Reklama

Węgiel brunatny zwija się w Polsce. Co dalej?

Polskie spółki wydobywające węgiel brunatny nie mają już w planach poszerzania odkrywek. Szykują się już na ich zamknięcie. Przed spółkami i rządem wysokie koszty rekultywacji terenów.

Publikacja: 27.01.2026 06:00

Węgiel brunatny zwija się w Polsce. Co dalej?

Foto: Adobestock

W Polsce wydobycie węgla brunatnego to biznes schyłkowy, ale energia wytwarzana na bazie tego najbardziej emisyjnego paliwa  zapewniała w 2025 r. ok. 20 proc. potrzebnej energii w kraju. Perspektywa wydobycia jednak skończy się bardzo szybko i zacznie się w tym roku od spółki ZE PAK (odkrywka na terenach wschodniej Wielkopolski).

ZE PAK pożegna się w tym roku z węglem

Ostatnia odkrywka ZE PAK nie zakończyła jeszcze pracy, mimo że pierwotnie spodziewano się tego w 2025 r. – W pierwszym kwartale funkcjonuje w trybie normalnym, natomiast w kolejnych kwartałach planowane jest stopniowe ograniczanie wydobycia węgla. Zakończony został natomiast proces zdejmowania nadkładu – tłumaczy nam spółka. Mimo to, ostatni blok węglowy będzie funkcjonował przez cały najbliższy rok. – Charakterystyka jego pracy może zmieniać się w trakcie roku, jednak ze względu na strategię spółki nie ujawniamy szczegółowych informacji dotyczących sposobu jego eksploatacji – tłumaczy biuro prasowe ZE PAK.

Czytaj więcej

Mała strategia energetyczna zakłada mniej OZE w 2040 roku

Pojawia się więc pytanie, co dalej z terenem po kopalni. Jeśli chodzi o elektrownie, to władze samorządowe liczą, że Konin będzie lokalizacją pod drugą elektrownię jądrową. Ministerstwo Energii decyzji nie podjęło, a w grze jest Bełchatów, druga lokalizacja po elektrowni na węgiel brunatny. Teren kopalni może zostać zalany, tworząc sztuczny zbiornik wodny i jest to jedna z opcji.  – W tym zakresie spółka prowadzi obecnie analizy wewnętrzne. Na obecnym etapie nie udzielamy dodatkowych informacji – przekazał nam ZE PAK.

Najwięcej energii z węgla brunatnego dostarcza jednak PGE dzięki odkrywkom zlokalizowanym w okolicach Bełchatowa w woj. łódzkim i Turowa na Dolnym Śląsku. Elektrownia i kopalnia w Bełchatowie popracują – zgodnie z obecnymi planami do 2036 r. Elektrownia i odkrywka w Turowie zaś do 2044 r. – choć wielu wątpi w tę datę. Newralgiczny jest Bełchatów, bowiem moc pracujących tu trzynastu bloków energetycznych wynosi 5298 MW (moc osiągalna 5472 MW) i stanowi około 20 proc. mocy zainstalowanej w polskiej energetyce. Tę lukę ma wypełnić elektrownia atomowa, której pierwszy blok ma być gotowy w 2036 r. Jeśli dojdzie do opóźnień prac nad atomem, niewykluczone, że węgiel w Bełchatowie popracuje dłużej. Co później? Po zakończeniu prac odkrywek w tej lokalizacji scenariusze zakładają ew. budowę elektrowni jądrowej i zalanie terenów po kopalni.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Prezes TGE: Zmiany na rynku energii i gazu – jak to widzi polska giełda?

PGE nie planuje poszerzenia kopalni 

Spółka z Grupy PGE, PGE Górnictwo i Energetyka Konwencjonalna w odpowiedzi na nasze pytania dot. poszerzenia obszaru odkrywek podkreśla, że zarówno w KWB Bełchatów, jak i KWB Turów, nie planuje poszerzać obszarów górniczych, a wszystkie zasoby węgla możliwe do eksploatacji są objęte  koncesjami wydobywczymi.

Spółka pytana o koszty rekultywacji odkrywek wskazuje, że ich  zakres zależy od wielu czynników, m.in. od tego, jak będzie się kształtowało wydobycie węgla, dlatego dziś nie jest możliwe jednoznaczne oszacowanie kosztów rekultywacji terenów pogórniczych.

Z kolei jak czytamy w ostatnim raporcie spółki za III kw. 2025 r. rezerwa na rekultywację wyrobisk kopalnianych Grupy Kapitałowej PGE na 30 września 2025 r. wynosiła 5,9 mld zł. Te koszty mogą być większe. Jeśli spółka im nie sprosta, być może w pomoc zaangażuje się państwo, choć to na razie spekulacje.

Z tymi wydatkami związane są potencjalnie duże koszty społeczne. – Z rynkiem i Excelem trudno negocjować – wysokie koszty stałe zabiją każdą kopalnię z niskim wydobyciem i przyspieszą jej zamknięcie. To samo, co spotyka właśnie ZE PAK i Polską Grupę Górniczą, spotka już zaraz Polską Grupę Energetyczną – mówi nam Michał Hetmański, prezes Fundacji Instrat, która zajmuje się m.in. przygotowaniem raportów dot. przyszłości węgla brunatnego.

Jak podkreśla, koszty stałe odkrywek to głównie wynagrodzenia, podatki, opłaty lokalne i energia na pracę maszyn górniczych oraz do zasilania pomp osuszających kopalnię. – Pracując jako jednostki szczytowe (wypierane przez inne źródła), elektrownie w Turowie i Bełchatowie nie zarobią na siebie. PGE jest tego oczywiście świadoma i dlatego zwróciła się do rządu przy prezentacji swojej strategii w połowie 2025 r. o wsparcie dedykowane w ramach nowego rynku mocy. Po analizie tej mało ciekawej propozycji rząd i PSE odmówiły wsparcia ratowania Turowa i Bełchatowa – przypomina ekspert.

Reklama
Reklama

Podkreśla, że rząd musi zająć się zagospodarowaniem terenów oraz pracowników kopalń. – Odprawienie pracowników, rekwalifikacja ich, pozyskanie nowych inwestorów i rekultywacja potrwa dużo dłużej niż się PGE zdaje. Trzeba ten proces przyspieszyć i usprawnić, żeby uniknąć drugiego Wałbrzycha – przestrzega nasz rozmówca.

Surowce i paliwa
W JSW nadal bez finału rozmów. Strony zbliżyły swoje stanowiska
Surowce i paliwa
PGNiG Obrót Detaliczny przekształca się w myOrlen
Surowce i paliwa
Kopalnia Bumechu upadnie? Jest wniosek
Surowce i paliwa
Otoczenie nadal będzie decydować o wynikach Orlenu
Surowce i paliwa
Bogdanka broni się przed trudnym rynkiem i zarabia
Surowce i paliwa
Nowi członkowie rady nadzorczej KGHM. Jest wśród nich były minister w rządzie Tuska
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama