W II kwartale sytuacja może się nieco poprawić za sprawą uruchomionego właśnie wydobycia z pierwszego odwiertu na złożu Arfugl. Jak przekonuje giełdowa spółka, jest ono wyjątkowo atrakcyjne, gdyż produkcja zapewnia rentowność nawet przy cenie ropy wynoszącej ok. 15 USD za baryłkę. Taki rezultat udało się osiągnąć dzięki podłączeniu odwiertu do znajdującej się w pobliżu platformy produkcyjno-magazynującej FPSO Skarv. W ten sposób obniżono koszty zagospodarowania złoża. Był to też argument za tym, aby uruchomić wydobycie pomimo trudnych warunków rynkowych spowodowanych niskimi notowaniami ropy. W środę kurs surowca typu Brent spadał nawet poniżej 17 USD za baryłkę. To zresztą nie jest jedyne zmartwienie firm wydobywczych. – Z uwagą śledzimy sytuację na Norweskim Szelfie Kontynentalnym, który, podobnie jak inne części świata, pozostaje pod wpływem pandemii koronawirusa. Na razie jednak wydobycie z koncesji, których udziałowcem jest PGNiG, tak samo jak z pozostałych złóż w tym regionie, przebiega bez zakłóceń – mówi Jerzy Kwieciński, prezes PGNiG.

Plan zagospodarowania Arfugl zakłada wykonanie sześciu odwiertów. Trzy mają być wykonane do końca tego roku, a dwa w 2021 r. W szczytowym roku produkcja przypadająca na PGNiG powinna wynieść ok. 0,5 mld m sześc. gazu, który ma trafiać do gazociągu Baltic Pipe. Obecnie polski koncern prowadzi w Norwegii wydobycie z siedmiu złóż. Dodatkowo prace inwestycyjne i analityczne prowadzone są na czterech kolejnych obszarach. Spółka posiada udziały w 29 norweskich koncesjach. TRF

Notowania akcji na stronie:

www.parkiet.com/spolka/polskie_gornictwo_naftowe_i_gazownictwo