Oficjalnie Polaniecki przestanie być członkiem zarządu i dyrektorem generalnym przewoźnika z końcem lutego. A do końca maja pozostanie w Enter Air jako doradca. Odchodzi nie tylko z Enter Air, ale także z Enter Air Services oraz Enter Air Training Center.
– To miało się wydarzyć już rok temu, ale za wiele projektów musieliśmy zakończyć i pewne sprawy pozamykać. Najlepiej by było, gdyby moje stanowisko zajął któryś z naszych młodych pracowników. Taka zmiana pokoleniowa zawsze jest dobra dla firmy. Zatrudniamy dzisiaj kilka tysięcy osób i naprawdę są wśród nich menedżerowie, którzy doskonale dadzą sobie radę. Zawsze tak jest, że osoby starsze są bardziej konserwatywne, a może się okazać, że potrzeba odważniejszych decyzji – mówi Grzegorz Polaniecki „Rzeczpospolitej”.
Czytaj więcej
Ten rok powinien przynieść kolejny duży wzrost zużycia paliw lotniczych w Polsce i na świecie. Je...
Doświadczenie w państwowych spółkach
Odchodzący szef Enter Aira ma 61 lat. W latach 1997-2004 pracował w regionalnej polskiej linii EuroLOT jako menedżer do spraw jakości. W latach 2004-2006 był członkiem zarządu należącej do LOT-u niskokosztowej linii Centralwings. Doszedł tam do stanowiska prezesa. Centralwings został zlikwidowany, a Polaniecki przeszedł do brytyjskiego Gryphon Investment Bank. Prowadził także projekt przygotowania Polskich Linii Lotniczych LOT do wejścia na giełdę, ostatecznie jednak do tego nie doszło.
To doświadczenie jednak się przydało, bo w 2015 r. Enter Air wszedł na giełdę. Dzisiaj flota Enter Air liczy 34 maszyny, są to Boeingi 737, w tym najnowocześniejsze B737 MAX. Jest obecna na 30 rynkach. I ma bardzo oszczędną organizację, bez rozbudowanej administracji. – Doskonale wiedziałem, po doświadczeniach w państwowych spółkach, jakich błędów popełnić nie możemy – mówił Grzegorz Polaniecki w jednym z wywiadów dla „Rzeczpospolitej”.