Według MOL-u europejski przemysł petrochemiczny znajduje się pod znaczną presją wysokich kosztów energii, rosnącej konkurencji importowej i słabszego popytu. Mimo to swoją pozycję w Europie Środkowo-Wschodniej ocenia jako stosunkowo stabilną. – Grupa MOL nie zamknęła żadnych dużych linii produkcyjnych w przemyśle petrochemicznym z przyczyn rynkowych. Jednakże w odniesieniu do całego naszego portfolio, aktywne zarządzanie portfelem jest nieuniknione w obecnej sytuacji rynkowej – twierdzi Péter Császár, starszy wiceprezes MOL Group Chemicals.
Niektóre inwestycje MOL-u nie przyniosły oczekiwanych rezultatów
Niedawno węgierski koncern musiał zamknąć należące do zależnej firmy Remat Zrt. zakłady produkcyjne zajmujące się recyklingiem mechanicznym tworzyw sztucznych. Stało się tak pomimo znaczących działań na rzecz poprawy ich efektywności. Ponadto w 2025 r. MOL podjął decyzję o sprzedaży 49 proc. udziałów w firmie Eneos MOL Synthetic Rubber Ltd większościowemu udziałowcowi, czyli japońskiemu koncernowi Eneos, dla którego pozostaje jednak długoterminowym strategicznym dostawcą surowców i mediów.
– Z drugiej strony kontynuowaliśmy szereg inwestycji, ponieważ chemikalia pozostają ważnym filarem naszej długoterminowej strategii. W tym roku kończymy realizację projektu instalacji konwersji olefin o wydajności 100 tys. ton rocznie – informuje Császár. Koncern zbliża się też do ostatecznej decyzji inwestycyjnej dotyczącej budowy instalacji recyklingu chemicznego o wydajności 40 tys. ton rocznie.
MOL zauważa, że dla europejskiej branży petrochemicznej jednym z najpoważniejszych wyzwań są wysokie koszty energii. Na Starym Kontynencie ceny gazu i energii elektrycznej są znacznie wyższe niż w USA czy na Bliskim Wschodzie. To stanowi dużą przeszkodę konkurencyjną na rynku w porównaniu z importerami spoza UE. Pozytywne jest jednak to, że we wspólnocie rozpoczęły się już dyskusje, jak temu problemowi zaradzić.