Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie dylematy polityczne i merytoryczne wiążą się z decyzją prezydenta w sprawie Osobistych Kont Inwestycyjnych (OKI).
- Dla której grupy oszczędzających nowe rozwiązanie może okazać się przełomowe i dlaczego.
- Jaką rolę Osobiste Konta Inwestycyjne mają odegrać w mobilizacji krajowego kapitału i finansowaniu polskich przedsiębiorstw.
- Na czym polega kluczowa kontrowersja wokół OKI i dlaczego zdaniem ekspertów nie powinna ona blokować całej reformy.
Rynek finansowy w przypadku OKI mówi jednym głosem. – Nie mam żadnych wątpliwości, że prezydent powinien podpisać ustawę o OKI. Z punktu widzenia czysto prawnego nie zawiera ona żadnych rozwiązań, które byłyby dyskusyjne czy kontrowersyjne. Nie widzę żadnych podstaw do zastosowania tutaj weta – mówi „Parkietowi” Marcin Wojewódka, radca prawny, prezes zarządu Instytutu Emerytalnego. – Co więcej także z perspektywy interesów Polaków, w tym inwestujących długoterminowo czy wreszcie ogółu podatników OKI to dobre rozwiązanie, gdyż – jeśli sprawdzą się oczekiwania i zapowiedzi, to może rzeczywiście stać się kołem zamachowym dla naszego rynku kapitałowego. Tak więc w interesie nas wszystkich jest, aby prezydent podpisał ustawę o OKI. Ewentualne działanie przeciwne byłoby szkodliwe – dodaje.
Zdaniem Marcina Materny, dyrektora departamentu analiz Millennium DM, trudno byłoby uzasadnić zawetowanie rozwiązania, które dla milionów Polaków oznacza możliwość uniknięcia podatku od zysków z oszczędności i inwestycji. – W praktyce znaczna część gospodarstw domowych dysponuje aktywami poniżej 100 tys. zł, mogłaby więc w pełni skorzystać z proponowanego zwolnienia – wskazuje Materna.
Czytaj więcej
Chociaż uczestnicy rynku w wielu przypadkach potrafią się różnić, to w przypadku OKI panuje zgoda – ustawa bez zbędnej zwłoki powinna wejść w życie...
Przypomina jednak, że prezydent przedstawiał wcześniej własną koncepcję ograniczenia podatku Belki w ramach „Planu 21”. Zakładała ona zwolnienie z podatku dochodów kapitałowych do wysokości 140 tys. zł rocznie, co dla zdecydowanie większej liczby oszczędzających czy inwestujących byłoby rozwiązaniem korzystniejszym niż OKI. – Pytanie, czy zdecyduje się on poprzeć mniej korzystne rozwiązanie przygotowane przez innych, rezygnując z własnej koncepcji. W polityce, zwłaszcza obecnie, nie jest to łatwe. Prezydent stoi teraz przed wyborem między rozwiązaniem dobrym, a takim, które w jego ocenie mogłoby być jeszcze lepsze, co więcej rozwiązaniem, które mogłoby być jednym z punktów przyszłorocznej kampanii wyborczej, bo uruchomienie OKI w praktyce na jakiś czas kończy dyskusję nad zmianami w podatku Belki. Nie zdziwiłbym się więc, gdyby prezydent ustawy jednak ostatecznie nie podpisał, co jest jednak mało prawdopodobne – mówi Materna i przypomina, że proponowane przez prezydenta ograniczenie podatku Belki nie zostało nawet poddane poważniejszej debacie w Sejmie. – Jeśli uzna, że jego koncepcja nie została potraktowana wystarczająco poważnie, może zechcieć to zasygnalizować decyzją w sprawie OKI. Oby się więc nie okazało, że brak szerszej dyskusji nad prezydencką alternatywą był sporym błędem – mówi Marcin Materna.
Zdaniem Katarzyny Sekścińskiej, prof. UW, OKI to szansa, z której nie powinniśmy rezygnować. – 65 proc. Polaków ma zgromadzone oszczędności nieprzekraczające równowartości sześciu miesięcznych pensji. Kolejne 15 proc. nie potrafi określić, jakiej wysokości są ich oszczędności, przy czym w tej grupie zdecydowanie przeważają osoby o bardzo niskich dochodach. Jeśli połączymy te dwie grupy, otrzymujemy 80 proc. dorosłych Polaków, którzy z bardzo dużym prawdopodobieństwem nie zgromadzili oszczędności przekraczających 100 tys. zł. To właśnie o tej grupie powinniśmy dziś rozmawiać, dyskutując o OKI – przekonuje Katarzyna Sekścińska.
Zwraca uwagę, że ponad połowa tych osób deklaruje, że chciałaby inwestować. Problem w tym, że często nie pozwalają im na to obawy, przekonania i poczucie, że ich sytuacja finansowa wciąż jest zbyt słaba, by zacząć.
– I właśnie dlatego OKI może być przede wszystkim szansą dla osób, które nie mają jeszcze dużego kapitału, ale chcą zacząć budować swoją finansową przyszłość – uważa Sekścińska.
Dla wszystkich w zasadzie jest jasne, że OKI nie jest produktem doskonałym. Podatek od aktywów, który pojawia się po przekroczeniu poziomu 100 tys. zł aktywów dodatkowo potęguje dyskusję wokół OKI. Zdaniem ekspertów to jednak nie powinno przysłaniać korzyści płynących z OKI.
Czytaj więcej
Czy Polacy skorzystają z nowej oferty inwestowania Ministerstwa Finansów.
– W dyskusji na ten temat łatwo jednak zgubić rzecz podstawową, próg 100 tys. zł nie jest obowiązkiem. Jest limitem. To od nas zależy, czy go przekroczymy. To od nas zależy, ile pieniędzy wpłacimy na OKI. Udział w programie jest dobrowolny i nie ma żadnego obowiązku inwestowania powyżej 100 tys. zł. Jeżeli więc ktoś nie chce albo nie potrzebuje korzystać z OKI powyżej tego poziomu, po prostu nie musi tego robić. Nie ma jednak powodu, aby z tego względu całkowicie odrzucać cały mechanizm. Poniżej progu 100 tys. zł, przy spełnieniu określonych warunków, podatku od aktywów nie ma. Podatek od aktywów będzie więc dotyczył przede wszystkim osób bardziej zamożnych, często mających już doświadczenie inwestycyjne i dysponujących większym kapitałem. Jeśli inwestujemy zgodnie z zasadami przewidzianymi dla OKI, podatek pojawi się dopiero po przekroczeniu limitu 100 tys. zł, a jego podstawą będą aktywa ponad ten limit. Warto zresztą zejść z poziomu abstrakcyjnych „setek tysięcy złotych” do konkretów. Jeśli ktoś przekroczy limit o 10 tys. zł, podatek w skali roku, według obecnych założeń, wyniósłby dziś kilkadziesiąt złotych – wskazuje ekspertka i dodaje. – OKI może być szansą dla mniej zamożnych Polaków, którzy chcą zacząć budować swoją przyszłość finansową. Może być szansą dla bardziej doświadczonych inwestorów na lepsze uporządkowanie i optymalizację inwestycji. Może być szansą dla polskiego rynku kapitałowego na uruchomienie części środków, które dziś pozostają na depozytach. Wreszcie może być szansą dla całej polskiej gospodarki – dodaje.
Eksperci wskazują, że mówiąc o OKI powinniśmy przede wszystkim spojrzeć na to, co może wydarzyć się wcześniej i dla ilu Polaków ten mechanizm może być pierwszym krokiem do świadomego, długoterminowego inwestowania. – OKI nie jest rozwiązaniem doskonałym. Ale jest rozwiązaniem, które może zrobić coś, czego polski rynek finansowy potrzebuje od lat: zachęcić ludzi do odkładania i inwestowania pieniędzy z myślą o przyszłości. I właśnie dlatego byłoby szkoda, gdybyśmy przez niedoskonałości projektu sprawili, że Polacy w ogóle nie dostaną szansy, by z niego skorzystać – przekonuje prof. Sekścińska.
Czytaj więcej
Z nowym produktem oszczędnościowo - inwestycyjnym krajowy rynek kapitałowy wiąże spore nadzieje. Poniżej odpowiadamy na najważniejsze pytania związ...
Zdaniem Marty Damm-Świerkockiej, członkini zarządu PFR Portal PPK, który m.in. nadzoruje funkcjonowanie innego programu długoterminowego oszczędzania, czyli Pracowniczych Planów Kapitałowych, Polska potrzebuje konsekwentnej i długofalowej polityki wspierania oszczędzania oraz inwestowania, dlatego prezydent powinien podpisać ustawę o OKI. – Doświadczenia ostatnich lat pokazują, że dobrze zaprojektowane programy, takie jak PPK, stopniowo budują zaufanie do długoterminowego odkładania środków i pomagają Polakom myśleć o swoich finansach w perspektywie wielu lat. OKI może być kolejnym elementem tego ekosystemu, oferując obywatelom dodatkowe możliwości pomnażania oszczędności i budowania bezpieczeństwa finansowego – mówi Marta Damm-Świerkocka.
Przekonuje przy tym, że jednym z wyzwań polskiej gospodarki jest nie tylko poziom oszczędności, ale także sposób ich lokowania. I dlatego w jej ocenie warto wspierać rozwiązania, które promują odpowiedzialne i długoterminowe inwestowanie oraz zwiększają zainteresowanie obywateli rynkiem finansowym. Bo to przekłada się na większą wiedzę ekonomiczną, silniejszą kulturę inwestowania i szersze uczestnictwo Polaków w korzyściach płynących ze wzrostu gospodarczego. – Ustawa o OKI nie jest rewolucją, lecz kolejnym krokiem w kierunku budowy nowoczesnego systemu oszczędzania i inwestowania. Właśnie tego rodzaju ewolucyjne zmiany najczęściej przynoszą trwałe efekty. Dlatego podpisanie ustawy byłoby wyrazem konsekwencji państwa w realizacji celu, jakim jest wzmacnianie bezpieczeństwa finansowego Polaków i budowa silnych fundamentów rozwoju na przyszłość – uważa członkini zarządu PFR Portal PPK.
Opinie
Podpis prezydenta pod OKI potrzebny od zaraz
Małgorzata Rusewiczprezes, IZFiA i IGTE
Liczymy, że prezydent podpisze ustawę o osobistych kontach inwestycyjnych, co najmniej z dwóch ważnych powodów. Po pierwsze, daje ona osobom fizycznym możliwość istotnego zwiększenia atrakcyjności własnych inwestycji na polskim rynku kapitałowym. Pomnażanie oszczędności w tej formule do kwoty 100 tys. zł będzie zwolnione z 19 - proc. tzw. podatku Belki, co oznacza, że całość wypracowanego zysku do tej kwoty pozostanie w kieszeni inwestora indywidualnego. OKI będą mogły stanowić dodatkowy element budowania bezpieczeństwa finansowego obywateli, a szeroki wachlarz dostępnych w ramach tego produktu instrumentów finansowych będzie dobrą odpowiedzią na zróżnicowane potrzeby i preferencje klientów.
Po drugie, OKI tworzą możliwość znaczącego wzrostu podaży krajowego kapitału, który posłuży do rozwoju polskich przedsiębiorstw. Polska gospodarka dobrze się rozwija, ale jej dalszy dynamiczny wzrost, podniesienie jej innowacyjności, transformacja energetyczna oraz finansowanie ekspansji zagranicznej wymagają dużych nakładów. Wiele z tych potrzeb można sfinansować z prywatnych oszczędności, które obecnie nie pracują tak efektywnie, jak by mogły.
Wejście w życie OKI otworzy przed nami duże możliwości – zarówno w zakresie pomnażania majątku osób fizycznych, jak i finansowania bardziej dynamicznego rozwoju gospodarczego. Z niecierpliwością czekamy na podpis pana prezydenta.
Ponadto instytucje finansowe poczyniły już znaczne przygotowania do wdrożenia tego produktu, zaangażowano się także w przygotowania komunikacyjne na rzecz OKI. Czekamy zatem na ostateczne opublikowanie ustawy.
Waldemar Markiewiczprezes, IDM
Osobiste konta inwestycyjne (OKI), czyli dobrowolne rachunki inwestycyjne dla osób fizycznych to rozwiązanie, którego celem jest większa mobilizacja kapitału prywatnego polskich obywateli i skierowanie go do realnej gospodarki, , tak aby oszczędności Polaków wspierały rozwój polskich przedsiębiorstw. Obecna struktura oszczędności polskich gospodarstw domowych, z ponad 50 - proc. udziałem środków na rachunkach bankowych, jest niekorzystna zarówno dla polskiej gospodarki, jak i obywateli. To 50 proc. to nieporównywalnie więcej niż w krajach wyżej rozwiniętych. Taka struktura jest szkodliwa zarówno dla polskiej gospodarki, bo ogranicza podaż krajowego kapitału dla polskich firm na rynku kapitałowym, jak i dla samych oszczędzających, którzy nie uczestniczą we wzroście produktywności polskiej gospodarki. Zmiana tej niekorzystnej struktury oszczędności wymaga między innymi narzędzi podatkowych. Dzięki pełnemu zwolnieniu z 19 - proc. podatku od zysków kapitałowych (podatku Belki) dla aktywów do kwoty 100 tys. zł, OKI może zachęcić Polaków do inwestowania i pobudzić rynek kapitałowy, dlatego wiążemy z tym produktem duże nadzieje i zależy nam na jego wdrożeniu. Polska gospodarka potrzebuje większej mobilizacji krajowego kapitału, bo pomimo globalizacji rynków finansowych w lokalne/krajowe firmy sektora MŚP – które są kluczowe dla gospodarki - inwestują przede wszystkim lokalni inwestorzy. A podstawowym rezerwuarem kapitału krajowego są krajowe oszczędności gospodarstw domowych. Silny rynek kapitałowy jest fundamentem jakościowego rozwoju gospodarczego kraju opartego na wiedzy i innowacjach, dlatego rolą rynku kapitałowego jest wspieranie wzrostu gospodarczego poprzez finansowanie najbardziej dynamicznych i innowacyjnych krajowych przedsiębiorstw. Choć zasadniczą funkcją rynku kapitałowego jest finansowanie rozwoju przedsiębiorstw, jest on także miejscem efektywnej alokacji oszczędności obywateli. Im silniejszy będzie rynek kapitałowy, tym skuteczniej będzie służyć budowaniu zamożności jego obywateli.
Potrzebna jest więc polityka gospodarcza, która zachęca obywateli do inwestycji dla dobra polskich firm i społeczeństwa. Wprowadzenie OKI leży w długoterminowym interesie zarówno polskich firm, jak i polskich obywateli.
Michał Masłowski, wiceprezes, SII
Rynek zdecydowanie potrzebuje OKI. Warto znieść tę barierę w postaci niepotrzebnych podatków i zaproponować produkt, w którym zwolnienie podatkowe uzyskujemy natychmiast, a nie musimy czekać z tym do emerytury.
Przykład szwedzki pokazuje, że tego typu rachunki mogą odnieść sukces. A jeżeli tak, to dostaniemy dzięki OKI szansę na znaczne zwiększenie zainteresowania inwestowaniem na giełdzie wśród osób, które do tej pory co najwyżej posiadają lokatę w banku.
Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych postulowało między innymi o większą elastyczność, a tym samym większą prostotę OKI. Być może na taką refleksję i ewentualne zmiany przyjdzie czas po jakimś okresie funkcjonowania osobistych kont inwestycyjnych. Teraz OKI trzeba wdrożyć.
Oczekujemy wobec tego podpisania ustawy o OKI przez prezydenta. Zwracamy uwagę, że wdrożenie OKI też będzie wymagało od podmiotów, które będą mogły je oferować, czasu i pieniędzy, żeby OKI mogły faktycznie 1 stycznia wystartować. Nie ma więc co trzymać wszystkich w niepewności. Podpis prezydenta jest potrzebny od zaraz.
Przy okazji warto przypomnieć, że prezydent Nawrocki w swoim programie wyborczym miał w zanadrzu jakąś propozycję obniżki podatku Belki. Może to jest dobry moment, żeby tę propozycję przedstawić szerzej. Klimat wokół inwestowania, choćby dzięki promocji OKI, jest aktualnie bardzo dobry. Być może propozycja prezydenta też zostałaby dobrze przyjęta.
Mirosław Kachniewski, prezes, SEG
Zmiany dotyczące OKI uważam z jednej strony za zbyt powierzchowne, z drugiej zaś – za zbyt daleko idące, w związku z czym być może jest to rozwiązanie zbliżone do idealnego kompromisu, który można osiągnąć na ten moment. Zgłaszałem postulat, aby wykorzystać tę okoliczność do całkowitego przemodelowania zasad opodatkowania dochodów z różnego rodzaju aktywów – nie tylko akcji, czy obligacji, ale także np. nieruchomości inwestycyjnych. Wszystkie aktywa inwestycyjne danego gospodarstwa domowego powinny być łączone w ramach jednego „konta” i opodatkowane na takich samych zasadach.
Skoro to rozwiązanie okazało się zbyt skomplikowane, preferowałbym uregulowania maksymalnie proste, tj. jakieś zwolnienie z opodatkowania inwestowanych kwot określonych np. limitami rocznymi. W szczególności moje wątpliwości budzi koncepcja płacenia podatku od wartości aktywów, niezależnie od osiąganych dochodów. Obawiam się, że osoby, które w przyszłości będą musiały zapłacić podatek pomimo poniesionej straty, na trwale zniechęcą się do rynku kapitałowego.