób fundamentalny wpłynąć na wycenę akcji, a na prostowanie błędnych wniosków z błędnie odczytanych przesłanek może być już za późno – inwestorzy mogą już nie odzyskać straconych pieniędzy.

Dziennikarze interesujący się rynkiem kapitałowym i inwestowaniem, a także inwestorzy indywidualni długo, a być może nigdy, nie będą mieć komfortowej sytuacji korzystania tylko z kilku sprawdzonych źródeł informacji – ekonomicznego serwisu agencyjnego, portali dla inwestorów, systemu ESPI, oficjalnych komunikatów regulatorów, stron WWW spółek. Mapa poszukiwań zawsze będzie przypominać mozaikę, w której pozornie drobny fragment może odegrać dla wartości spółki kluczową rolę. Warto śledzić wypowiedzi polityków (mogą zapowiedzieć np. plan wprowadzenia nowego podatku), sygnały społeczne (pracownicy niezadowoleni z wynagrodzeń, strajki), a nawet istotne zmiany pogody (spółki sektora rolnego, ale też energetyka, budownictwo, infrastruktura).

Przyzwyczailiśmy się już do tego, że nasze smartfony mają coraz więcej ekranów z coraz większą liczbą aplikacji. Na wirtualnych, ale też realnych, ekranach inwestora powinno się znaleźć miejsce dla aplikacji z różnych dziedzin życia. A podstawowa rada dla emitentów, którzy chcieliby zbudować naprawdę efektywny serwis relacji inwestorskich, to starać się odwzorować w serwisie, jak dalece to możliwe, taką zróżnicowaną mapę aplikacji, którą zazwyczaj układają sobie doświadczeni inwestorzy, i odważyć się skorzystać z innych źródeł niż tylko własne i oficjalne, nawet jeśli czasem ujawni się w nich jakiś negatywny aspekt działania firmy. Jednak w świecie nasyconym informacjami trudno przypuszczać, żeby istotną informację dało się ukryć, lepiej więc ją pokazać, przy okazji w kontekście działania całej spółki w nowoczesnym serwisie IR.

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

Wideo komentarz

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA