Po skutecznej obronie wsparcia w okolicy 4000 USD za uncję ubiegły tydzień był dla złota jednym z najlepszych w ostatnich latach (+7,3 proc.). Przy okazji udało się przebić linię trendu spadkowego łączącą serię górek począwszy od marca.

Próbie powrotu do trendu wzrostowego towarzyszą oznaki stabilizacji/poprawy, jeśli chodzi o rozchwiane przepływy kapitału w funduszach rynku złota. Wg danych WGC, napływy netto do funduszy już w lipcu wyszły na plus, zaś w minionym tygodniu były największe od połowy kwietnia. Na szczęście nie są jeszcze tak masowe, jak w końcówce stycznia, gdy złoto ustanawiało szczyt euforii w okolicy 5500 USD za uncję.

Notowaniom szlachetnego metalu pomogły bez wątpienia lipcowe dane z amerykańskiego rynku pracy. Zaskakujący na tle prognoz spadek zatrudnienia to argument za odroczeniem ewentualnych podwyżek stóp procentowych przez Fed. To właśnie spekulacje na temat zacieśnienia polityki monetarnej w reakcji na impuls inflacji po skoku ceny ropy naftowej były przecież jednym z głównych czynników, które przyczyniły się do niedawnej przeceny złota.

W tle widać też cały czas pozytywne nastawienie banków centralnych. Dane WGC jeszcze za czerwiec pokazały wyraźną przewagę banków kupujących złoto (51 ton netto w czerwcu i 102 tony od początku roku).