TVN24 podał we wtorek, że firma Elemental Holding miała być zaangażowana w fałszowanie dokumentów związanych z recyklingiem odpadów. Stacja wskazywała, że po Polsce jeżdżą ciężarówki, które według dokumentów transportują odpady, chociaż w rzeczywistości do transportu odpadów nie dochodzi. Zgodnie z przekazanymi w reportażu informacjami, Ministerstwo Finansów miało przyznać Elemental Holding dotację w wysokości miliarda złotych.

Minister finansów i gospodarki Andrzej Domański poinformował we wtorek wieczorem w TVN24, że do tej pory nie zostały wypłacone żadne pieniądze. – Ani jedna złotówka nie została wypłacona na realizację tego projektu. (...) Nie dopuścimy do tego, aby choćby jedna złotówka z pieniędzy podatników została wydana w sposób nieprawidłowy – powiedział Domański, pytany o doniesienia dotyczące firmy Elemental Holding.

Dodał, że chodzi o projekt dotyczący odzyskiwania metali ziem rzadkich. Wskazał, że projekt ten został dobrze oceniony przez Komisję Europejską i uzyskał finansowanie z Europejskiego Funduszu Innowacyjnego oraz z Europejskiego Banku Inwestycyjnego.

– To jest projekt, który od strony merytorycznej uzyskał bardzo pozytywne opinie. Również sama umowa (...) uzyskała pozytywną ocenę prokuratorii. Więc tutaj od strony procesu wszystko zostało przeprowadzone prawidłowo – podkreślił.

Czytaj więcej

Polskie firmy mogą zyskać w wyścigu o pozyskanie surowców krytycznych

Domański przekazał, że zwrócił się w tej sprawie do ministra koordynatora służb specjalnych Tomasza Siemoniaka. – Poprosiłem, aby ta cała sprawa została objęta szczególnym nadzorem ze strony służb – dodał. Minister podkreślił też, że w tej sprawie kontrolę prowadzi Krajowa Administracja Skarbowa, a także Ministerstwo Rozwoju i Technologii. – Jest za wcześnie, abym mówił o efektach kontroli – wskazał.

Zdaniem TVN24 działania Elemental Holding trafiły „pod lupę” Prokuratury Krajowej i Centralnego Biura Śledczego Policji. Ponadto – jak przekazała stacja – mężczyzna, który jest menedżerem w jednej ze spółek Elemental Holding, miał mieć prokuratorskie zarzuty za udział w sfałszowaniu ponad 4 tys. dokumentów związanych z transportami odpadów.

We wtorkowym oświadczeniu Ministerstwo Rozwoju i Technologii poinformowało, że do pełnego wyjaśnienia sprawy żadne środki nie zostaną wypłacone przedsiębiorstwu Elemental Battery Metals Sp. z o.o. MRiT dodało, że firma ta otrzymała wsparcie na podstawie rozporządzenia Ministra Rozwoju i Technologii z dnia 29 września 2023 r. w sprawie udzielania pomocy publicznej na realizację projektów inwestycyjnych o znaczeniu strategicznym dla przejścia na gospodarkę o zerowej emisji netto.

„Procedura ta nie ma charakteru konkursowego ani nie podlega przepisom o zamówieniach publicznych (w tym procedurze przetargowej). Każdy wniosek podlega odrębnej, szczegółowej analizie formalnej i materialnej. Podmioty niespełniające kryteriów nie mogą otrzymać wsparcia” – dodano.

Pytana o tę sprawę na wtorkowej konferencji ministra klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska przekazała, że Główny Inspektor Środowiska i prokuratura zajmują się tym tematem. Dodała, że „każdy taki proceder musi być oceniony przez organy ścigania, a winni tego typu nieprawidłowości odpowiedzieć za swoje czyny przed sądem”.

Czytaj więcej

Elemental Holding ma umowę przejęcia amerykańskiej grupy Colt Recycyling

Spółka Elemental Holding SA przekazała PAP, że podjęła kroki prawne wobec redaktora naczelnego oraz zarządu TVN, występując z żądaniem usunięcia materiału, a także opublikowania stosownego oświadczenia oraz sprostowania – jak twierdzi firma – nieprawdziwych informacji, które pojawiły się w materiale. Zdaniem Elemental Holding materiał miał zostać wyemitowany bez zapewnienia spółce i osobom nią zarządzającym realnej możliwości odniesienia się do stawianych w nim zarzutów.

W ocenie spółki materiał zawiera szereg informacji nieprawdziwych, nieścisłych i wprowadzających w błąd. Jako przykład firma wskazała, że według niej nieprawdziwe jest stwierdzenie, jakoby „światowa korporacja prowadziła fikcyjny recykling”, jako że omówione w materiale incydenty dotyczą działalności małych spółek zależnych, których wpływ na spółkę „właściwie jest pomijalny i wynosi 1,5 proc. ogólnych przychodów”. „Spółka, której nazwa jest wielokrotnie przywoływana w materiale, działa w oparciu o rozbudowane systemy nadzoru, podlega licznym kontrolom organów administracji i zewnętrznym audytom, a dotychczasowe kontrole nie wykazały nieprawidłowości o charakterze sugerowanym w materiale” – dodała firma.

„Spółka zapewnia, że działa zgodnie z obowiązującym prawem oraz wewnętrznymi procedurami compliance. Spółka rozumie i w pełni respektuje rzetelną, merytoryczną krytykę, jednak nie akceptuje rozpowszechniania informacji nieprawdziwych lub zmanipulowanych na temat jej działalności” – dodała firma.